Tekst: Jakub Boryk
Powiedzmy sobie wprost, szanse na to, że wszyscy będziemy prezesami lub właścicielami przedsiębiorstw, są niskie. To oznacza, że większą część życia spędzimy na etacie lub jakimś jego ekwiwalencie w średniej lub dużej organizacji. W naszym własnym interesie jest posiadanie wpływu na sposób jej funkcjonowania i możliwość bronienia naszych praw na jasnych zasadach.
Tak się składa, że narzędzie pozwalające pracownikom organizować się istnieje od dawna, ale z jakiegoś powodu, nie tylko nie jest w pełni wykorzystywane, lecz także źle się kojarzy. Być może nadszedł czas, by zacząć myśleć o tworzeniu związków zawodowych nie jak o czymś dobrym, a po prostu oczywistym.
Podstawową rolą związku zawodowego jest zniwelowanie naturalnej dysproporcji sił między pracownikami a pracodawcą. W sporze tych dwóch stron większość atutów leży po stronie pracodawcy, to on dysponuje władzą, środkami finansowymi, zasobami prawnymi, dodatkowo osoby zarządzające przedsiębiorstwem są jego właścicielami lub działają z ich upoważnienia. Każdy pracownik z osobna jest zastępowalny, jedyna siła pracowników leży w tym, że to oni odpowiadają za faktyczne funkcjonowanie przedsiębiorstwa i nie mogą zostać zastąpieni w jednym momencie. Związek zawodowy istnieje po to, by dzięki hierarchii i strukturze móc wykorzystać tę przewagę liczebną. Ta prosta zasada była wykorzystywana w sporach pracowników z pracodawcami od zawsze i historycznie przynosiła korzystne wyniki.
Dziś aktywność związków zawodowych w Polsce jest ograniczona. Ograniczają się przeważnie do sektora państwowego lub tych grup pracowników, którzy są najniżej opłacani. W teorii nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by spopularyzowały się również wśród dobrze opłacanych pracowników korporacji. W każdej organizacji istnieją problemy ważne dla pracowników i tylko od nich wyjść może inicjatywa rozwiązania.
Historia
Ruchy pracownicze sięgają swoimi korzeniami głęboko w przeszłość, mniej więcej tak głęboko jak sam kapitalizm. Początek dała im ta sama fundamentalna zmiana gospodarcza, jaką była rewolucja przemysłowa, która rozpoczęła się w Wielkiej Brytanii w drugiej połowie XVIII w. Stopniowo coraz szersze rzesze ludzi pracowały w fabrykach, a ich być albo nie być zależało wyłącznie od otrzymywanej od pracodawcy wypłaty. Czas pracy, wynagrodzenia i inne warunki zatrudnienia nie były regulowane. Jeszcze w XVIII w. spopularyzowało się sformułowanie „niewolnictwo płacowe” (wage slavery), trafnie podsumowujące sytuację ludzi pracujących na złych warunkach i za niskie stawki. Wtedy też miały miejsce pierwsze współcześnie rozumiane strajki, w których robotnicy domagali się wzrostu wynagrodzeń.
Obraz nędznej egzystencji robotników w XIX w. był wielokrotnie odtwarzany w literaturze i kinie, stając się nieodłączną częścią pamięci o epoce. Pierwsze formalne, nowożytne związki zawodowe powstawały od lat 30. do 50. tego wieku. Co znamienne, przez dziesiątki lat były nielegalne i zwalczane, jako że ich działalność godziła w interesy establishmentu. Działalność ruchów robotniczych była jednak na tyle istotnym i wszechobecnym zjawiskiem społecznym, że nie mogła nie wywrzeć wpływu na procesy polityczne. Stopniowo doprowadzano do nadania kolejnych praw ludziom pracy, legalizacji związków, a wreszcie u progu XX w. do powstania partii politycznych reprezentujących interesy robotników.
Na gruncie ruchu robotniczego, zwłaszcza jego bardziej radykalnych elementów rozwinął się szereg ideologii, z których część okryła się niesławą lub doprowadziła do powstania krwawych dyktatur. Mowa tu o anarchizmie, socjalizmie, a zwłaszcza komunizmie. Należy jednak podkreślić, że historycznie związki zawodowe są o pokolenie starsze od tych ideologii. W Polsce samo sformułowanie „partia robotnicza” kojarzy się źle ze względu na słusznie minioną Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą. Nie wszędzie jednak tak jest. W Wielkiej Brytanii od stu lat jedną z dwóch głównych partii politycznych jest Partia Pracy, której geneza leży właśnie w politycznej reprezentacji związków zawodowych i to jej Wielka Brytania zawdzięcza utworzenie w 1948 r. National Health Service, czyli systemu publicznej opieki zdrowotnej.
Z ruchów robotniczych wywodzi się nurt polityczny zwany socjaldemokracją, który w praktyce zdominował całą Europę. W zasadzie każde państwo europejskie funkcjonuje na zasadzie równowagi między wolnym rynkiem, prywatną przedsiębiorczością i możliwością nieograniczonego bogacenia się, a interwencjonizmem państwowym, redystrybucją i rozbudowanymi usługami publicznymi. Można powiedzieć, że każda nieradykalna partia w dowolnym kraju Unii Europejskiej jest w istocie partią socjaldemokratyczną, nawet jeśli nie świadczy o tym jej nazwa. Ich programy nie mają na celu zniesienia tego paradygmatu, a jedynie przeniesienie uwagi na lewo lub prawo.
Zasadne jest więc stwierdzenie, że powstanie takich filarów współczesnego rozwiniętego państwa jak powszechna, darmowa opieka zdrowotna i edukacja, emerytury, płatne zwolnienia chorobowe, wolne soboty, ośmiogodzinny dzień pracy oraz wiele innych Europa zawdzięcza pośrednio lub bezpośrednio związkom zawodowym.
Mówiąc o historii związków zawodowych, nie można też pominąć roli jaką odegrały we współczesnej historii Polski. Panujący w latach 1945–1989 socjalizm i sterująca nim PZPR zostały obalone przez Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność. Organizację, która dzięki swojej olbrzymiej liczebności i poparciu społecznemu, była w stanie chwilowo sparaliżować gospodarkę kraju i zmusić reżym do ustępstw bez rozlewu krwi. Jest wielką ironią, że partia robotnicza została pokonana przez robotników. Wynika z tego wniosek, że teoretyczna reprezentacja nie może zastąpić tej prawdziwej, którą ludzie pracy zapewniają sobie sami.
Współczesna rola związków zawodowych
Można by zadać pytanie, czy skoro historycznie związki zawodowe tak wiele osiągnęły i w zasadzie doprowadziły do wbudowania swoich postulatów w strukturę współczesnego państwa, to mają jeszcze rację bytu. Nawet jeśli kiedyś odgrywały ważną rolę, to może dziś stanowią już tylko narzędzie utrzymywania anachronicznych przywilejów.
Przyglądając się liście współcześnie działających w Polsce związków zawodowych, łatwo zauważyć, że w przeważającym stopniu ograniczają się do niewielkiej grupy profesji. Istnieją więc związki zrzeszające przedstawicieli zawodów medycznych, związanych z koleją, nauczycieli, pracowników komunikacji zbiorowej, strażaków, policjantów i innych służb mundurowych w tym części żołnierzy. Ogólnie – gałęzi gospodarki, które są silnie regulowane, zależą od spółek skarbu państwa lub po prostu należą do sektora budżetowego. Taki stan rzeczy jest zrozumiały. W tego rodzaju organizacjach wysokości wynagrodzeń często nie są zależne od procesów rynkowych, a wiele decyzji jest podejmowanych arbitralnie przez polityków. Działalność związkowa jest więc jedynym sposobem wywierania wpływu na pracodawcę.
Jednak nie tego rodzaju związki zawodowe są najbardziej interesujące. Szanse na to, że będziemy pracować we wcześniej wymienionych branżach są niewielkie. W prywatnych korporacjach związków zawodowych praktycznie nie ma. Często samym pracownikom pomysł ich istnienia wydaje się egzotyczny. Zapytałem kiedyś pracownika firmy konsultingowej czy w tej branży działają związki zawodowe. Odpowiedzią było spojrzenie pełne konsternacji i politowania.
Mimo to, pojawiają się już pierwsze potencjalne znaki zmiany. W ciągu ostatniego roku w kilku przedsiębiorstwach pracownicy podjęli próbę samoorganizacji i utworzenia związków zawodowych. Co ciekawe są to firmy z branży IT, powszechnie kojarzonej z wysokimi zarobkami i dobrymi warunkami zatrudnienia.
Przypadek SII
Sii to francuskie przedsiębiorstwo informatyczne. Jego oddział w Polsce był pierwszym utworzonym za granicą. Sii Polska od 2006 r. dynamicznie się rozwija, zatrudniając kilka tysięcy pracowników i odnotowując przychody przekraczające 1 mld złotych. Jego prezesem i jednym z głównych udziałowców jest Francuz Grégoire Nitot. W listopadzie 2022 r. w łódzkim oddziale firmy z inicjatywy Krystiana Kosowskiego powstał Związek Zawodowy Pracowników Sii. Poza założycielem wstąpiło do niego kilkadziesiąt innych osób. Spotkało się to z natychmiastową reakcją władz firmy w osobie prezesa. W wydanym przez siebie komunikacie w mocnych, emocjonalnych słowach skrytykował założyciela związku. Zarzucił mu sprzeciwianie się wartościom przedsiębiorstwa takimi jak szacunek i lojalność. Po kilku dniach Krystiana Kosowskiego dyscyplinarnie zwolniono z pracy. Usunięcie pracownika za założenie związku zawodowego jest nielegalne, co potwierdziła Państwowa Inspekcja Pracy. Toczy się sprawa sądowa o przywrócenie przywódcy związku do pracy.
Działania prezesa trudno interpretować inaczej niż jako próbę zastraszenia. Co jest dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, że na przestrzeni lat Sii Polska otrzymało szereg nagród i wyróżnień w tym: „Najlepsze Miejsce Pracy IT”, „Great Place to Work Polska 2020” i „Great Place to Work Europe 2019”. A czego domagali się związkowcy? Główny postulat dotyczył zwiększenia przejrzystości systemu wynagrodzeń na dwóch stanowiskach poprzez wprowadzenie jego minimalnej wysokości w kwocie odpowiednio 7300 i 9000 zł brutto. Mimo procesu sądowego w sprawie przewodniczącego związek pracowników Sii działa nadal. Ogólną ciekawostką na temat Sii jest to, że prezes Grégoire Nitot wpadł na pomysł otwarcia firmy w Polsce kiedy w 2002 r. uczył się w SGH w trakcie Erasmusa.
Przypadek Allegro
Inną głośną kilka miesięcy temu sprawą były spory pracowników i zarządu Allegro. Obecnie przedsiębiorstwo zatrudnia 7000 pracowników, z czego 4800 w Polsce, i odnotowuje przychody na poziomie ponad 6 mld złotych. W kwietniu 2023 grupa pracowników Allegro założyła związek zawodowy. Sformułowano następujących dziewięć postulatów:
- Uwzględnienie głosu pracowników w dotyczących ich sprawach.
- Przejrzysta siatka płac i warunki zatrudnienia, jawność wynagrodzeń, jawność widełek w ogłoszeniach.
- Zmiana systemu ocen pracowniczych: jawność kryteriów, uproszczenie i skrócenie procedur.
- Równość zasad dla wszystkich, przejrzystość w warunkach zatrudnienia „zewnętrznych kontraktorów” i osób pracujących na umowach o pracę oraz możliwość audytowania przez związek warunków pracy pracowników magazynowych.
- Uzdrowienie procedur rozwiązywania spraw spornych.
- Zmiana priorytetów w działaniach HR, przede wszystkim wprowadzenie do działu HR osoby wyznaczonej przez związek, która byłaby pierwszym kontaktem pracownika w sprawie naruszeń.
- Ochrona anonimowości danych w badaniach pracowniczych.
- Wyrównanie inflacyjne wynagrodzeń.
- Otwarta współpraca pomiędzy Allegro a Związkiem.
Doszło do jednego oficjalnego spotkania związkowców z zarządem, nie miało ono jednak żadnych konsekwencji. Według relacji związkowców następujące później prośby o spotkanie nie były przyjmowane. Związek deklarował, że liczy stu członków, Allegro podważało tę liczbę i odmawiało związkowi legitymacji. Mając świadomość, że w takich sytuacjach władze przedsiębiorstw mogą się posunąć do zwolnień lub innych szykan, związek odmawiał publikacji danych swoich członków. W odpowiedzi na bierność zarządu pod siedzibą Allegro w Poznaniu zorganizowano pikietę, w której udział brali działacze Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „Inicjatywa Pracownicza” niebędący pracownikami Allegro. Związek Zawodowy Pracowników Allegro działa bowiem jako prezydium w ramach tej ogólnopolskiej organizacji.
Upór związkowców okazał się owocny. Doprowadzono do kolejnych spotkań z zarządem i otwarcia rozmów na temat uznania części postulatów. We wrześniu sąd w Poznaniu uznał ważność związku i potwierdził jego liczebność. Związek kontynuuje działalność, edukuje pracowników na temat ich praw, tworzy petycje dotyczące między innymi pracy zdalnej i popiera inne działające w Polsce związki zawodowe.
Względny sukces związku zawodowego w Allegro można przypisać w pewnym stopniu dużej rozpoznawalności firmy i konieczności utrzymania przez nią dobrego wizerunku wobec klientów indywidualnych. Przede wszystkim zwyciężyła jednak determinacja związkowców, ich solidarność i świadomość tego, że nie muszą pracować w jednej firmie, by swoje interesy uznać za wspólne i podjąć współpracę.
Poza wymienionymi firmami związki zawodowe są zarejestrowane również w British American Tobacco, Microsofcie i Amazonie. O działalności dwóch pierwszych trudno coś powiedzieć, nie prowadzą otwartej komunikacji ani nie uczestniczyły w zdarzeniach, które nagłaśniałyby media. W Amazonie natomiast trwa ciągła batalia związkowców, głównie pracowników magazynów, z firmą, która do Polski przyniosła swoje amerykańskie zwyczaje zwalczania organizacji pracowniczych.
Przytoczone powyżej żądania związkowców nie są radykalne ani wygórowane. Związkom też daleko do masowości, z spośród tysięcy pracowników zrzeszonych są dziesiątki lub setki. Mimo to, przedsiębiorstwa reagują gwałtownie, by nie rzec histerycznie. Posuwają się do zastraszania, zaprzeczania faktom i eskalują konflikty. Uginają się dopiero pod wpływem wyroków sądowych i manifestacji siły związków. Świadczy to o tym, że zdają sobie sprawę z tego, co związki mogłyby osiągnąć, gdyby urosły do pełni swojego potencjału. Być może zdają sobie z tego sprawę lepiej niż większość pracowników.
Co można wygrać
Pierwszą myślą o tym, czego może żądać związek zawodowy, jest oczywiście podwyżka płac. To całkowicie podstawowa i zrozumiała sprawa. Jest jednak wiele zawodów, w których z powodu ich indywidualnej charakterystyki lub ogólnej sytuacji gospodarczej to nie wysokość zarobków stanowi główny problem.
W niektórych branżach problemem jest długi czas pracy, niemający nic wspólnego z ośmioma godzinami. Mowa tu na przykład o firmach konsultingowych i kancelariach prawniczych. Maile i telefony od przełożonego o godzinie 22 lub presja na dokończenie zadań w weekend nie są rzadkością. Ktoś może powiedzieć, że taka jest specyfika tych branż, że z natury pracują tam ludzie stawiający karierę na pierwszym miejscu w swoim życiu. Do pewnego stopnia to prawda, czasem naprawdę trzeba wysiedzieć szesnaście godzin, żeby wspiąć się po korporacyjnej drabince tak szybko, jak się wymarzyło. Jednak nie należy się godzić, by taki stan rzeczy był domyślny i obowiązkowy dla wszystkich. Wymaga to od pracowników uświadomienia sobie, że oprócz tego, że konkurują ze sobą o awans, mają wspólny interes i wpływ na kształt zasad tej konkurencji.
Pandemia przyniosła nam pracę zdalną, którą wielu pracowników przywitało z entuzjazmem. Przez chwilę wydawało się, że raz dana zostanie z nami na zawsze i będzie się tylko upowszechniać. Obecnie jednak zauważalne są stopniowe próby odchodzenia od tej formy pracy. Dlaczego? Nikt nie wie. Czy większości pracowników się to nie podoba? Jak najbardziej. Co z tym robią? Trudne pytanie. Zwykle nic. Albo szukają pracy w bardziej oświeconej firmie. Nie tędy droga.
Kolejnym obszernym i ważnym tematem jest przeciwdziałanie mobbingowi. Jeśli przemoc pojawia się między stronami o różnym poziomie władzy, kluczowe jest wsparcie strony słabszej i tu rola związku zawodowego może się okazać nieoceniona. Dotyczy to tak zgłaszania nadużyć jak i dalszego postępowania oraz wyciągania konsekwencji. Związek zawodowy może uczestniczyć w tworzeniu procedur i kodeksów etyki, dysponować własnymi zasobami pozwalającymi na udzielenie pomocy prawnej i psychologicznej oraz promować właściwą kulturę w organizacji.
Jakie zmiany na rynku pracy przyniesie rozwój sztucznej inteligencji, nie jest jeszcze jasne. Mogą być dobre lub złe, ale na pewno będą gruntowne i szybsze niż jakiekolwiek inne dotychczas spotykane. Jednym z postulatów, które po wielotygodniowym strajku udało się wywalczyć scenariopisarzom w Hollywood, jest wprowadzenie prawnych barier niepozwalających, by zastępować ich AI, jednocześnie nie zabrania się by AI było rozwijane jako narzędzie pracy. Jeśli chcemy upewnić się, że tranzycja do świata, w którym maszyny są bystrzejsze od nas, odbędzie się możliwie niskim kosztem, związki zawodowe są jednym z najlepszych narzędzi.
Co może zyskać przedsiębiorstwo? Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że dobrze traktowani pracownicy są bardziej zmotywowani do pracy. Dodatkowo związek zawodowy może znacząco usprawnić komunikację wewnątrz przedsiębiorstwa, pozwalając zbierać informacje lepszej jakości w bardziej komfortowy dla pracowników sposób. Wreszcie, jeśli organizacja chce poważnie traktować swoje obowiązki w zakresie raportowania niefinansowego i regulacje w zakresie ESG (kwestii środowiskowych, społecznych i zarządczych), związek zawodowy może być nieocenioną pomocą w każdej z tych dziedzin.
Jak powstaje związek zawodowy
Formalnie powołanie związku zawodowego nie jest trudne. Minimalna liczba osób potrzebna do założenie związku to dziesięć. Należy opracować statut i zorganizować zebranie grupy założycielskiej. Zebranie powinno podjąć uchwałę o założeniu związku, wybrać od trzech do siedmiu osób do komitetu założycielskiego, przyjąć statut i sporządzić protokół zebrania. Kolejnym krokiem jest rejestracja związku w KRS. Dokumenty składa się w sądzie rejonowym w ciągu 30 dni od daty zebrania. Ostatnim etapem jest założenie konta bankowego, wyrobienie NIP i REGON oraz wybór zarządu i komisji rewizyjnej. Związek posiada osobowość prawną i własne finanse. Nie jest to procedura o wiele bardziej wymagająca niż założenie koła naukowego.
W praktyce większość związków nie działa sama sobie. Dziesięć osób to niewiele, dużo łatwiej funkcjonować pod egidą większej organizacji takiej jak Ogólnopolski Związek Zawodowy „Inicjatywa Pracownicza”, do którego należy między innymi związek w Allegro. Poza większą siłą dotarcia taka nadrzędna organizacja prowadzi działania edukacyjne na temat działalności związkowej i wspiera w procesie tworzenia lokalnego związku.
Co może pójść nie tak
Przeszkodą dla powstawania związków oraz dla ich prawidłowego funkcjonowania może się okazać jedna z naszych cech narodowych. Cecha często przywoływana przez socjologów, przez którą wiele pożytecznych rzeczy nas omija. Mowa tu o niskim poziomie zaufania społecznego. Polak po prostu nie ufa Polakowi. Zakładamy, że współobywatel na pewno coś kombinuje, więc prewencyjnie sami zaczynamy kombinować i koniec końców nikt się w tym zakresie nie myli. Tyle, że problem się przez to pogłębia, a nie rozwiązuje. Z reguły mało kto chodzi na spotkania wspólnoty mieszkaniowej, na wybory lub właśnie zrzesza się i aktywnie uczestniczy w jakiejś nieobowiązkowej organizacji działającej dla dobra wspólnego.
Gdyby udało się to przezwyciężyć i działalność w miejscu pracy stała się codziennym ćwiczeniem z solidarności i współdziałania z biegiem lat zyskać na tym mogą inne dziedziny życia, włącznie z polityką.
Oczywiście same związki też nie zawsze muszą przyczyniać się do zwiększenia ogólnego dobra społecznego. Mogą stać się narzędziem populizmu lub uniemożliwiać modernizację. Ich struktury mogą, jak wszystkie struktury, ulegać degradacji. Działacze ulegają demoralizacji i korupcji, jeśli sprawują funkcje kierownicze przez długie lata i nie podlegają właściwej kontroli z wnętrza związku. Te problemy można jednak uznać za odległe, biorąc pod uwagę obecny stan rozwoju związków w prywatnych przedsiębiorstwach w Polsce.
Co dalej
Czy to wszystko oznacza, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić jutro po wejściu do biura, to skrzyknąć kolegów, ustalić postulaty i szturmować gabinet prezesa? Oczywiście nie. Jeśli ktoś bardzo chce, to jest to oczywiście możliwe. Jednak jak uczy rzeczywistość, założenie związku zawodowego wymaga w tej chwili dużej dozy osobistego poświęcenia i wiąże się z ryzykiem. Nie każdy musi być bohaterem, nie każdy musi chcieć zakładać związek ani do niego należeć. Czasem może nawet nie być potrzeby by w danej organizacji istniał. Wszystkim jednak żyłoby się lepiej, gdyby związki zawodowe nie były jakąś mityczną egzotyką, ale czymś naturalnym.
Można zacząć od zmiany myślenia. Kiedy ktoś przy nas poruszy ten temat, nie zbywać go z miejsca, tylko zastanowić się, czy coś nie jest na rzeczy. Starać się być w miarę możliwości otwartym w rozmowach ze współpracownikami na temat wynagrodzeń i ewentualnych problemów, i niesprawiedliwości w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa. A gdyby akurat w naszej firmie powstał związek zawodowy, porządnie zastanowić się nad wstąpieniem choćby w myśl zasady „nic o nas bez nas”.
Większość z nas zgadza się z takimi radami karierowymi ja dzielenie się z współpracownikami informacjami o zarobkach, walka o swoje, domaganie się podwyżek, bycie asertywnym, zdecydowane zamykanie laptopa o siedemnastej czy zgłaszanie nadużyć. Następnym logicznym krokiem jest zrzeszanie się, bo stosowanie tych dobrych rad w grupie jest po prostu łatwiejsze.

