,

Percival Schuttenbach – głos gnoma

Co gdyby ścieżkę dźwiękową do Wiedźmina 3: Dziki Gon współtworzyły fantastyczne postacie z uniwersum Sapkowskiego? Odpowiedzi udziela zespół Percival Schuttenbach za pomocą cyklu koncertów Wild Hunt Metal.

Tekst: Laura Anastazja Kur

Kilka lat spędzonych w polskim Novigradzie na Pomorzu – regionie, który na niespotykaną skalę obfituje w kamienne kręgi i kurhany, sprawiło, że kiedy tylko usłyszę hasło „pogański” lub „słowiański” – moje serce zaczyna bić trochę szybciej. Uwzględniając dodatkowo zamiłowanie do soundtracku z Wiedźmina — moja obecność na koncercie Wild Hunt Metal w warszawskiej Progresji, wydawała się wręcz obowiązkowa.

Fot. Czarna Klatka (facebook.com/PercivalSchuttenbach)

Z Brokilonu do Polski

W serii książek Sapkowskiego, Percival Schuttenbach był jednym z gnomów kompanii Zoltana Chivaya, która dołączyła do drużyny tytułowego Wiedźmina wędrujących w stronę Nilfgaardu. Co nietypowe – wśród jego zainteresowań, poza metalurgią i jubilerstwem, znajdowała się także muzyka. Swoim gustem stanowił przeciwny biegun dla Jaskra — barda tworzącego muzykę wzniosłą i dostosowaną do oczekiwań społecznych – przez co stanowiła ona dla nich przedmiot owocnych dyskusji.

Zespół, który zapożyczył imię od gnoma, swoją twórczością wiernie oddaje jego charakter i kierunek muzyczny, w którym jego postać mógłaby pójść, gdyby zrezygnowała z prowadzenia zakładu jubilerskiego. Percival zaskakuje ciężarem, w którym można momentami doszukiwać się wpływu rozmów z karykaturalnie romantycznym Jaskrem.

Pole przepasane zbożem rozmaitem

Fundamentem grupy Percival Schuttenbach jest słowiański folk-metal, łączący dźwięki współczesnych instrumentów z ludowymi i etnicznymi – lutnią długoszyjkową, gęślą, mandoliną, czy egzotyczną darabuką. Dyskografia zespołu jest niejednolita, zaskakuje szeroką gamą wpływów historycznych, nietypowych sprzężeń brzmieniowych, przez co jednoznaczna klasyfikacja gatunkowa wydaje się daremna. Zespół żongluje stylami i formami, tworząc dość odległe brzmieniowo projekty – rekonstrukcje historyczne muzyki dawnych Słowian w cyklu albumów Slava I-IV, czy ciężki, awangardowy metal z elementami folku, który zaskakuje relacją dźwięków wiolonczeli z wysoką częstotliwością growli, krzyków i upiornych, archaicznych zaśpiewek. Jednak najlepszym argumentem dla skłonności do eksperymentów przez zespół, jest jego współpraca z Donatanem przy tworzeniu, niegdyś medialnego, albumu Równonoc.

WILD HUNT Metal

Cykl koncertów Wild Hunt Metal jest kolejnym łącznikiem zespołu ze światem Wiedźmina – tym razem na poziomie franczyzy medialnej z polskim, globalnie docenianym, producentem gier CD Projekt Red. Percival wraz z Marcinem Przybyłowiczem współtworzył muzykę do Wiedźmina 3: Dziki Gon, wzbogacając zarówno fabułę gry, jak i prawdziwy świat w tak kultowe utwory, jak Wolven Storm, czy Lullaby of Woe. Projekt, w formie koncertowej, jest głosem gnoma, który „psuje” łagodne, inspirowane średniowieczem melodie z lotnym wokalem, poprzez przekształcenie ich w cięższą, trudniejszą rockowo-metalową formę — zupełnie jakby Percival z opowiadań Sapkowskiego chciał wytłumaczyć swoją wrażliwość muzyczną.

Koncert rozpoczął się biesiadnym Silver for Monsters, a cały line-up mieszał ze sobą single wykorzystane w produkcji soundtracku do Wiedźmina 3 oraz demoniczne, słowiańsko stylizowane utwory metalowe z samodzielnego albumu Dzikie Pole. Zespół zaserwował smakowity kąsek w postaci własnej interpretacji Heart of Stone – piosenki, której tekst pojawia się w grze w formie dziecięcej przyśpiewki, podczas gdy w albumie z Przybyłowiczem występuje jedynie w wersji instrumentalnej. Bardzo miłym zaskoczeniem było zagranie singla Ladies of the Wood, którego zupełnie zabrakło w oryginalnej ścieżce dźwiękowej The Witcher 3: Wild Hunt. Sceniczne dopracowanie – obecność kwartetu smyczkowego, stroje szukające kompromisu między folkiem a metalem, czy czaszki leśnej zwierzyny przytwierdzone do mikrofonów –  przyczyniły się do stworzenia widowiska będącego unikalnym doświadczeniem audio-wizualnym. Wysoka tonacja, mieszająca się z growlem, jękami Świtezianek i gardłowym krzykiem, stworzyła wysokoprocentowy, emocjonalny koktajl zaskakujący ciągłymi zwrotami akcji. Odwrócenie uwagi publiczności od sceny było czynnością niemalże niemożliwą ze względu na zupełną redukcję momentów monotonnych i generycznych — widownia była stale zaczepiana i pobudzana przez zespół, niejednokrotnie z użyciem metaforycznej „siły”.