Kamienice na Woli odchodzą w zapomnienie

Najciekawsze eksponaty nie są ukryte w muzeach. Stoją dumnie obok nas i choć codziennie je mijamy, nie każdy zna ich historię.

Tekst: Mariusz Celmer

Najciekawsze eksponaty nie są ukryte w muzeach. Stoją dumnie obok nas i choć codziennie je mijamy, nie każdy zna ich historię.

Nowoczesne bloki, centra biznesowe, kawiarnie i butiki. W ostatnich latach Wola zmieniła się nie do poznania. Coraz częściej mówi się o niej jako „biznesowym centrum stolicy”, zaś atrakcyjna lokalizacja i bliskość centrum przyciągają licznych inwestorów. Obok nowoczesnych budowli wciąż jednak spotkać można niemych świadków historii. Opuszczone kamienice, bo o nich mowa, powoli ustępują miejsca współczesnym inwestycjom.

Wronia 50, czyli walka o prawo własności

Skromna pięciokondygnacyjna kamienica powstała przy ulicy Wroniej 50 na początku XX wieku. Jej pierwszym właścicielem, który zdecydował się na rozbudowę i unowocześnienie budynku, był Władysław Danielewicz wraz ze wspólnikiem Lewkiem Bronetem. Dobra passa nie trwała jednak długo. Wraz z wybuchem wojny kamienica została zniszczona, a jej mieszkańcy zginęli na froncie i w Powstaniu Warszawskim. W 1945 r. budynek znalazł się w zarządzie gminy, jednak dwa lata później Sąd Grodzki zdecydował o ponownym przyznaniu praw własnościowych Danielewiczowi, który niezwłocznie przystąpił do odbudowy zniszczonego budynku. Mimo dokończenia wszystkich formalności i uiszczenia opłat, w 1968 r. właściciel został pozbawiony własności z powodu niezłożenia jednego z wniosków. Dziś kamienica należy do wolskiego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami. Mimo starań spadkobierców, Urząd Miasta nie daje za wygraną i budynek, którego stan techniczny wymaga pilnych interwencji, wciąż pozostaje w rękach władz stolicy.

Twarda 28 – ruiny w centrum stolicy

Kamienicę przy Twardej 28 znają wszyscy, którzy choć raz korzystali z pobliskiej stacji metra „Rondo ONZ”. Pośród okolicznych wieżowców budynek wyróżnia się nie tylko wielkością i zabitymi oknami, ale również wyburzoną elewacją od strony ulicy Prostej. Kamienica powstała w 1911 roku. Początkowo była jednym z najatrakcyjniejszych adresów w stolicy, zaś na własny kąt mogli pozwolić sobie w niej tylko najzamożniejsi mieszkańcy. Prócz atrakcyjnej lokalizacji, w budynku znajdowały się liczne sklepy, restauracje czy punkty usługowe. Oblicze budynku zmieniło się w trakcie II wojny światowej. W wyniku hitlerowskiej inwazji na Warszawę kamienica znalazła się w obrębie utworzonego getta i stanowiła jeden z jego centralnych punktów. Mimo brutalnych walk i licznych bombardowań, budynek dość dobrze przetrwał wojenną rzeczywistość i nadawał się do zamieszkania. W latach 90. XX wieku utworzono przylegającą do budynku fabrykę przemysłową firmy CPN zajmującej się magazynowaniem, transportem i sprzedażą produktów ropopochodnych. W kolejnych latach zakład przestał istnieć, a jego część przylegająca do kamienicy została wyburzona. W wyniku tych działań znaczna część budynku mieszkalnego uległa zawaleniu, a kolejne władze miasta zdecydowały o całkowitym usunięciu obiektu. Przełom nastąpił w 2019 roku, gdy kamienica została wpisana do rejestru zabytków z powodu cennych walorów historycznych, zwłaszcza w kontekście byłej gminy żydowskiej. Obecnie Ratusz planuje znalezienie prywatnego inwestora, któremu powierzy remont zabytkowej kamienicy.

Wolska 67 i „niemy świadek rzezi Woli”

Historia kamienicy przy ulicy Wolskiej 67 sięga lat 30. ubiegłego wieku. Mimo że o jej początkach wiadomo niewiele, widnieje ona na licznych zdjęciach z czasów Powstania Warszawskiego. Wszystko za sprawą płaskorzeźby Matki Boskiej z Dzieciątkiem zdobiącej do niedawna jej fasadę. Mimo że w ubiegłym wieku zdobienia religijne budynków nie były niczym niezwykłym, płaskorzeźba z Wolskiej 67 stała się symbolem trwającej w 1944 roku „rzezi Woli”. W trakcie Powstania Warszawskiego oddziały Hitlera nie tylko brutalnie mordowały, ale także pojmały setki tysięcy mieszkańców stolicy i wywiozły do obozów w Pruszkowie, Treblince czy Oświęcimiu. Ulica Wolska była jedną z głównych dróg, którymi hitlerowcy deportowali warszawiaków. Pozbawieni wyboru cywile w drodze na wygnanie wielokrotnie zatrzymywali się przy płaskorzeźbie, składając modlitwy. Ze względu na wartość historyczną władze Woli zdecydowały się uchronić rzeźbę przed zapomnieniem, poddając ją konserwacji i umieszczając w parafii pw. Św. Stanisława Biskupa i Męczennika przy ulicy Bema. Kamienica ze względu na zły stan techniczny jest opuszczona od 2003 roku i najprawdopodobniej zostanie wyburzona.

Waliców 14 – kamień i co

Długie lata burzliwej historii ma za sobą także kamienica przy ulicy Waliców 14. Niszczejący dziś budynek był kiedyś jednym z najbardziej okazałych adresów w stolicy, pod którym dom znalazł między innymi znany przed wojną śpiewak operowy Maurycy Szlengel czy pisarka i malarka Irena Śmigielska. W trakcie Powstania Warszawskiego kamienica znalazła się w obrębie getta, stanowiąc w późniejszych walkach barykadę między powstańcami a wojskami hitlerowskimi. W wyniku walk budynek uległ podpaleniu, a następnie runął jego front. Mimo to, po wojnie udało się wyremontować ocalałą część kamienicy i przystosować do zamieszkania. Ostatecznie budynek wyłączono z użytku w 2004 roku, zaś blisko 10 lat później Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego stwierdził, że kamienica nie nadaje się do użytku i nakazał jej rozbiórkę. Jednak w wyniku działań stołecznych aktywistów udało się zachować budynek, który oczekuje na remont. Warszawiacy mogą kojarzyć kamienicę ze słynnego na całą Polskę muralu Kamień i co, który niesie za sobą pytanie o znaczenie historycznej zabudowy dawnej Warszawy.