Czy zielona wyspa śni o wielkiej piłce?

Irlandzkie kluby piłkarskie stają się coraz widoczniejsze w europejskich rozgrywkach. Co czeka futbol na Szmaragdowej Wyspie w najbliższych latach?

Autor: Michał Wrzosek

Jak wygląda ligowy futbol w kraju, w którym piłka nożna konkuruje z futbolem gaelickim, hurlingiem i rugby o miano najpopularniejszej dyscypliny? Do niedawna League of Ireland Premier Division mogła kojarzyć się polskiemu kibicowi z generalnie pomijaną ciekawostką z FIF-y. Ostatnie wyniki irlandzkich klubów w Lidze Konferencji UEFA zaczynają zmieniać ten stan. Skąd wzięła się poprawa?

Republika Irlandii nie ma na swoim koncie zbyt wielu sukcesów piłkarskich. W zbiorowej pamięci zapisały się przede wszystkim niezłe występy jej reprezentacji – na Euro 1988, kiedy pod wodzą mistrza świata z 1966 r., Jacka Charltona, pokonała Anglię i zremisowała z ZSRR, a także na Mistrzostwach Świata w latach 1990, 1994 i 2002, podczas których dwukrotnie doszła do ćwierćfinału. Kibice pamiętają legendy Premier League z lat 90. i 2000., takie jak Roy Keane, Robbie Keane czy Damien Duff. Irlandzkie kluby oraz liga, w której na co dzień grają, pozostawały jednak zawsze w tle. Dziesięciozespołowa League of Ireland, rozgrywana w kontrze do pozostałych lig z Wysp Brytyjskich w systemie wiosna–jesień, zdawała się istnieć trochę z niepisanego obowiązku – bo przecież nie wypada nie mieć własnej ligi – a trochę z pasji do futbolu obecnej mimo wszystko wśród mieszkańców wyspy. Irlandia przed utworzeniem Ligi Konferencji była w fazie grupowej europejskich rozgrywek reprezentowana trzykrotnie: przez Shamrock Rovers w sezonie 2011/12 oraz Dundalk w sezonach 2016/17 i 2020/21, we wszystkich przypadkach w Lidze Europy. Łącznie te przygody przyniosły zaledwie 4 punkty, wszystkie zdobyte przez drugi z zespołów w jego debiutanckim sezonie na „zapleczu” elity.

Sytuacja zaczęła zmieniać się od wprowadzenia trzeciego poziomu rozgrywek. Na początku było skromnie: mistrz Irlandii, wówczas Shamrock Rovers, do Ligi Konferencji Europy zakwalifikował się w jej drugim sezonie (2022/23). Ugrał dwa remisy i zdobył jedną bramkę. Po roku posuchy dla irlandzkiego futbolu, Rovers wrócili z większym przytupem. W nowo wprowadzonej fazie ligowej wygrali aż połowę z rozgrywanych przez siebie meczów, wywalczyli remisy z trudnymi przeciwnikami z Cypru i Austrii, a ich seria bez porażki została przerwana dopiero przez późniejszych zdobywców trofeum, Chelsea. Te wyniki dały Irlandczykom solidne dziesiąte miejsce w tabeli i awans do fazy play-off, gdzie odpadli dopiero po rzutach karnych z norweskim Molde. W obecnym sezonie Republika Irlandii po raz pierwszy w historii doczekała się dwóch reprezentantów w europejskich rozgrywkach. Awans do Ligi Konferencji Europy wywalczył mistrz kraju Shelbourne oraz dobrze już oswojeni z europejską sceną Shamrock Rovers. 

Irlandia nie stała się nagle piłkarską potęgą, a jej kluby nie zaczęły odnosić spektakularnych sukcesów. League of Ireland znajduje się obecnie na 31. miejscu w rankingu ligowym UEFA. Jej irlandzcy zawodnicy wciąż bardzo rzadko dostają powołania do reprezentacji. Jej rozwój, choć być może skromny, nie jest jednak przypadkowy.

Siła Irlandii w jej wnukach

Piłka nożna w Irlandii przez praktycznie całą swoją historię musiała ustępować mniej lub bardziej gaelickim dyscyplinom, będącym swoistym przedmiotem dumy i odrębności narodowej. Duża popularność sportu (soccer jest uważany za drugi największy) nie pomogła jego rozwojowi w kraju. W drugiej połowie XX wieku rozpowszechniły się transmisje rozgrywek ligi angielskiej. Zmniejszyło to zainteresowanie Irlandczyków lokalnym futbolem. Przewaga konkurencyjna sąsiada zza morza spowolniła rozwój i profesjonalizację irlandzkiej ligi (sezon 2025 to pierwszy w historii najwyższej jej klasy, w którym wszystkie 10 drużyn to zespoły w pełni profesjonalne!). Wiele drużyn wpadło w poważne kłopoty finansowe – nasi dobrzy już znajomi Shamrock Rovers zostali wówczas zmuszeni sprzedać swój stadion.

Kluby z Anglii oraz Szkocji chętnie sięgały po najlepszych irlandzkich zawodników, często ściągały ich jeszcze na etapie szkolenia. Irlandczycy, naród emigrancki, „odpłacali” się, sięgając po piłkarzy z diaspory, z reguły urodzonych i wychowanych w Wielkiej Brytanii. Niemal ⅔ kadry na Euro 1988 urodziło się poza Irlandią, a ponad połowę składu stanowili „Anglicy”. Tę strategię FAI (Football Association of Ireland, związek piłkarski w Republice) podtrzymuje zresztą do dziś – jeszcze niedawno mówiło się, że szansę gry w zielonej koszulce może wkrótce otrzymać jeden z czołowych late bloomerów angielskiego futbolu, Kiernan Dewsbury-Hall. Irlandczycy dalej stanowią ważne ogniwo klubów angielskiej drabinki ligowej – trzy kluby Premier League (Brentford, Burnley, Everton) mają irlandzkich kapitanów. Ich liczba wyraźnie jednak spada. Suma minut w sezonie rozegranych przez irlandzkich zawodników spadła w latach 20. do okolic 10 tys. (wobec około 40 tys. pod koniec pierwszej dekady XXI w.), a 33. kolejka sezonu 2022/23 była pierwszą w historii ligi, podczas której żaden zawodnik z Irlandii nie wyszedł w podstawowym składzie do którejkolwiek z drużyn. 

Headhunting wśród talentów z diaspory potrafił się też odbić rykoszetem – najboleśniej dało się to chyba odczuć 7 września 2024 r., kiedy reprezentacja Anglii pokonała Irlandię w Dublinie 2:0 po golach Declana Rice’a (urodzonego w Londynie trzykrotnego reprezentanta i niedoszłego kapitana Irlandii) oraz Jacka Grealisha (pochodzącego z Birmingham młodzieżowego reprezentanta Irlandii na poziomach od U-17 do U-21). Skoro o reprezentacji mowa – jej wyniki również są objawem kryzysu irlandzkiego futbolu. Jeszcze na przełomie 2016 i 2017 roku Irlandia zajmowała 23. miejsce w rankingu FIFA. We wrześniu 2025 roku spadła już jednak na 61. pozycję. Ponadto nie zagrała w finałach żadnego międzynarodowego turnieju od Euro 2016. Na Mistrzostwach Świata nie gości od 2002 r., a w Lidze Narodów UEFA utrzymuje się w dywizji B, zajmując co edycję trzecie miejsce w grupie (w ostatniej jedyne punkty zdobyła w meczach z Finlandią). Ale zaraz, w jednym miejscu piszę o odrodzeniu piłki klubowej, w innym o kryzysie. O co w tym wszystkim chodzi?

Co wydarzyło się w Saipan, zostaje na stałe

Tzw. incydent w Saipan przed Mistrzostwami Świata w 2002 r., czyli publiczny spór między kapitanem reprezentacji Royem Keanem i selekcjonerem Mickiem McCarthym, poskutkował nie tylko wykluczeniem tego pierwszego z kadry na turniej, lecz również zleceniem przez irlandzki związek stworzenia raportu firmie Genesis na temat jego stanu. Zarzuty Keane’a dotyczyły organizacji wylotu do Japonii oraz pobytu tamże i podważały kompetencje decyzyjnych osób w związku, w tym samego McCarthy’ego. Raport Genesis przeważająco je potwierdził, wskazał również na słabą kondycję finansową irlandzkich klubów, niskie i niepozwalające na ich zrównoważone funkcjonowanie frekwencje na meczach, niską atrakcyjność ligi w oczach inwestorów oraz potrzebę jej reorganizacji, jak również zmianę samej struktury zarządczej FAI. Jednym z największych zwycięzców sytuacji został John Delaney (wówczas skarbnik związku), który uzyskał rozpoznawalność jako nieformalny przywódca i reformator w czasie kryzysu. W grudniu 2004 r. objął pozycję Prezesa FAI.

Przywództwo Delaneya mogło z początku wyglądać obiecująco. Jako prezes był nastawiony na otwartość i przejrzystość, wywodził się się z ligowego środowiska (był członkiem zarządu Waterford United przed objęciem pozycji w FAI), był sprawnym politykiem umiejętnie pozyskującym środki. Jego koronnym projektem miał być zbudowany wspólnie z Irish Rugby Football Union Aviva Stadium, pierwszy i jedyny stadion 4 kategorii UEFA w Irlandii. Choć arenę udało się ukończyć, sukces okazał się niejednoznaczny. Rok temu dług związku wygenerowany przez jego budowę szacowany był na około 40 milionów euro, a rzecznik prasowy FAI ogłosił plan spłacenia go do 2031 r. (jedenaście lat opóźnienia względem pierwotnego planu). Z 10 tys. miejsc przeznaczonych dla klientów biznesowych, których sprzedaż miała sfinansować spłatę długu związku, do końca drugiej dekady XXI w. przyznanych (a więc nie tylko sprzedanych) zostało około 4 tys. Niepowodzenie, częściowo dające się wytłumaczyć kryzysem z 2008 r., poskutkowało zaimplementowaniem polityki cięć i oszczędności. Ta szła jednak w parze z ogromnymi zarobkami Delaneya. Śledztwo dziennikarskie ujawniło w 2018 r. ukrytą pożyczkę pomostową w wysokości 100 tys. euro, której Delaney udzielił związkowi z własnych środków. Rok później zrezygnował z pozycji Prezesa na rzecz nowo utworzonego stanowiska Wiceprezydenta Wykonawczego, odpowiedzialnego bezpośrednio przed zarządem, jednak kontrowersje dotyczące zarządzania finansami FAI pod jego pieczą oraz presja ze strony mediów, kibiców i polityków poskutkowało zrzeczeniem się przez niego wszelkich pozycji w związku. Niemal piętnastoletnia kadencja Delaneya pozostawiła związek z ukrytymi w sprawozdaniach finansowych stratami i widmem likwidacji.

Trudne stawanie na nogi

Cofnięcie się irlandzkiego futbolu w rozwoju, które zarzucił erze Delaneya Eoin Hand, pracownik (lub konsultant, jeśli wierzyć wyrokowi Sądu Pracy) FAI w latach 1999-2012, można uznać za rozpoznane przez sam irlandzki związek. Warunkowy bailout ze strony irlandzkiego rządu, banku centralnego i UEF-y zarysował wyraźny kierunek naprawy futbolu na Zielonej Wyspie. Jego ucieleśnieniem jest Strategy 2022-2025. Plan ten zakładał rozwój obiektów treningowych i infrastruktury sportowej, nacisk na poziom grassroots, tzn. lokalnych, często półamatorskich drużyn, budowanie nowych ścieżek rozwoju dla zawodników, sędziów, trenerów, włączanie kobiet i dziewczynek, wzmocnienie League of Ireland oraz dążenie do międzynarodowych sukcesów. Cele te miały zostać osiągnięte poprzez ulepszenie organizacji FAI, digitalizację, budowę godnej zaufania marki, przyciąganie inwestycji oraz tworzenie kultury inkluzywnej i opartej na współpracy. Każdy z celów i środków opatrzony jest mierzalnymi kryteriami. Strategia docelowo obowiązuje do końca 2025 r. i to wtedy dojdzie do jej ewaluacji, jednak już teraz można stopniowo szacować, jak dobrze przebiega jej realizacja.

Jak zatem wygląda realizacja planu? Przyjrzyjmy się kilku kryteriom, które można ocenić już dziś – szczególnie tym dotyczącym ligi oraz rozgrywek międzynarodowych w futbolu mężczyzn. Planowane na 2023 r. utworzenie trzeciego poziomu rozgrywkowego mężczyzn zostało ogłoszone z rocznym opóźnieniem względem strategii. National League wystartować ma w 2026 r. Plan wyprzedania Aviva Stadium na finał FAI Cup może się powieść (odbędzie się on 9 listopada), jednak frekwencja w poprzednich latach oscylowała w okolicach około 40 tys., czyli 10 tys. poniżej maksymalnej pojemności stadionu. Nie udało się zrealizować planu awansu na Euro 2024. Blisko realizacji jest jednak plan osiągnięcia pierwszej trzydziestki Rankingu Ligowego UEFA do końca 2025 r.

Obraz mieszanego – na obecną chwilę – sukcesu poprawiają nieco metryki spoza raportu. League of Ireland Premier Division notuje w sezonie 2025 przeciętną frekwencję na poziomie około 4,1 tys. widzów, co jest wzrostem o około 7 proc. względem sezonu 2024, około 31 proc. względem sezonu 2022 oraz około 89 proc. względem ostatniej przedpandemicznej edycji 2019. Jednostkowym, choć bardzo dobitnym przykładem skutecznego budowania klubowej marki jest współpraca Bohemians Dublin ze znanymi zespołami muzycznymi czy dublińskim przedsiębiorstwem autobusowym Bus Átha Cliath. Klub włączył się również w działania charytatywne oraz wyrażające solidarność ze Strefą Gazy. Nie dziwi szczególnie to, że koszulka irlandzkiego klubu, do niedawna rozpoznawalnego głównie dzięki alfabetycznemu pierwszeństwu w grach autorstwa EA Sports, stała się wszechobecnym na letnich festiwalach „mundurem” Fontaines D.C. summer oraz że miała go na sobie płynąca do Palestyny z misją humanitarną Greta Thunberg. Dwa rekordowe  irlandzkie kluby w Lidze Konferencji nie mają najlepszych prognoz na czekające je mecze (po dwóch kolejkach radzą sobie zgodnie z nimi: jedynie Shelbourne może się pochwalić punktem zdobytym ze szwedzkim Häcken). Mimo trudności, które dotykają piłkę nożną w Republice Irlandii, tego podwójnego awansu nie można bynajmniej traktować w kategoriach jednorazowego wyskoku czy szczęśliwego przypadku. Kto wie – być może najpiękniejsze momenty w dotychczasowej piłkarskiej historii tego kraju wydarzą się szybciej, niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.