Tekst: Klaudia Smętek
Nocne godziny to historia o horrorze, który miał być tym najpiękniejszym na świecie.
Salla, Lamia oraz Kail to trójka młodych aktorów, która trafia na plan filmowy do zamku w mglistej Szkocji. Od momentu przekroczenia bram porzucają swoją tożsamość. Wcielają się w rodzeństwo, które jest zdane tylko na siebie. Ku ich zdziwieniu, sam plan filmowy nie wygląda zbyt profesjonalnie, a warunki tam panujące pozostawiają wiele do życzenia. Do tego reżyserka jest ekscentryczna i ma dość niekonwencjonalne metody. Bohaterowie nie zważają jednak na ostrzegawcze sygnały i starają się skupić na jak najlepszym odegraniu roli…
Nocne godziny to historia o horrorze, który miał być tym najpiękniejszym na świecie. Przyprawia o dreszcze i szybsze bicie serca. Marta Bijan idealnie odnajduje się w mrocznych i niepokojących klimatach. Po raz kolejny wykreowała duszny i mglisty świat, w którym atmosfera się zagęszcza, a granica między jawą a snem coraz bardziej się zaciera… Charakterystyczne, dla pisanych przez nią historii, jest usypianie w czytelniku czujności, mamienie go, sprawianie, że podaje wszystko w wątpliwość, tak by ostatecznie zaserwować mu taki plot twist, że grunt usuwa się spod nóg. Dzięki tajemniczej nastrojowości, z łatwością można poczuć, że wraz z bohaterami spędza się jesienne miesiące na planie filmowym w wietrznej Szkocji oraz odkrywa każdy zakamarek nawiedzonego zamczyska. Czuć deszcz oblepiający ciało, chłód murów, czyhający na każdym kroku strach, mieszający się z dziwną ekscytacją. Wszystko w tej historii jest dopracowane i tworzy mroczną całość, począwszy od bohaterów ze swoimi sekretami, pomysłu na fabułę, scenerii wydarzeń, po zakończenie, które wbija w siedzenie. W książce obecne są subtelne nawiązania do poprzedniego tytułu autorki – Muchomory w cukrze. Książka jest idealna dla fanów klaustrofobicznych klimatów, nieoczywistych zakończeń oraz odczuwania gęsiej skórki.


