Autor: Ula Ożarowska
Luwr szczyci się kolejnym otwarciem i kontynuuje projekt „Nowego Renesansu” zapowiedziany przez Prezydenta Macrona. Choć wydawałoby się, że niedawna kradzież zmieni plany władz Luwru, to ci nie rezygnują z ambitnego planu rozbudowy muzeum. Pracę nad dalszym rozwojem systemu zabezpieczeń odkładają na później, a zaczynają od przekierowania uwagi mediów.
Kolekcja prac najgłośniejszej (i najdroższej) w ostatnim czasie artystki sztuki współczesnej wydaje się świetnym ruchem. W maju jej obraz Miss January pobił rekord na aukcji w Nowym Jorku – został sprzedany za 13,6 milionów dolarów, a zatem stał się najdroższym obrazem żyjącej artystki. Od tamtej pory obok jej nazwiska nie można przejść obojętnie. A zdecydowanie nie może zrobić tego walczący o odzyskanie reputacji Luwr.
Dumas urodziła się w RPA i dorastała w realiach apartheidu. Już w młodości uwrażliwiła się na problem przemocy i nierówności. Po emigracji do Holandii i rozpoczęciu kariery artystycznej pozostała politycznie aktywna, choć zawsze czuła się winna, że nie została i nie pomogła na miejscu. Poprzez swoją twórczość angażuje się w trwające obecnie konflikty – zabiera głos w kwestiach wojen, ludobójstw, walczy z rasizmem czy homofobią. Organizuje happeningi, takie jak ten w Petersburgu, gdzie w odpowiedzi na homofobiczną politykę Kremla wywiesiła zbiór portretów wpływowych queerowych artystów, nadając mu znaczący tytuł „Great Man”.
W swoich pracach Dumas porusza uniwersalne tematy – przemoc, miłość, cielesność, śmierć. Wie, że to one łączą nas wszystkich, że nikt z nas nie jest w stanie się od nich uwolnić. Dumas stale zaznacza swój punkt widzenia, a jej obrazy przesiąknięte są aluzjami do ostatnich wydarzeń ze świata. Z uważnością obserwuje wszystko, co dzieje się wokół niej i syntezuje to w swojej twórczości. Tworzy uniwersalne, ponadczasowe portrety osób, których twarze nie są możliwe do zidentyfikowania. Artystka nie maluje z natury – zbiera fotografie, wycinki z gazet, dzieła innych twórców i łączy to wszystko w uniwersalne przedstawienie postaci, w pewną esencję ludzkiej natury. Jej zainteresowanie esencjalizmem i kulturą pierwotną nie jest tutaj bez znaczenia – widać w jej twórczości inspirację tymi nurtami i duże ich oddziaływanie. Szczególnie zaznaczone są one w ostatnich wystawach Dumas – „Cycladic Blues” w Muzeum Sztuki Cykladzkiej w Atenach, gdzie jej prace pozostają w dialogu z pierwotnymi figurkami cykladzkimi i w najnowszej wystawie w Luwrze: „Liaisons”.
Nowy zbiór jej prac ma szczególne położenie – ścianę przy wejściu do Galerii Pięciu Kontynentów zdobiły w tym miejscu w przeszłości płaskorzeźby, położone w tych samych punktach, co portrety Dumas. Ale wejście do galerii to też strategiczne miejsce ze względów interpretacyjnych – prace Dumas odnoszą się bowiem do twórczości kultur pierwotnych, a to one stanowią centralną część galerii. Przedstawione przez nią twarze mają symbolizować ideę ponadczasowości wszystkich przedstawień ludzkości. Dumas wierzy, że choć w historii ludzkości istniało wiele kultur, a z nimi wiele przedstawień ludzkości, to w gruncie rzeczy esencja ich wszystkich była jedna. Centrum ludzkich doświadczeń zawsze była cielesność, mierzenie się z przemocą i miłością, próba zrozumienia śmierci.
„Liaisons” nawiązuje do tytułu powieści Pierre’a Choderlosa de Laclos ,,Niebezpieczne związki”. Dla Dumas są to związki między kulturami i pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Sama artystka o tych twarzach, unikając określenia portrety, mówi:
„Moje twarze to mieszanka przeszłości i teraźniejszości. Nie potrafię bezpośrednio namalować horroru trwających ludobójstw naszych czasów, ale ich cienie wpłynęły na nastrój, w jakim powstały te twarze. Portretowanie zajmuje się podobieństwem i rozpoznawalnością znanych osób. Twarze dotyczą osób bezimiennych. Obejmują one osoby zdehumanizowane, takie jak uciekinierzy, naznaczeni piętnem obcych”.
Nie wiemy, kim są postacie przedstawione na obrazach Dumas. Możemy tylko domyślać się, jak wiele obserwacji obecnej rzeczywistości jest w nich zawarte. Ale nie tylko obecnej – te twarze, tak jak inne przedstawienia Dumas, są syntezą doświadczeń świata i napotkanej przez nią sztuki. Wyrazem uniwersalizmu, dialogu z innymi dziełami i artystami. Odpowiedzią na przedstawienia ludzi w sztuce pierwotnej, wzbogacone o nasze obecne doświadczenia w świecie. To ślad dotyku ludzi naszych czasów – nasze świadectwo w obliczu artefaktów historii poprzednich kultur.
Wyobrażam sobie ludzi wchodzących do Galerii Pięciu Kontynentów po obejrzeniu prac Dumas. Nie będą już na te znaleziska patrzeć tak samo. Pomyślą, że pomimo podziałów, ludzie od wieków są tacy sami. Walczą z wieloma takimi samymi problemami, zajmują ich te same tematy. Pozostawiają po sobie w sztuce te same przemyślenia, a ich kultury tak naprawdę wywodzą się z jednego źródła. I pomyślą o tym, co pozostawią po sobie. Jakie świadectwo zostanie po nas.

