War Child Records – Help(2)

Recenzja albumu War Child Records „Help(2)”.

Autor: Arkadiusz paweł bujak

Album Help(2) to dowód na to, że sztuka, tak często żywiąca się cierpieniem, posiada moc, aby je jednocześnie uśmierzać. Wydana na początku marca kompilacja obejmuje 23 utwory 31 wykonawców, jest więc dziełem monumentalnym, ale tego właśnie wymaga szczytny cel wydawnictwa. Odpowiada za nią War Child, organizacja charytatywna mająca jeden konkretny cel – pomoc dzieciom żyjącym w strefach wojen. Czy tak liczni wykonawcy stanęli na wysokości tego doniosłego zadania?

Jeśli czegoś na tej płycie nie ma, to na pewno monotonii. Odnajdujemy tu wielogatunkowy przegląd aktualnego krajobrazu muzycznego Wysp Brytyjskich, a dzięki coverom starszych utworów, również ładną pocztówkę z najnowszej i nieco dawniejszej historii. Sztafeta pokoleń działa – legendy britpopu podają pałeczkę przedstawicielom sceny Windmill i współczesnego post-punku, nawet w ramach jednego utworu. Najbardziej autentyczni w liryce buntu przeciwko cierpieniu są jednak artyści wywodzący się z reggae czy hip-hopu.

Powracają wielkie nazwiska znane już z poprzedniej, pierwszej płyty fundacji – The Help Album z 1995. Gdzieniegdzie z ust weteranów brytyjskich lat 90., którzy już wtedy nie uciekali od trudnych tematów społecznych, wyczytać można frustrację, że po 31 latach zegar historii wciąż wskazuje tę samą godzinę, a wieszczony wtedy koniec czasów nie nastąpił. Tak jak wtedy dochód z płyt przeznaczony był na pomoc dla spływającej krwią Bośni, tak teraz nie dziwi nawet, że cel jest globalny i dużo bardziej ogólny. I choć tak samo uniwersalna ma być z założenia sztuka, część autorów nie mogła sobie oszczędzić bardziej precyzyjnego wymierzenia przekazu.

Centralnym punktem albumu jest manifest znanego z Geese Camerona Wintera w utworze Warning. Jako jeden z nielicznych gości spoza Wysp zaproszonych na płytę, Amerykanin wywiązał się z bardzo ważnego zadania – łatwo odgadnąć można adresata jego złowieszczego ostrzeżenia. Swoją poetycką groźbę w stylu Miłosza wygłosił na tle bardzo oszczędnych, urywanych dźwięków – jakby zegara odliczającego czas do wyczekiwanej godziny sądu.

Pomimo wysokiego poziomu artystycznego Help(2), niedostatkiem jest czasem właśnie warstwa liryczna – ciężko oczekiwać, by wszystkie utwory mówiły o tym samym, ale niewielu artystów wzięło sobie do serca ogólne przesłanie w takim stopniu jak Winter. Oczywiście, na przestrzeni tak długiego albumu trudno zachować równy poziom, a nieco słabszymi utworami okazują się niekiedy te spokojniejsze, zwłaszcza bliżej końca płyty. Przykładowo, jakkolwiek zrozumiały był dla Fontaines DC wybór coveru Black Boys on Mopeds Sinéad O’Connor, irlandzka grupa nie miała szansy pokazać tu pełni swojego rockowego potencjału. Udaje się za to zachować spójność kompozycyjną, nawet w przypadku tak odmiennych od reszty utworów jak bezkompromisowo popowy majstersztyk zespołu The Last Dinner Party. Najbardziej chyba emblematycznym fragmentem płyty jest natomiast stara jak świat historia o uniwersalnym żołnierzu, opowiedziana przez Depeche Mode. Sięgająca jeszcze lat 60. kompozycja Buffy Sainte-Marie przez wszystkie te lata jakby tylko czekała, aż brytyjski zespół przerobi ją na swoją szorstką, industrialową modłę i uczyni przez to jeszcze bardziej przejmującą. Jakby tego było mało, pokazując, że jest on teraz tak samo aktualny jak wtedy, Brytyjczycy udowadniają brutalną prawdę utworu.

Chociaż albumy charytatywne wciąż jeszcze mogą nam się kojarzyć z hitowymi, radiowymi produkcjami, na tym konkretnym krążku mamy do czynienia z muzyką jak najbardziej ambitną, czasami nawet nieprzystępną. Czy to wymóg określonej publiki, zamysł twórców czy wręcz znak czasów, trudno stwierdzić. Faktem jest, że przy obecnej technologii mamy mało wymówek dla obojętności. Wydaje się, że dawno już wojna nie pukała tak mocno do drzwi zachodniego świata, nie tylko geograficznie, ale zwłaszcza poprzez nasze ekrany. Stąd również tak istotna rola albumów jak ten oraz artystów, którzy oddają część siebie w tak ważnym celu – rola, która na poziomie muzycznym została jak najbardziej spełniona.