Z naturą za pan brat. O „Panie” Knuta Hamsuna

Czy człowiek powinien na nowo zaprzyjaźnić się z naturą?

Pan by Knut Hamsun, edited by Richard Eccles (RHB, 2014).

Autor: Wiktor Koszal

Knut Hamsun jest pisarzem o dwu twarzach; jedną z nich jest wielki modernista, reprezentujący neoromantyczny zwrot od naturalizmu powieści dziewiętnastowiecznej, drugą – gardzący nowoczesnością kolaborant nazistów, który swój medal noblowski oddał Josephowi Goebbelsowi. Działalność Hamsuna z czasów wojny rzuciła trudny do zignorowania cień na jego wcześniejszą twórczość. Cień, który przykrył stylistyczne piękno i poetycki zmysł postrzegania. 

Pan. Z papierów porucznika Tomasza Glahna jest jedną ze wczesnych powieści Hamsuna, wydaną cztery lata po jego arcydziele, Głodzie. Tam pisarz kreśli rys postaci, która później stanie się modelem dla jego innych protagonistów. Bohater hamsunowski jest samotnikiem nieprzystosowanym do życia towarzyskiego, rozchwianym emocjonalnie, żyjącym we własnym świecie fantazji (i złudzeń). W Panie postać ta przeniesiona zostaje z ulic wielkiego miasta na daleką północ Norwegii.  

Niewiarygodna historia Tomasza Glahna

Pana często posądzano o neoromantyczną idealizację natury i na pierwszy rzut oka tak to właśnie wygląda – Glahn opisuje ją z wyjątkowym liryzmem, czuje metafizyczny związek z przyrodą. Popada przy tym nieraz w sentymentalistyczną manierę, opłakując, na przykład, marność gnijącej gałązki. Czytelnik nie powinien jednak dać się zwieść takiej stylizacji.

Zachowanie powieści w konwencji tytułowych papierów, wprowadza niewiarygodnego narratora, co w połączeniu z typową dla bohatera hamsunowskiego konfabulacją, umieszcza czytelnika w sytuacji ciągłego wątpienia w prawdziwość wydarzeń. Dopiero w swoistym epilogu, pisanym już nie z perspektywy Glahna, jesteśmy w stanie zobaczyć go takim, jakim widzieli go inni.

Kim jest przyroda?

U podłoża Pana leży podział na „ludzi kultury” i „ludzi natury”. Ci pierwsi reprezentują świat burżuazyjnej cywilizacji, zdominowanej przez kwestie towarzyskie, ci drudzy wyzbyci są z konwenansu i żyją w zgodzie z przyrodą. Porucznik Glahn, mieszkający poza miastem myśliwy, pragnie umieścić się po stronie natury. Faktycznie jego relacja z cywilizacją jest bardziej złożona.

Życie z dala od cywilizacji to pewien fantazmat. Z okna Glahn widzi miasteczko, Sirilund, i przez całą powieść ciąży ku niemu, nie mogąc faktycznie zostawić za sobą cywilizacji. Naturę postrzega zawsze przez pryzmat siebie, czy to jako źródło poetyckich uniesień, czy narzędzie spełnienia się w roli myśliwego (który zwierzęta zabija nie dla pożywienia, a dla rozrywki). Tu leży clou powieści: czy szacunek do przyrody wymaga potraktowania jej jako osoby?

Tak ma się sprawa dla porucznika. Jest człowiek i jest natura – dwa osobne byty, wchodzące w interakcję, mogące żyć w partnerskiej symbiozie. Intencja czysta, choć kryjąca w sobie założenie, przez które Glahn nigdy nie będzie mógł zjednoczyć się z naturą. W stosunku do tradycji dalej czyni ogromny postęp – nie widzi przyrody w jej duchu, jako swojego majątku, ale nie poszerza swojego horyzontu na tyle, by zobaczyć siebie jako jej element, nie kompana. Bez zrozumienia natury jako absolutu, porucznik skazuje się na widzenie przyrody jako czegoś obcego i niedostępnego. 

Hamsun nie opisuje świata zepsutego przez cywilizację, a bohatera, który nie może się jej wyzbyć. Zostawmy burżuazję, o niej napisano więcej, niż warte jest powiedzenia; dużo ciekawiej jest wrzucić “człowieka kultury” z powrotem na łono natury i pokazać, że nasz sposób myślenia o przyrodzie jest bezpowrotnie zanieczyszczony przez antropocentryzm. Jak człowiek miałby myśleć o naturze poza sobą, gdy władza nad nią darowana mu była przez Boga?