Autor: Szymon Rogaczewski
Wielu ludzi z zainteresowaniem śledzi działania polityków. Serwisy informacyjne codziennie przekazują opinii publicznej wieści o kluczowych decyzjach, ambitnych planach i wynikach spotkań na najwyższym szczeblu. Często jednak wśród tych doniesień pojawiają się także skandale z udziałem osób sprawujących władzę. Zdarza się, że próbując uniknąć odpowiedzialności, prowokują oni sytuacje, które stają się tematem długich debat, a nawet inspiracją dla memów. Na szczęście są też tacy, którzy rozumieją, że prawo obowiązuje wszystkich jednakowo. I choć trafiają oni rzadziej na czołówki mediów, nie należą do wyjątków.
Próba osiągnięcia korzyści politycznej
W 2021 roku Sebastian Kurz znalazł się w centrum poważnych oskarżeń korupcyjnych. Gdy tylko padły pierwsze podejrzenia, najmłodszy w historii kanclerz Austrii zrezygnował z urzędu. Śledztwo prowadzone przez prokuraturę ds. przestępczości gospodarczej dotyczy m.in. manipulowania sondażami przy użyciu publicznych środków, zawierania fikcyjnych umów reklamowych oraz prób wpływania na media. Kurz miał także złożyć fałszywe zeznania przed komisją parlamentarną. Choć polityk przekonywał podczas procesu, że jest niewinny, postępowanie przeciw niemu zakończyło się wyrokiem ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu. W maju 2024 roku sąd wyższej instancji uniewinnił go od tego zarzutu, lecz inne sprawy nadal trwają.
Nieuprawnione wykorzystywanie ludzi
Od dłuższego czasu kontrowersje mnożą się także wokół Pedro Sáncheza i członków jego rodziny. Żonie hiszpańskiego premiera, Begoñi Gómez, postawiono zarzut malwersacji funduszy publicznych. Według prokuratorów kobieta wykorzystywała państwową asystentkę do celów prywatnych. Równolegle prowadzone jest postępowanie dotyczące podejrzeń o wywieranie wpływu na decyzje akademickie Uniwersytetu Complutense, na którym wykładała żona Sáncheza.
Brat premiera, David Sánchez, został natomiast oskarżony o nadużycie funkcji publicznej oraz o wpływanie na mianowanie go na stanowisko w administracji dzięki politycznym koneksjom.
Pedro Sánchez publicznie broni swoich bliskich. Twierdzi, że są niewinni i apeluje o cierpliwość, aby „prawda mogła wyjść na jaw”. Jednocześnie premier ograniczył swoją aktywność polityczną do czasu wyjaśnienia wszystkich spraw. Choć pozostaje na czele rządu, władzę w Partii Socjalistycznej przekazał w ręce współpracowników.
Potężne pieniądze w celach promocyjnych
Najbardziej spektakularną wiadomością ostatnich tygodni jest jednak kolejna decyzja wobec Nicolasa Sarkozy’ego, prezydenta Francji w latach 2007–2012. Polityk był zamieszany w kilka skandali korupcyjnych, oskarżono go także o nielegalne finansowanie kampanii wyborczych. Najbardziej znana jest sprawa tzw. „afery Bygmalion” z 2014 roku, w ramach której Sarkozy i jego partia byli podejrzewani o przekroczenie limitów wydatków podczas kampanii prezydenckiej w 2012 roku. Sprawa dotyczyła ukrywania kosztów kampanii poprzez fałszywe faktury i współpracę z firmą PR Bygmalion.
Innym istotnym wątkiem w śledztwach przeciwko byłemu prezydentowi była próba jego ingerencji we władzę sądowniczą, znana jako „affaire des écoutes”. Sarkozy miał próbować wpływać na sędziego, oferując mu stanowisko w Monako w zamian za informacje o toczących się przeciw niemu dochodzeniach.
W grudniu 2020 roku Sarkozy został skazany na rok więzienia w zawieszeniu za przekroczenie limitów kampanii. W marcu 2021 usłyszał kolejny wyrok – rok więzienia w zawieszeniu za korupcję i wpływy. Odbył karę w areszcie domowym. Wyrok pięciu lat więzienia, który zapadł pod koniec września, jest następstwem udziału byłego francuskiego przywódcy w zmowie i wydania przez niego pozwolenia na kontakt z przedstawicielami Libii w celu zdobycia funduszy. Od 21 października Sarkozy przebywa w zakładzie karnym.
My nie mamy z tym nic wspólnego
Od października 2023 i wyborów parlamentarnych w Polsce jednym z dominujących tematów w krajowych mediach jest kwestia pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które zajmowały wysokie stanowiska za rządów Zjednoczonej Prawicy i dopuściły się wówczas fałszerstw. Choć obecnie sprawujący władzę twierdzą, że skazania winnych mogłyby kończyć się licznymi aktami łaski wydawanymi przez konserwatywnego prezydenta, niewielka aktywność właściwych organów i tak drażni społeczeństwo. W rezultacie tej taktyki dochodzi do wielu absurdów. Do najciekawszych zaliczyć należy ucieczkę byłego wiceministra sprawiedliwości, a obecnie posła, Marcina Romanowskiego, na Węgry, czy utrzymywanie przez eksprezesa Orlenu, Daniela Obajtka, immunitetu eurodeputowanego. Obaj są podejrzani o wyrządzenie miliardowych szkód Skarbowi Państwa. Łączy ich też to, że konsekwentnie uważają, że nie oni podejmowali kluczowe decyzje. Nie komentują także swojej kontrowersyjnej postawy wobec instytucji państwowych.
Osobą, która wywołała w tym roku największe napięcie, jest jednak szef Suwerennej Polski, Zbigniew Ziobro. Parlamentarzysta ośmiokrotnie nie stawił się przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa. Swoje nieobecności tłumaczył m.in. złym stanem zdrowia, podważał również legalność zgromadzenia, powołując się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Komisja wobec jego uporczywej nieobecności podejmowała kolejne kroki – nałożyła grzywny, złożyła do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu, który został pozytywnie rozpatrzony, aż wreszcie wystąpiła o przymusowe doprowadzenie byłego ministra sprawiedliwości na przesłuchanie. Wyznaczonego dnia Ziobro przebywał w Brukseli i liczył, że uniknie odpowiedzialności, jeśli wróci do kraju rejsowym samolotem. Organy ścigania zatrzymały go jednak na lotnisku i przewiozły do parlamentu. Choć został doprowadzony, polityk, zasłaniając się najczęściej niepamięcią lub niewiedzą, nie wyjaśnił, dlaczego w latach 2017-2021 służby podsłuchiwały polityków opozycji.
Nietypowy pomysł na ratunek
Szeroko komentowana jest niedawna decyzja albańskiego premiera. Edi Rama mianował sztucznie wygenerowaną minister ds. przetargów publicznych. Diella, wirtualna asystentka zintegrowana z platformą e-Albania, ma za zadanie nadzorować i analizować procesy zamówień publicznych, by eliminować korupcję i zwiększyć przejrzystość. Choć w zakresie analizy danych i rekomendacji działa ona autonomicznie w zakresie analizy danych i rekomendacji, jej decyzje są stale nadzorowane przez ludzi – zarówno ekspertów IT, jak i urzędników państwowych – aby zapewnić etyczność i zgodność z prawem. Projekt wzbudza obawy, bo nie wiadomo, jak ustawione będą algorytmy i czy będą efektywne, ale jest to z pewnością ważny krok w stronę wyeliminowania nadużyć. Nadal żyjemy w społeczeństwach, w których politycy raczej próbują unikać odpowiedzialności za swoje działania. Coraz częściej jednak wszelkie przekręty spotykają się z reakcją sądów, zainteresowaniem mediów i oburzeniem obywateli. Może to właśnie początek realnych zmian – takich, które pokażą, że władza nie wiąże się tylko z przywilejami, a odpowiedzialność nie kończy się wraz z kadencją. Priorytetem demokratycznych państw powinno być znalezienie sposobu na uświadomienie niektórym oficjelom, że nie są bezkarni, czego na razie bardzo brakuje.

