Dzieci wojny, dzieci Warszawy

Dzięki tym ludziom i miejscom warszawska trauma wojny mogła przeminąć w pamięci zbiorowej dzieci – choć na chwilę – na rzecz wejścia w dorosłość odbudowywanym od podstaw mieście.

Dzieci wojny, dzieci Warszawy

Dzięki tym ludziom i miejscom warszawska trauma wojny mogła przeminąć w pamięci zbiorowej dzieci – choć na chwilę – na rzecz wejścia w dorosłość odbudowywanym od podstaw mieście.

Autor: Benedykt Chromiński

Warszawa w swojej powojennej historii musiała się zaopiekować dziećmi wojny – sierotami, którym cały świat zabrała II wojna światowa. Powstanie warszawskie i jego konsekwencje po kapitulacji spowodowały, że brutalność niemieckiego okupanta dotknęła większość rodzin stolicy. Powojenne losy osieroconych dzieci tworzą bardzo istotny ruch, który doprowadził do światowych zmian w sprawach pomocy humanitarnej. Działania Sue Ryder pod Warszawą, dokąd ludzie uciekali po powstaniu czy założenie UNICEF-u były jednymi z nielicznych działań, które choć przez chwilę mogły zapewnić dobrobyt samotnym dzieciom. Lata stalinizmu zmieniły  jednak to podejście – najmłodsi stali się przede wszystkim dobrem państwa, które zaczęło wymagać nauki i rozwoju od każdego obywatela. Organizacje działające na rzecz dzieci zaczęły się łączyć i tworzyć mocny aparat władzy oświatowej. Dzieci wojny więc utraciły w tych czasach sferę zabawy na rzecz rozwoju intelektualnego, który w czasach II RP był ewidentnie zaniedbany, zważywszy na znaczny stopień analfabetyzmu wśród obywateli. Warto jednak dodać, że zapotrzebowanie na zabawę na gruzach stolicy było ogromne. 

Po ogrodach jordanowskich, które zostały zaimportowane z galicyjskiego Krakowa, przyszedł czas na zielone przestrzenie miasta bez odgórnych zasad. Powojenna Warszawa wraz z odbudową mogła realnie zmienić przestrzeń pod zapotrzebowania społeczne. Natomiast pierwsze osiedla i budynki okresu socrealizmu nie niosły za sobą jednoznacznych elementów dla dziecka. Powstawały parki, skwery, które jednak nie były wzbogacane miejscami rekreacji. Władze postrzegały lud jako masę i nie skupiały się na najmniejszych, porównywali ich od razu z dorosłymi. Place zabaw na dziedzińca Mariensztatu, MDM-u czy Muranowa pojawiły się dopiero po dekadach. Zapotrzebowanie społeczne, a nie sam dyktat partii, stawało się podstawą.

Wyjątek w czasach stalinizmu stanowiła Nina Jankowska – architektka działająca na Żoliborzu. Jej projekty modernistycznych budynków przedszkoli łączone były z ciekawymi przestrzeniami z betonu i zieleni, które dzieci mogły wykorzystać do zabawy. Masa jej projektów nie została zrealizowana, natomiast ślady pozostałości jej koncepcji mebli dziecięcych i świetlic nadal pozostają na terenie Warszawy. Dziecko w Warszawie lat 50-tych żyło sferze kompletnie odseparowanej od życia w innych miastach kraju. Gruzy i puste przestrzenie z masą niewybuchów pozostawionych przez armię niemiecką stanowiły realne zagrożenie i obcość, która wpływała na postrzeganie świata przez dzieci wojny. 

Opieką takich właśnie dzieci zajął się między innymi Jerzy Strzałkowski – pułkownik AK i pedagog, który po wojnie był represjonowany przez władze komunistyczne. W 1945 roku po brutalnych przesłuchaniach UB musiał zacząć nowe życie. Po wieloletnich zmianach pracy znalazł swoje miejsce na Muranowie w Administracji Domów Mieszkalnych, gdzie założył nieformalne świetlice dla dzieci w 1959 roku. Jego metody wychowawcze pozwoliły wesprzeć dzieci z pobliskich osiedli, a media jego działalność nazwała „eksperymentem muranowskim”. Dopiero po politycznych naciskach SB w 1968 musiał opuścić organizację i porzucić sprawy oświaty pozaszkolnej w Warszawie. Świadectwo powojennego życia płk. Strzałkowskiego pokazuje, jaką ewolucję świat warszawskich dzieci mógł przejść dzięki oddolnym inicjatywom – od niewidzialnego do widzialnego uczestnika w opinii publicznej i społeczeństwie. Idee Janusza Korczaka z międzywojnia utrzymane zostały w polskim środowisku pedagogów, co pozwoliło nadać dziecku podmiotowość. Dzięki takim ludziom i miejscom warszawska trauma wojny mogła przeminąć w pamięci zbiorowej dzieci – choć na chwilę – na rzecz wejścia w dorosłość odbudowywanym od podstaw mieście. „Republika muranowska” w swoich założeniach i celach powinna być pamiętana jako początek nowej funkcji Warszawy. Warszawy dzieci i dla dzieci.