O Yellowface. Czego uczy nas o sobie niewiarygodny narrator?

Rola niewiarygodnego narratora na przykładzie powieści Rebekki F. Kuang

Autor: Amelia Musik

Niewiarygodny narrator, intencjonalnie lub też nie, przedstawia wersję wydarzeń w jakiś sposób odbiegającą od prawdy. To zabieg literacki zazwyczaj stosowany w powieściach pisanych z perspektywy pierwszej osoby. W przeciwieństwie do narratora trzecioosobowego, przedstawiający historię sam uczestniczy w wydarzeniach, które relacjonuje. Czasami autor decyduje się, aby była to relacja właśnie niewiarygodna. Jak, jako czytelnicy, obcować więc mamy z przewodnikiem, któremu nie możemy zaufać? 

Temat niewiarygodnego narratora utkwił mi w głowie po przeczytaniu Yellowface Rebekki F. Kuang. Autorka opowiada historię z perspektywy June, absolwentki prestiżowej uczelni, która nie potrafi osiągnąć sukcesu na rynku wydawniczym mimo lat starań i wielkiej pasji do pisania. Jednocześnie obserwuje, jak jej przyjaciółka ze studiów Athena zaczyna zdobywać literackie uznanie na skalę światową dzięki powieściom opisującym jej doświadczenia jako chińskiej imigrantki. Athena mieszka w luksusowym apartamencie, podpisuje umowę na adaptację jej książki z Netflixem i jest na drodze do zdobycia wszystkich zaszczytów, o jakich może marzyć pisarz – June natomiast w dalszym ciągu jedynie udziela korepetycji. Kulminacja stresu, zazdrości i desperacji sprawia, że June, będąc świadkiem śmierci Atheny, postanawia ukraść manuskrypt jej powieści i opublikować go pod swoim imieniem, jednocześnie przywłaszczając sobie kulturową spuściznę Atheny. Yellowface opowiada o wszystkich następstwach tej decyzji.

Autorka powieści zostawia nas sam na sam ze złodziejką i oszustką. Plagiat, zwłaszcza popełniony na dziełach zmarłej osoby, wzbudza w nas naturalne uczucie pogardy, jednak brak obiektywnej perspektywy cały czas zmusza nas do podważania wszystkich naszych opinii. Choć nigdy w tracie czytania Yellowface nie uznałam decyzji June za słuszną, czasami zauważałam, że zdarza mi się odczuć wobec niej coś na rodzaj współczucia. Naturalnym odruchem dla czytelnika jest przywiązać się do głównej postaci, a w Yellowface jedyną taką jest June. Athena nie żyje przez większość książki, więc jej obecność jest odległa, a inne postacie należy zaliczyć do drugoplanowych. To June otwiera się na nas, opowiadając nam o najbardziej prywatnych sferach swojego życia, poznajemy ją najbliżej i często łamie czwartą ścianę zwracając się do nas bezpośrednio. Ona też stara się zasiać w nas myśl, że Athena wcale nie była dobrą osobą, że sama dopuszczała się w swoim procesie twórczym nieuczciwych zagrań. Zostajemy postawieni, jako odbiorcy, w trudnej sytuacji, chociaż bardzo realistycznej. W rzeczywistych sporach też mamy przecież pełny dostęp tylko do jednej perspektywy – swojej. Gdzie leży prawda w tej sytuacji? Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, gdyż trudno określić, gdzie w narracji June zaczyna się wersja koloryzowana wydarzeń, mająca ukoić jej poczucie winy. 

Finał Yellowface zostawił mnie zmieszaną. Athena została pośmiertnie okradziona, a jej dziedzictwo zostało nieodwracalnie naruszone. Z drugiej strony, jej owiany legendą status został poddany wątpliwości. Nie wiem, czy rzeczywiście bezlitośnie wykorzystała najboleśniejsze uczucia swoich bliskich, chociaż dużo na to wskazuje. Po lekturze prawie 350 stron książki nie mogę nic stwierdzić z pewnością o jednej z jej centralnych postaci. Bo chociaż Athena nie żyje, a jej duch i wspomnienia z przeszłości towarzyszą June przez całą powieść, to należy zastanowić się – ile mają one wspólnego z rzeczywistością? Czy June mówi prawdę, kiedy twierdzi, że skradziony manuskrypt został na tyle zmieniony, że jest w większości jej dziełem? Czy jako czytelnik jestem w stanie rozważyć to jako możliwość? Czy powinnam wątpić w charakter kogoś demaskowanego pośmiertnie, kiedy ten już nie ma szansy się obronić?

Niewiarygodny narrator sprawia, że musimy skonfrontować się z niewygodną myślą, że być może nie jesteśmy tak przenikliwi, jak nam się wydaje. To trudna, ale ważna lekcja i uważam, że Yellowface jest idealnym nauczycielem do jej poprowadzenia. Kuang oprócz plagiatu porusza także bardzo aktualną kwestię reprezentacji osób z mniejszości w branży kreatywnej i rozważa, czy powinno się jako artysta należeć do danej społeczności, aby móc o niej pisać. Analizuje też naszą toksyczną relację z mediami społecznościowymi. Są to zagadnienia nam bliskie i jednocześnie często niekomfortowe, a Yellowface i jego kontrowersyjna narratorka nie pozwalają nam od nich uciec podczas czytania.