Sport po amerykańsku

Super Bowl – największe święto sportu w Stanach Zjednoczonych, gdzie rywalizacja na boisku ma tak naprawdę marginalne znaczenie. Liczą się muzyka, rozrywka i show za miliardy dolarów. Dlaczego więc Amerykanie tak bardzo kochają półgodzinną przerwę między połowami meczu o mistrzostwo w futbolu amerykańskim?

Autor: Bartosz Przywara

Święto Dziękczynienia, 4 lipca, Dzień Pamięci i Super Bowl to jedne z najważniejszych dni w amerykańskim kalendarzu. O ile obecność pierwszych trzech w tym zestawieniu nikogo nie dziwi, o tyle finał ligi futbolu amerykańskiego może budzić zdumienie. Gdyby przełożyć to na grunt europejski, to tak, jakby Europejczycy świętowali finał Ligi Mistrzów UEFA jak nadejście pierwszej gwiazdki. Fenomen Super Bowl jest ogromny i dla wielu niezrozumiały, choć niekoniecznie powinien dziwić – Amerykanie traktują ten dzień jak święto narodowe, będące kwintesencją ich kultury. Ale skąd właściwie ta niezwykła popularność?

Cwany jak lis

Futbol amerykański narodził się w XIX wieku, jednak zanim przybrał swoją współczesną formę, minęło sporo czasu. National Football League (NFL) istniała już wcześniej, ale dopiero w 1970 roku, po fuzji z rywalizującą American Football League (AFL), ukształtowała się jako zjednoczona liga. Pierwsze Super Bowl rozegrano jednak trzy lata wcześniej jako pojedynek mistrzów dawnej NFL i AFL.

Od samego początku organizatorzy starali się podkreślić wyjątkowy charakter meczu finałowego. W przerwie inauguracyjnego meczu wystąpiły orkiestry marszowe z Uniwersytetu Arizony i Uniwersytetu Grambling State, prezentując widowisko wzbogacone o wizualne układy. Członkowie orkiestr, chodząc po murawie stadionu, tworzyli różne kształty m.in. Dzwon Wolności i mapę USA. W 1970 roku po raz pierwszy odważono się dodać do repertuaru solowy występ wokalny autorstwa Carol Channing, ówczesnej wielkiej gwiazdy Broadwayu.

W późniejszych latach Halftime Show wzbogacano o różnego rodzaju performance’y i happeningi, ale był to tylko dodatek, natomiast rdzeń pozostał ten sam. Występy były schematyczne, bazujące głównie na tradycyjnych orkiestrach marszowych, które z czasem zaczęły już nużyć widzów.

W końcu nadszedł rok 1992, który okazał się przełomowy dla Super Bowl. Punktem zwrotnym w historii tego widowiska były działania amerykańskiej telewizji Fox, która nie posiadała praw do transmitowania meczu o mistrzostwo NFL. Założyciel Fox Jamie Kellner zauważył, że w czasie przerwy widzowie masowo zmieniają kanał. Postanowił więc zaoferować, genialną z perspektywy czasu, alternatywę: premierowy odcinek popularnego programu komediowego Living Color. Obecnie nazwa ta mówi niewiele, jednak wtedy był to prawdziwy hit.  Swoją popularność zyskał  dzięki przedstawianiu niepoprawnego czarnego humoru w czasach, gdy amerykańskie gusta dotyczące czarnej komedii w telewizji były ustalane przez nieobraźliwe programy family-friendly.

W celu obejrzenia nowego odcinka aż 29 milionów osób przełączyło się na Fox, oglądając skecz Super Halftime Party z udziałem Jima Carreya, Jamiego Foxa i Keenena Ivory Wayansa. Dodatkowo na ekranie umieszczono licznik odmierzający czas do wznowienia meczu, co ułatwiło widzom powrót do transmisji.

Tymczasem CBS, transmitujące Super Bowl, oferowało w przerwie mniej atrakcyjny występ łyżwiarzy figurowych oraz koncert Glorii Estefan. Mimo, że ówcześnie piosenkarka była u szczytu sławy, widzowie wybrali ofertę stacji Fox, która wyszła zwycięsko z tej małej batalii.

To bolesne doświadczenie zmusiło CBS i NFL do przemyślenia strategii i wypracowania rozwiązania, które skutecznie przyciągnie uwagę widowni podczas przerwy meczu, pomimo działań potencjalnej konkurencji. W 1993 roku na Super Bowl pojawił się Michael Jackson, a jego występ zapoczątkował nową erę, czyniąc Halftime Show jednym z najważniejszych elementów wydarzenia. Jego występ oglądały w szczytowym momencie aż 133,4 miliony Amerykanów. 

Długo jednak władze NFL nie miały jasno określonej wizji Halftime Show. Czasem występ należał do jednego artysty, jak było w przypadku Diany Ross w 1996 roku, innym razem łączono zupełnie różne style muzyczne – przykładem może być show z 2000 roku, w którym na jednej scenie pojawili się Enrique Iglesias, Phil Collins, Toni Braxton i Christina Aguilera. W 2001 roku natomiast Britney Spears wystąpiła u boku Aerosmith.

Z czasem liga wypracowała bardziej spójną formułę. Obecnie ogłaszana jest jedna główna gwiazda, która może zaprosić gości. Wybór artysty bywa też związany z lokalizacją finału. Do obecnego sukcesu Super Bowl swoje dołożył również raper Jay-Z. Sam nigdy na nim nie wystąpił, ale jako właściciel wytwórni Roc Nation od 2019 roku zajmuje się produkcją Halftime Show. To właśnie jego firma decyduje o kluczowych aspektach widowiska, w tym o wyborze głównej gwiazdy. Popularny raper dołożył też wszelkich starań, aby muzyka obecna na show była jak najbardziej różnorodna.

Największe wyróżnienie

Bezsprzecznie jednym z najbardziej niezwykłych aspektów muzycznych występów podczas Halftime Show jest fakt, że gwiazdy nie otrzymują za nie żadnego wynagrodzenia. Już sama możliwość wystąpienia i zaprezentowania się jest wystarczającą zapłatą. Artyści zyskują ogromną promocję, a ich występy często przekładają się na skok streamów i sprzedaży albumów. Ważniejszy wydaje się jednak sam fakt wystąpienia na Super Bowl i dołączenia do elitarnego grona legend muzyki, które miały wcześniej okazję uświetnić finał rozgrywek. Do Michaela Jacksona dołączyły takie gwiazdy , jak: U2, Prince, Shakira, Beyonce, Bruno Mars, Coldplay, Katy Perry, Lady Gaga, The Weekend, Usher, Eminem, Snoop Dogg i wiele wiele innych.

Jennifer Lopez, jedna z gwiazd Halftiime Show w 2020 roku, podkreśliła znaczenie tego występu w swoim życiu i karierze w filmie dokumentalnym Jennifer Lopez: Halftime, dostępnym w serwisie streamingowym Netflix.

Artystka pokazała w nim większość swoich przygotowań do występu na Super Bowl, a śpiewanie na takiej scenie porównała do otrzymania nominacji oscarowej.

Według danych Spotify, streamy Jennifer Lopez wzrosły prawie o 335%, a Shakiry o 230% po ich wspólnym występie. Również goście specjalni,  (Bad Bunny, J. Balvin i Demi Lovato), odnotowali duży wzrost popularności. Choć sam fakt niepłacenia wynagrodzeń artystom jest niezwykle korzystny dla NFL, to  pokrywają oni całkowite koszty produkcji show. Jak w przypadku Jennifer Lopez i Shakiry w 2020 roku wydatki mogą sięgnąć nawet 10 milionów dolarów.

Tak znaczący wydatek nadal jest dla ligi opłacalną inwestycją. Widowiskowy Halftime Show nie tylko przyciąga widzów, ale też generuje gigantyczne zainteresowanie na całym świecie.

Święto reklam i gwiazd

Zainteresowanie, jakie co roku wzbudza Super Bowl, ma także drugie dno – doskonale wykorzystują je właściciele i zarządcy wielkich korporacji. W 2025 roku ceny reklam podczas Super Bowl osiągnęły rekordowy poziom i wyniosły ponad 8 milionów dolarów za 30-sekundowy spot. Taka cena może wydawać się astronomiczna, ale tak naprawdę zapewnia prawie pewny zwrot z inwestycji.

Dobrym przykładem może być chociażby branża filmowa, która po pandemii zmaga się z dużymi problemami finansowymi. Tradycją stało się już, że podczas przerwy emitowane są trailery lub teasery najbardziej oczekiwanych filmów lub seriali. W 2024 roku wyemitowany na Super Bowl zwiastun filmu Deadpool i Wolverine odtworzono aż 365 mln razy w ciągu 24 godzin, co stało się  rekordem, trudnym do pobicia. Już w lipcu, mimo najwyższej kategorii wiekowej, film stał się prawdziwym hitem, zarabiając w globalnym box office 1 338 073 645 dolarów i stając się najlepiej zarabiającym filmem z kategorią R w historii.

Według iSpot.tv, NFL zarobił 8,5 miliarda dolarów przychodów z reklam na tegorocznym Super Bowl, to więcej niż podczas wszystkich meczów i powiązanych programów ligowych w 2022 roku. Trwająca zaś 10 lat umowa sponsorska Pepsi z NFL – która obejmowała koncert w przerwie meczu Super Bowl oraz inne regularne i playoffowe reklamy – była warta 2 miliardy dolarów. Umowa została rozwiązana, kiedy NFL chciała rozszerzyć 12 minutową przerwę muzyczną podczas rozgrywek. Miejsce Pepsi zajął Apple.

Poza tym, Super Bowl jest dodatkowo nagłaśniane przez inne wydarzenia dziejące się wokół niego. W 2024 roku obecność Taylor Swift na trybunach znacząco podniosła ceny biletów. Według wyliczeń, średnia cena wejściówki urosła do 9 815 dolarów, czyli niemal dwukrotności średniej ceny biletu na finał w 2023 r., który opiewał na sumę 5 795 dolarów. W 2025 roku wiralem stał się gościnny występ na Half-Time Show tenisistki Sereny Williams, która tańczyła w rytm piosenki Kendricka Lamara.

Super Bowl to dla Amerykanów zdecydowanie więcej niż tylko zwykły mecz. Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego z 2020 roku, Amerykanie w weekend Super Bowl zjedli rekordową liczbę 1,4 mld skrzydełek kurczaka. W tygodniu poprzedzającym finał kupili zaś więcej jedzenia niż na Święto Dziękczynienia czy Boże Narodzenie.

Nic więc dziwnego, że od lat przedsiębiorcze głowy próbują przenieść model Super Bowl na inne kontynenty, w tym do Europy. Pepsi od paru lat stara się uczynić z finału Ligi Mistrzów UEFA swoistą odpowiedź na Super Bowl. Zmagania najlepszych klubów piłkarskich Europy swoimi występami uświetniły już: Dua Lipa, Imagine Dragons, Lenny Kravitz czy Camila Cabello. Ciężko jednak aby Kick-off Show dorównało Halftime Show. Po prostu trudno jest skopiować coś, co jest kwintesencją amerykańskości.