Autor: Radosław Małecki
Serena Williams, Zlatan Ibrahimović, Shakira, Quebonafide, Eva Longoria i Rafał Maserak – czy jest jakiś czynnik, który łączy to niecodzienne grono, poza tym, że są oni mniej lub bardziej znanymi celebrytami? Z pozoru mogłoby się wydawać, że nie, jednak ta ekipa ma jedną wspólną cechę: jak wiele innych gwiazd pokochali oni padel – sport, który coraz śmielej rozgaszcza się w europejskich miastach, a grono jego profesjonalnych zawodników już przebiera nogami, by wystąpić na Olimpiadzie.
Zacznijmy od wyjaśnienia sobie, jak powstał i czym w ogóle jest ten sport. Padel to dyscyplina łącząca w sobie elementy tenisa, squasha i innych sportów rakietowych. Mecze rozgrywa się w formacie deblowym, punktacja wygląda bardzo podobnie jak w przypadku tenisa. Kluczowym elementem są tu jednak ściany ściśle otaczające kort – panele tylne ze szkła i boczne, zbudowane z metalowej kratki. Wszystkie ściany biorą udział w rozgrywce, a umiejętność ich wykorzystania pozwala na zdobycie przewagi nad przeciwnikiem.
Prowizoryczne początki
Ta stosunkowo młoda dyscyplina powstała niemalże przypadkowo w 1969 roku, kiedy meksykański biznesmen, wówczas 54-letni Enrique Corcuera, postanowił wzbogacić swoją letnią rezydencję w Acapulco o kort do tenisa. Problemem okazała się jednak niewystarczająca ilość miejsca na posesji i otaczającą ją bujna roślinność, która co i rusz zarastałaby planowany kort. Corcuera, zainspirowany tenisem platformowym, dziś już nieco zapomnianą dyscypliną pochodzącą z USA, postanowił nie rezygnować jednak z planów stworzenia kortu w swoim domu. Wykorzystał przestrzeń, którą miał – wybudował kort o wymiarach 20 m x 10 m (boisko do tenisa deblowego ma 23,77 m x 10,97 m) oraz zabudował je betonowymi ścianami o wysokości 3 m w celu powstrzymania roślinności bujnie rozwijającej się w meksykańskim słońcu i ograniczenia częstotliwości przebijania piłki na sąsiednie posesje. Z czasem Corcuera i odwiedzający go goście zaczęli używać drewnianych rakiet rodem z tenisa platformowego oraz wykorzystywać otaczające boisko betonowe ściany, w podobny sposób jak w squashu – tak właśnie narodził się padel.
Pierwszą osobą, która spisała regulamin nowopowstałego sportu, była żona Corcuery – Viviana – wtedy jeszcze nieświadoma sukcesu jaki odniesie ta dyscyplina kilkadziesiąt lat później. Kluczową postacią dla upowszechnienia padla okazał się jednak książe Alfonso de Hohenlohe-Langenburg – deweloper i hotelarz oraz przyjaciel Corcuery. Zafascynowany nową dyscypliną, postanowił przenieść ją na hiszpańskie Costa del Sol, budując tam 2 korty do padla, wzbogacone o ściany boczne z metalowej kratki. Później jeden z członków klubu padlowego księcia Alfonsa zawlókł padel ze sobą do Argentyny, gdzie dyscyplina zyskała ogromną popularność. W latach 80. korty do padla zaczęły pojawiać się w innych krajach Ameryki Południowej, w Ameryce Północnej, a także Europie. W 1989 roku po raz pierwszy zamieniono betonowe ściany na szkło, które usprawniło rozgrywkę i uczyniło padel znacznie atrakcyjniejszym do oglądania.
Skromny start, globalny rozmach
Międzynarodowa Federacja Padla (FIP) powstała w 1991 roku w Madrycie. Dziś należy do niej 87 federacji krajowych, a w padel gra 30 mln ludzi w 140 krajach. Padel jest obecnie uznawany za najszybciej rozwijający się sport na świecie – największy boom na ten sport trwa od ok. 5 lat. W Hiszpanii padel stał się już drugim najpopularniejszym sportem, oczywiście zaraz za piłką kopaną. Niekwestionowanymi dominatorami w tej dyscyplinie nadal pozostają pierwsze kraje, w których upowszechnił się padel – Hiszpania i Argentyna. W pierwszej trzydziestce rankingu FIP, padlowego odpowiednika ATP, znajdziemy 19 Hiszpanów, 9 Argentyńczyków i 2 Brazylijczyków (stan na dzień 25.11.2025 r.).
Sport ten jest doceniany przede wszystkim za niski próg wejścia – w przeciwieństwie do tenisa, który wymaga świetnej techniki i dużej siły oraz squasha, który wymaga od zawodników dobrej kondycji. Padel jest łatwy do przyswojenia, już po kilkunastu minutach debiutanci są w stanie rozegrać dłuższą wymianę, co daje natychmiastową frajdę. Lżejsze rakiety i wolniejsze piłki ułatwiają grę młodszym zawodnikom, a spokojniejsze tempo pozwalają wyciągnąć z gry satysfakcję również tym, którzy na co dzień nie mają po drodze ze sportem. To wszystko z pewnością wpływa na dynamiczny rozwój dyscypliny.
Liczby i nazwiska mówią same za siebie
Skalę rozwoju padla uwidaczniają liczby z raportu przygotowanego przez PwC we współpracy z Playtomic. Z roku na rok powstaje coraz więcej organizacji i miejsc – w samym 2024 roku na świecie otworzyły się 3 282 kluby padlowe i wybudowano ponad 7 tysięcy kortów, co oznacza 9 nowych klubów i niemal 20 kortów każdego dnia! PwC przewiduje, że w 2026 na świecie będzie działało już ponad 70 tysięcy kortów do padla.
Za kraje z najlepiej rozwiniętą infrastrukturą padlową uznaje się Hiszpanię oraz kraje skandynawskie – Norwegię, Finlandię, Danię, a przede wszystkim Szwecję – to tu swoją sieć klubów padlowych, Padel Zenter, rozwija legenda AC Milan i miłośnik padla – Zlatan Ibrahimović. Zlatan nie jest zresztą jedynym piłkarzem, który zwietrzył interes i postanowił zainwestować w tę dynamicznie rozwijającą się dyscyplinę. Cristiano Ronaldo zainwestował ponad 5 mln € w kompleks sportowy w Portugalii, który po ukończeniu ma obejmować 17 kortów do gry i stadion na 2 000 widzów. Na podobny pomysł wpadł Zidane, którego marka Z5 Padel działa już w kilku francuskich miastach, a nowe korty niedługo otworzą się w Madrycie, oraz Neymar, który buduje w brazylijskim Porto Belo kompleks kortów o powierzchni 14 tys. m².
Do gry w padla przekonuje się też bardzo wielu byłych i aktualnych tenisistów, wśród których możemy wymienić Rafaela Nadala, Serenę Williams, Andy’ego Murraya, Mariję Szarapową czy Novaka Djokovicia. Na turniejach rozgrywanych na polskich kortach można spotkać zaś takie postacie jak Jerzy Janowicz czy Agnieszka Radwańska.
Czas na nowe horyzonty
Choć w TOP 100 rankingu FIP znajduje się obecnie tylko jeden zawodnik spoza Europy lub Ameryki Południowej – obywatel ZEA o dźwięcznym arabskim nazwisku Iñigo Jofre, to nie oznacza to, że padel nie rozwija się też w innych regionach świata. PwC prognozuje duży rozwój padla w USA oraz w krajach Półwyspu Arabskiego (Katar, ZEA, Arabia Saudyjska). Tam też rozgrywały się w ostatnich latach jedne z najważniejszych turniejów padla na świecie, co zapewne jest częścią strategii budowania arabskiego soft power poprzez sport. Wiele kompleksów powstaje również w azjatyckich kurortach popularnych wśród turystów, takich jak Bali czy wybrzeża Tajlandii oraz w RPA i Australii – choć tam padel zmaga się z dużą konkurencją ze strony popularnego w tym kraju pickleballa.
Padel coraz śmielej zadomawia się także nad Wisłą – według danych z portalu zagrajwpadla.pl w naszym kraju istnieje już 91 ośrodków i 296 kortów do gry w padel. W samej Warszawie możemy już znaleźć 16 ośrodków (część z nich to ośrodki sezonowe pod gołym niebem), podczas gdy jeszcze 2 – 3 lata temu istniały zaledwie 4 z nich.
Sport tylko dla bogatych?
Padel jest niestety jednak nadal stosunkowo kosztownym sportem. Według PwC, średnia cena rezerwacji kortu pod dachem dla 4 osób w USA to 90 €, w Australii 70 €, zaś w Hiszpanii – 25 €. W Polsce godzina gry w padla dla 4 osób to obecnie wydatek rzędu 140 zł – 200 zł, w zależności od dnia i godziny. Warto jednak mieć na uwadze, że w stolicy funkcjonuje kilka kortów sezonowych pod chmurką, dostępnych za darmo. Trzeba się oczywiście liczyć jednak z tym, że chętnych na nie nie brakuje. Być może doczekamy też kiedyś takich czasów jak Irlandczycy, dla których korty spod marki Padel 100 działają bezpłatnie w godzinach 8.00 – 16.00.
Już nie tylko rozrywka
Fenomen tej dyscypliny przykuwa uwagę coraz poważniejszych instytucji. W rozwój i promocję padla inwestują już nie tylko osoby prywatne i celebryci, ale również duże korporacje i rządy państw.
Wśród sponsorów najważniejszych turniejów padlowych, World Padel Tour oraz Premier Padel, można znaleźć takie marki jak Qatar Airways, Cupra, Red Bull czy Heineken. McDonald’s wszedł niedawno we współpracę z Indian Padel Academy w celu promowania padla i uczynienia go bardziej dostępnym dla mieszkańców Indii.
Padel został też ujęty w saudyjskim planie rozwojowym “Vision 2030”. Rząd intensywnie inwestuje w rozwój nowoczesnych kompleksów do gry w padel i chętnie gości międzynarodowe turnieje oraz promuje ten sport wśród obywateli. Lokalni inwestorzy mogą też liczyć na wsparcie finansowe z saudyjskiego budżetu.
Na początku listopada br. w Astanie odbyło się spotkanie premiera Kazachstanu, Kassyma-Żomarta Tokajewa, z prezesem FIP, Luigim Carrarą oraz przewodniczącym Premier Padel, Nasserem Al-Khelaïfim (tak, słusznie kojarzycie nazwisko z pewną paryską drużyną). Spotkanie dotyczyło rozwoju padla w Kazachstanie. W kraju tym działa obecnie ponad 1500 aktywnych graczy, a do 2027 roku nowa hala ADD Padel Arena w Ałmatach, wyposażona w 10 światowej klasy kortów, stanie się jednym z najnowocześniejszych obiektów w Azji Środkowej, zdolnym do organizacji turniejów Premier Padel. Tokajew wyraził chęć rozwoju i popularyzacji dyscypliny w Kazachstanie.
Do zobaczenia w Brisbane?
Dzięki rosnącej popularności tego sportu i wysiłkom jego promotorów, padel po ponad 50 latach od jego powstania jest również na dobrej drodze do stania się sportem olimpijskim. Niedawno został już oficjalnie uznany chociażby przez Olimpijską Radę Azji, co powinno znacznie ułatwić drogę na Olimpiadę. Na przeszkodzie do tego celu stoi jednak to, że obecnie jedynie Argentyna i Hiszpania konkurują w tej dyscyplinie na naprawdę elitarnym poziomie. Niska profesjonalizacja padla w innych krajach nie wpływa korzystnie na jego sytuację w oczach działaczy MKOl, a okienko czasowe na dostanie się na Olimpiadę kurczy się. Artykuł 45. Karty Olimpijskiej mówi jasno – program olimpijski jest ustalany przez sesję MKOl „zasadniczo siedem lat przed rozpoczęciem danych igrzysk olimpijskich”. To teoretycznie oznaczałoby, że droga do Brisbane w 2032 roku jest już dla padla zamknięta. Pojawiło się jednak światełko nadziei – MKOl uzgodnił wraz z Komitetem Organizacyjnym Brisbane 2032 roczne odroczenie ustalenia oficjalnego programu olimpijskiego. Działacze FIP są jednocześnie bardzo zaangażowani w osiągnięcie swojego celu, więc kto wie, być może już za 7 lat zobaczymy Augustína Tapię i Arturo Coello na australijskich kortach…

