Nie nasza rzeczywistość

Generacja Z angażuje się w konflikt izraelsko-palestyński poprzez ruch Blockout 2024, blokując celebrytów milczących na temat sytuacji w Palestynie.

Autorka: Martyna Bachar

Konflikt izraelsko-palestyński stał się w ciągu ostatnich miesięcy przedmiotem intensywnej dyskusji. Zaskakująco dużo refleksji na ten temat słyszy się od przedstawicieli generacji Z – pokolenia, które właśnie wkracza w dorosłość. Co sprawia, że młodzi ludzie interesują się tematem tej od dawna trwającej wojny na Bliskim Wschodzie?

 Spór izraelsko-palestyński jest jednym z najbardziej skomplikowanych i długotrwałych konfliktów na świecie. Jego korzenie sięgają początków XX wieku, a wśród przyczyn wymienia się kwestie polityczne, etniczne oraz religijne. Wielka Brytania, która kontrolowała Palestynę po I wojnie światowej, wydała Deklarację Balfoura popierającą utworzenie „żydowskiej siedziby narodowej” w Palestynie, co spotkało się z oporem arabskich mieszkańców regionu. W 1947 roku ONZ zatwierdziło plan podziału Palestyny na dwa państwa: jedno żydowskie i jedno arabskie. Doprowadziło to do wieloletniego sporu między społecznością arabską tamtego regionu, a Izraelczykami. Ten konflikt doprowadził już do ponad 8 pełnoskalowych wojen. 

Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie

  W październiku 2023 roku Hamas przeprowadził operację zbrojną przeciwko Izraelowi. Dla ludności i rządu tego państwa  stanowiło to dość duże zaskoczenie. Była to pewnego rodzaju porażka całej polityki, jaką to państwo prowadziło od wielu lat wobec Hamasu. Nie ulegało wątpliwości, że po tym wydarzeniu nastąpi odpowiedź na ogromną skalę – izraelski aparat bezpieczeństwa, nieprzygotowany na atak Hamasu o takiej skali, będzie próbował odzyskać schwytanych przez organizację zakładników i odpłacić się adekwatny w sposób. Adekwatny jest jednak pojęciem względnym. Obecnie trwa akcja odwetowa Izraela, czyli oblężenie Strefy Gazy i liczne ataki na cywilów. Zginęło już ponad 20 tysięcy Palestyńczyków, a izraelscy zakładnicy są dalej przetrzymywani przez Hamas. Na ustach wielu obserwatorów tego sporu pojawia się pytanie – czy atakowanie wielu tysięcy palestyńskich cywilów jest adekwatne do tego, co wydarzyło się w państwie Izraela w październiku?

Odpowiedzi na to pytanie stale szukają nie tylko rządzący czy politycy, ale też ludzie zwyczajnie interesujący się polityką czy prawem humanitarnym. Młodzi mieszkańcy zachodniej części świata również coraz bardziej interesują się tematem tragedii dziejących się na Bliskim Wschodzie. Nierzadko na mediach społecznościowych młode pokolenie odważnie wyraża poparcie dla ludności palestyńskiej. Często podkreśla się jednak, że nie oznacza to uznawania polityki prowadzonej przez Hamas. Poparcie i dążenie do pomocy Palestynie przez członków generacji Z może wynikać między innymi z tego, że prawa człowieka i swoboda w kreowaniu własnej tożsamości są jednymi z najważniejszych idei tego pokolenia. Fakt, że w naszych czasach z własnego domu możemy zobaczyć, co się dzieje na drugim końcu świata, oznacza możliwość dostępu do relacji z wydarzeń nawet z samej Strefy Gazy, gdzie niewątpliwie dochodzi do wielkich tragedii. Stałe przyjmowanie takich informacji niemalże automatycznie wzbudza poczucie niesprawiedliwości oraz potrzebę protestu przeciwko atakowaniu niewinnej ludności. Generacja Z często identyfikuje się z globalnymi ruchami i ma tendencję do solidaryzowania się z innymi młodymi ludźmi na całym świecie, w tym z młodymi Palestyńczykami. Widząc, jak teraz wygląda ich codzienność, odczuwają chęć wsparcia. Ponadto, młodzi ludzie mogą być wrażliwi na niesprawiedliwość i nierówność, identyfikując się z ofiarami opresji. Często kwestionują oni to, czy działania Izraela pod względem militarnym są proporcjonalne do tych działań Hamasu. Nasuwa się tutaj ważne pytanie – czy żyjąc w zachodnim świecie, otrzymując informację przez kanały informacyjne w telewizji czy poprzez social media, jesteśmy w stanie obiektywnie wypowiedzieć się na temat adekwatności czy proporcjonalności działań wojennych, wykonywanych w ramach konfliktu trwającego już kilkadziesiąt lat?

Blockout 2024

Młode pokolenie stara się wspierać Palestynę – często niezależnie od tego, czy potrafią udzielić odpowiedzi na powyższe pytanie. W ciągu ostatnich paru tygodni popularnym ruchem, mającym na celu wesprzeć Palestynę, stał się Blockout 2024, popularny na różnorodnych mediach społecznościowych. Pod hasztagiem #blockout2024 na Instagramie znajduje się niemal 1500 postów. Blockout stał się internetowym trendem, który rozpoczął się na TikTok’u w odpowiedzi na Met Galę 2024 roku. Impreza, na którą bilet wstępu kosztuje 75 tysięcy dolarów, a na którą goście przychodzą pokazywać się w ubraniach często dużo droższych od samego biletu, przelała czarę goryczy i doprowadziła do protestu wielu internautów, którzy z oburzeniem patrzyli na relację z gali wiedząc, co w tym samym czasie dzieje się na Bliskim Wschodzie. Wspomniany trend jest więc odpowiedzią obserwatorów – polega on na blokowaniu celebrytów w mediach społecznościowych, aby ograniczyć ich przychody z reklam. Jak wygląda związek tego ruchu ze sprawą Palestyny? Otóż celebrytów, influencerów czy polityków blokuje się, jeśli wspierają działania Izraela lub nie zabrali żadnego głosu w tej sprawie. Dla internautów zarówno aktywne gesty przeciwko Palestyńczykom, jak i milczenie „oznaczają zgodę na ludobójstwo”. Chcą więc w pewien sposób ukarać milczących, przyczyniając się do ich strat finansowych i obniżonego statusu w społeczeństwie. Trend jest dość świeży, dlatego niewiele celebrytów zdołało w konkretny sposób odpowiedzieć na protest. Większość z nich dalej trzyma się milczenia.

Internetowy trend czy chęć pomocy?

Starsze pokolenia, jak i wiele osób młodych może zastanawiać się, czy blokowanie sławnych osobowości w internecie faktycznie może wpłynąć na poprawę sytuacji w Palestynie, czy nie jest to tylko kolejny trend, który w tym momencie stał się po prostu popularny. Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Młode pokolenie może faktycznie odczuwać dużą bezsilność wobec spraw wojennych na całym świecie. Zarówno wyżej wspomniane poczucie niesprawiedliwości, potrzeba protestu czy empatia mogą również być za to odpowiedzialne. Jeśli pojawia się szansa, aby mieć jakikolwiek wpływ – prawdziwy czy wyimaginowany – na sprawy, których młodzi ludzie z Zachodu nie są w stanie sobie do końca wyobrazić, a tym bardziej ich zaakceptować, to takiej szansy się chwycą. Może to też wynikać z ogólnej frustracji na to, jak bardzo celebryci, politycy czy inne sławne osoby kreują naszą rzeczywistość. Często robią to do do tego stopnia, że czujemy, że owa rzeczywistość wymyka nam się spod kontroli. 

Możliwe, że niektórzy uczestniczą w ruchu Blockout 2024, ponieważ jest to w tym momencie popularne, co również jest zrozumiałe – ludzie potrzebują przynależności i akceptacji w społeczeństwie, a w tym momencie młode społeczeństwo wydaje się obierać określoną postawę, którą reszta naśladuje. Ocenianie, kto postępuje w tej sytuacji dobrze, a kto źle, jest niemożliwa – wszystko zależy od przyjętych przez daną osobę wartości moralnych. Nieważne, czy jest się celebrytą, obserwatorem, politykiem, nastolatkiem, czy zwyczajnym dorosłym człowiekiem.