EVERYONE’S A STAR!: relacja z koncertu 5 Seconds of Summer w Łodzi

To już trzeci koncert 5 Seconds of Summer w Polsce. Łódź była jednym z przystanków na trasie EVERYONE’S A STAR! Tour, promującej zeszłoroczny album zespołu.

autor: Maria Biernacka

Tego dnia na łódzkiej Atlas Arenie roiło się od gwiazd. I to dosłownie: praktycznie wszystkie napotykane osoby dumnie nosiły na sobie gwiazdki w rozmaitych formach, od nadruku na koszulce po biżuterię i kreatywne makijaże. To najważniejszy element dress code’u aktualnej trasy 5 Seconds of Summer (5SOS), która jest dopełnieniem wydanego w listopadzie 2025 roku albumu EVERYONE’S A STAR!. Australijski zespół wystąpił w Łodzi 22 kwietnia 2026 roku.

ANATOMIA BOYSBANDU

Dlaczego akurat gwiazdy? Otóż dlatego, że gwiazdy – a precyzyjniej: gwiazdorstwo – to motyw przewodni zarówno trasy, jak i najnowszego albumu. Członkowie 5SOS tym razem postawili na przerysowaną i autoironiczną estetykę, bawiąc się przy tym etykietką „typowego boysbandu”, która przylgnęła do nich lata temu, i od której w przeszłości raczej się dystansowali. Dziś pokazują, że zamiast walczyć ze stereotypem, można go oswoić i wycisnąć z niego, co tylko się da – i o tym właśnie opowiada EVERYONE’S A STAR!.

Pełno tu groteski: muzycy wyszli na scenę z różowej limuzyny, odebrali (fikcyjną) nagrodę dla boysbandu roku z teatralnym zaskoczeniem. Cały koncert stanowił opowieść o ekscentrycznym zespole, który grzeje się we własnym blasku i gorączkowo zabiega o to, by pozostać na szczycie. Członkowie zastanawiali się, co zrobić, by podbić kolejne miasto na swojej trasie – Łódź. Według wykresów, które zaprezentowali publiczności, istnieje na to kilka sprawdzonych sposobów, takich jak granie swoich starych hitów czy zagłębienie się w lokalną kulturę. To drugie obejmowało między innymi odwiedzenie Manufaktury, zjedzenie jak największej liczby pierogów i wypicie piwa Żywiec. 5SOS we właściwy sobie, satyryczny sposób rozkłada fenomen boysbandu na czynniki pierwsze. Wydaje się jednak, że w całej tej ekstrawagancji tkwi dużo świadomości i refleksji.

PRZEDE WSZYSTKIM FANDOM

Zespół funkcjonuje już od kilkunastu lat i przebył w tym czasie długą artystyczną drogę. Przez te kilkanaście lat jego image wyewoluował od nastoletniego, komercyjnego pop punku do świadomego, refleksyjnego i stonowanego artyzmu. Epoka EVERYONE’S A STAR! stanowi swego rodzaju powrót do korzeni, ale w odświeżonej wersji. Nie brakuje tu odniesień do przeszłości, inside jokes czy porozumiewawczych „mrugnięć okiem” do stałych fanek i fanów.

Na setliście znalazły się zarówno piosenki z najnowszego albumu, jak i te starsze. Do tego każdy z członków miał okazję zaprezentować jeden solowy utwór. Emocje były ogromne, zwłaszcza, że 5SOS od lat ma w Polsce wyjątkowo silny i zaangażowany fandom. Już w momencie, gdy australijscy idole wyskoczyli na scenę z różowej limuzyny i zaintonowali NOT OK, pierwszy singiel z najnowszej płyty, na arenie dało się wyczuć wszechogarniającą ekscytację. Sceniczna energia i pewność siebie, którą wręcz emanowali członkowie zespołu, zdecydowanie udzieliła się publiczności.

To, co niesamowicie urzeka w koncertach 5SOS, to więź z fandomem. Ogromna część słuchaczek i słuchaczy (no, głównie słuchaczek) to osoby, które śledzą twórczość zespołu od lat. W Łodzi zdarzały się momenty, gdy arena milkła w nagłym wzruszeniu, jak chociażby fanowska akcja podczas piosenki Amnesia, polegająca na utworzeniu polskiej flagi na trybunach za pomocą latarek w telefonach (jest to już w zasadzie tradycja na polskich koncertach 5SOS). Zespół stara się, by rola widowni podczas koncertu polegała nie tylko na obserwacji, ale też na współtworzeniu, na przykład poprzez wybieranie piosenki-niespodzianki (chwilę przed rozpoczęciem show na ekranie wyświetla się kod QR, dzięki któremu można zagłosować na jedną z opcji). W Łodzi padło na Start Over, utwór z najnowszej płyty, który nigdy wcześniej nie był wykonywany na żywo.

MUZYCZNA UCZTA

Estetyka, emocje, fandom – to wszystko orbituje wokół najistotniejszego elementu, czyli muzyki. A pod tym względem trudno przecenić możliwości 5SOS. Na żywo piosenki zyskują absolutnie nowy wymiar; intensywność na poziomie, jakiego nie wyczuwa się w wersjach studyjnych. Jednym z najmocniejszych momentów koncertu było wykonanie Jet Black Heart, częściowo a cappella. Charakterystyczna chrypka w wokalu Michaela Clifforda ma w sobie surową wręcz emocjonalność, co nadaje unikalny klimat temu (i tak już bardzo wzruszającemu) utworowi.

Zespół zagrał piosenki z każdego spośród swoich sześciu albumów, zarówno te najbardziej mainstreamowe hity, jak i mniej znane szerszej publiczności fan favourites. Dzięki tej różnorodności muzyczny klimat zmieniał się niemal jak w kalejdoskopie. Była zabawa, były wzruszenia, była nostalgia. Emocjonalny krajobraz tego wieczoru okazał się naprawdę barwny.

Ostatnią piosenką zagraną tego dnia była Everyone’s a Star! – i z takim też przekazem zespół pozostawił publiczność: tak naprawdę wszyscy jesteśmy gwiazdami. W tym świetle bycie gwiazdą to już nie status – to nastawienie, sposób bycia, może trochę performans, ale czy nie jest tak, że ciągle coś performujemy? Dzięki niepowtarzalnej atmosferze koncert 5 Seconds of Summer to przestrzeń, w której każda i każdy może choćby na chwilę poczuć się gwiazdą. I to jest piękne.