Autor: Julia Świerczyńska
Tytułowe intermezzo to w muzyce klasycznej przejście pomiędzy dwiema częściami sonaty; właśnie w takim pośrednim okresie życia znaleźli się po śmierci ojca dwaj bracia: Peter oraz o dziesięć lat młodszy od niego Ivan. Zawsze mieli trudną relację, ale w okresie żałoby ostatecznie zostaje ona wystawiona na próbę. Równolegle obydwaj wchodzą w niejednoznaczne romanse, w których duże znaczenie odgrywa różnica wieku pomiędzy nimi a ich sympatiami. Do tego Peter wplątuje się w dziwaczny trójkąt – musi wybrać między starą a nową miłością, a przynajmniej tak mu się wydaje. Intermezzo to opowieść o ludzkich wadach, ich pokonywaniu i dojrzewaniu niezależnie od etapu życia, w którym można się znaleźć.
Powieść opiera się przede wszystkim na jej bohaterach. Wszyscy – obaj bracia, a także ich wybranki: Naomi, Sylvia i Margaret – są niebanalnymi indywidualnościami, o których aż chce się czytać, mimo że pozornie nie przydarza im się nic wyjątkowego. Ot, pracują, odwiedzają się w mieszkaniach, chadzają do restauracji czy na kawę, prowadzą rozmowy. Tylko tyle i aż tyle, bo nie mogłam się oderwać od lektury. Najbardziej wart uwagi w Intermezzo jest nie przebieg fabuły, ale duchowa i emocjonalna przemiana postaci, które w pogodzeniu się ze swoim losem znajdują jedyną szansę na jego zmianę.
Intermezzo – w szachach ruch wtrącony, czyli niespodziewany, niebędący odpowiedzią na posunięcie przeciwnika. W swojej najnowszej powieści Rooney poszukuje nowych rozwiązań literackich i dla mnie – osoby, która jej twórczość „ma na świeżo” , było to miłe zaskoczenie. Autorka, która wcześniej w ramach jednej powieści potrafiła eksperymentować z różnymi perspektywami czy konwencją powieści epistolarnej, wreszcie konsekwentnie trzyma się jednego typu narracji – mianowicie trzecioosobowej. Język służący do opisu każdego z braci jest wyjątkowy. Myśli Petera, zapracowanego, ekstrawertycznego prawnika ze skłonnością do używek są nieco chaotyczne, opierają się na skojarzeniach, często przybierają formę równoważników zdań. Z kolei uczucia introspektywnego, dopiero wkraczającego w dorosłość Ivana, mistrza szachowego, często wyrażane są za pomocą powtarzających się komunikatów i pytań retorycznych. Dzięki temu różnice oraz podobieństwa między dwójką głównych bohaterów zostają uwypuklone także na poziomie językowym, a nie tylko fabularnym. W tym miejscu wypada także zaznaczyć, że po raz pierwszy w swojej twórczości Rooney skupiła się na relacji między mężczyznami, a do wybrzmiewającej we wszystkich jej utworach marksistowskiej filozofii dorzuciła tym razem Wittgensteina.
Zatem postacie prawdziwie ożywają na papierze, w czym, jak się zdaje, duża zasługa tłumacza Rooney na język polski – Jerzego Kozłowskiego. Całość tekstu jest utrzymana w konwencji realistycznej. Czytelnik ze szczegółami może sobie wyobrazić, co noszą, jedzą i piją bohaterowie, a miejsca, w których przebywają, można by próbować wskazać na mapie. Koncepcja ta burzy się tylko tam, gdzie zaczynają się opisy wyglądu bohaterów. Ostatecznie Intermezzo jest przecież nieodrodnym dziełem Sally Rooney – niezależnie od doświadczeń życiowych wszyscy bohaterowie są piękni już na start lub ewentualnie staną się tacy w toku powieści. Każdy mężczyzna jest bardzo przystojny i świetny w łóżku, a każda kobieta to elegancka, szczupła romantyczka. Do tego wszyscy są inteligentami; Rooney znowu zaprasza nas do Dublina wyższych sfer, do świata studentów literatury, wykładowców akademickich, prawników, ludzi „na czasie” z kulturą i polityką. Chciałoby się poprosić autorkę, aby wprowadziła do swojej twórczości trochę brzydoty oraz głupoty, bo w końcu złe rzeczy nie przydarzają się tylko pięknym i mądrym ludziom.
Intermezzo – po prostu dobra książka. Być może musimy jeszcze trochę poczekać na powieść Sally Rooney, która naprawdę wyróżni się na tle dotychczasowego dorobku autorki; w trakcie tego oczekiwania warto jednak mimo drobnych, opisanych wyżej usterek, zapoznać się z Intermezzo, bo to pod względem literackim najlepsza do tej pory praca Irlandki. Fanów Normalnych ludzi czy Gdzie jesteś piękny świecie z pewnością zachwyci, ale sceptyków raczej nie przekona.

