Autor: Benedykt ChromińSki
Al. KEN jest równie szara, co listopadowe kałuże na budowie Nowego pl. Defilad. Wielka płyta przykryta styropianem posiada na sobie street-artowe narośla pokoleń. Warszawa – pełna ludzi, a nadal tak wyobcowana.
Taki, dość pretensjonalny, opis rzeczywistości miejskiej skłonił mnie do zadania sobie pytania: Jak opisać Warszawę? Czy tak różnorodną literacko i urbanistycznie przestrzeń da się wytłumaczyć w kilku słowach?
Anatol Stern po wydaniu swojego manifestu Nuż w bżuhu wraz z futurystami z innych miast odrzucił rzeczywistość taką, jaką znamy. Język poetycki przestrzeni miejskiej miał być płaski niczym broszura, urywek gazety. Życie miasta i świadome obcowanie w nim miało być tematem przewodnim prac młodej awangardy. Warszawa zaś, jako stolica, stawała się istotnym ośrodkiem rozwoju transportu i udoskonaleń urbanistycznych, które zainspirowały polskich futurystów w rozwoju tej estetyki literackiej. Odejście od stylistyki, jaką znano wcześniej, miało podkreślić bezgraniczną wyobraźnię człowieka. Miasto już wtedy stawało się symbolem ambicjonalnych osiągnięć, które są na wyciągnięcie ręki. Wszystko zmienił nadchodzący kataklizm wojny.
Miasto po wojnie powstało więc od podstaw, tak samo jak nowa rzeczywistość literacka Warszawy. Od Tyrmanda, przez Białoszewskiego, aż po Nowakowskiego – perspektywa stolicy nie przedstawiała już marzeń futurystów. Pogodzenie się z otaczającą rzeczywistością – przedstawienie jej taką, jaka jest – pozostaje do dzisiaj ważnym tropem we współczesnym opisie Warszawy. Natomiast samo odejście od postsowieckiej przestrzeni pozwala twórcy na wykreowanie wieloznacznego miasta, jak miało to miejsce ze stolicą dwudziestolecia. Dobrym przykładem tego jest rzeczywistość literacka Króla Szczepana Twardocha, gdzie retrospekcja miasta służy do unaocznienia starego świata pamięci bohatera. Warszawa jest więc podzielona literacko na pół. Z jednej strony znajduje się stara rzeczywistość zaklęta w kliszach, obrazach, tekście literackim, a z drugiej – post-Warszawa, w której obecnie żyjemy i doświadczamy jej klimatu.
Za odbudową stolicy poszła również jej estetyka literacka, która usytuowana została w przestrzeni socrealizmu razem z jej pierwszymi twórcami powojennymi. Warszawa zaczęła występować w kontrze do nadal żywego artystycznie Krakowa. Priorytety społeczne stolicy zastępowały artyzm dwudziestolecia reportażem, namacalnymi historiami w robotniczym charakterze. Kiedy w Krakowie oddolnie rozwijała się awangarda, Warszawę przykrył beton partyjny, dosłownie i w przenośni. To dopiero na jego podstawach unormował się styl pisarski Marka Hłaski, styl przyziemnej estetyki z głębszym przesłaniem i odchodzący od realizmu socjalistycznego Igora Newerlego. Uczeń autora Pamiątki z Celulozy razem z odwilżą poststalinowską mógł wreszcie wyrazić swoją wolność twórczą. Propagandowa fasada Warszawy opadła, zaczęto pokazywać to miasto z punktu widzenia mieszkańca z klasy średniej.
Jaki więc socrealizm miał związek z futuryzmem? Futuryzm niewątpliwie niesie za sobą kult miasta, gdzie podstawą był antropocentryzm. Umacniał przy okazji kapitalistyczny wydźwięk tej sztuki idącej w kontrze do filozofii socjalizmu, jako idei człowieka dla człowieka. Na dodatek w estetyce futurystycznej pojawiała się dekonstrukcja treści – jawna prowokacja czytelnika. Dlatego w twórczości miejskiej XX-lecia podstawą były słowa: miasto bóstwem, a człowiek jego twórcą. Realizm socjalistyczny również odnosił się do człowieka i jego osiągnięć. W centrum pozostawały wartości związane z budową miasta. Wystarczy przeczytać dokumenty Biura Odbudowy Stolicy – istotna w nich jest nie tylko formalna treść uchwał. Polityka wniosła do przemówień i ustaw estetykę, wokół której samo miasto miało zostać odtworzone. Socrealizm nie kończył się na samej twórczości artystycznej. Wydaje się to oczywiste, jednak gdy spojrzy się na przestrzeń, w której mieszkamy, zapominamy o tym, na jakich podstawach ona dzisiaj funkcjonuje. Zabudowa współczesnej Warszawy to coraz bardziej ukryte pozostałości słów i politycznych gestów działaczy z lat 1944–1949. Oprócz pozostawionych map projektowych Nowej Warszawy pojawiły się słowa o niej. Tym właśnie chciałbym zakończyć ten esej – słowami, które tworzyły pewne miasto w centralnej Polsce.
1945 listopad 15, Warszawa
Byli tacy, którzy wyobrażali sobie, że jakaś wysoka decyzja mogłaby wskazać palcem na mapie i powiedzieć, że miasto będzie założone na nowym miejscu w rejonie Piaseczna czy Modlina. Inni wprost nie wierzyli w możliwość odbudowy na takim zwalisku gruzu, nie zdawali sobie dostatecznie sprawy z racji bytu i logiki położenia swojego miasta. A jednak...
Mogła być nawet stolica państwa przeniesiona, ale na przeniesienie Warszawy nie było żadnego sposobu. Była zbyt głęboka mądrość w założeniu grodu na tym właśnie miejscu, w wyborze najdogodniejszej przeprawy, potem zaś długi czas - w dalszym rozwoju miasta, by racje te dały się tak łatwo przekreślić.
Tak więc Warszawa nie będzie miastem nowym. Warszawa była dawno, ma swoją wyjątkową, bogatą historię(...).
Pewnikiem, którego uznania i rozwinięcia należy od urbanistów oczekiwać, jest ciągłość, ciągłość historyczna.

