autor: Aleksandra Jarosz
Gdy wychodzimy z kina nucąc pod nosem Unwritten po seansie Tylko nie ty, czekając na nową płytę o złamanym sercu Taylor Swift i niecierpliwie przebierając nogami na myśl o nowym sezonie Bridgertonów, nasuwa się nam jedna myśl. Czyżby romcom przechodził teraz swój renesans? W literaturze dzieje się to już od pewnego czasu. A to za sprawą prawdziwego natłoku romansów o różnej tematyce. Jaka jest więc recepta na idealną historię miłosną? Przepisze wam ją właśnie Emily!
Dobry specjalista
Świat na dobre zapoznał się z twórczością Emily Henry, gdy w 2020 roku, w trakcie pandemii, na półki trafiła powieść Beach read, w której dwoje bohaterów przechodzi od nienawiści do miłości. Łącząca w sobie sprawdzone schematy, dobry warsztat pisarski i ciekawie nakreślone postacie książka, od razu znalazła się na listach bestsellerów. Od tamtego czasu kolejne powieści Henry, wydawane co roku w okresie wiosenno-letnim, sprzedają się w ogromnej liczbie egzemplarzy.
Trafna diagnoza
Co więc takiego ma w sobie dorobek tej amerykańskiej autorki? Zacznijmy od największego z plusów. Każda z tych historii, choć opiera się na znanych kliszach, jest na tyle nowatorska i pomysłowa, że z chęcią pochłaniamy każdą kolejną stronę. Autorka zna archetypy tak dobrze, że w swojej książce Booklovers, notabene nieco metatematycznej, bo opowiadającej o przemyśle książkowym od strony wydawnictwa, bawi się schematem podróży do małego miasta, która odmieni twoje życie, tak dobrze znanym z wielu filmów. Kreatywnie prowadzi fabułę, a postaci w zabawny sposób odnoszą się do tego, jak dalece odbiegają od książkowych ideałów, a w jakie inne archetypy wpadają. W Ludziach, których poznajemy na wakacjach autorka serwuje nam historię od przyjaciół do zakochanych, doprawioną jednak dodatkową dozą dorastania, zmiany i pracy nad sobą. W Happy Place nasi ukochani dostają drugą szansę, a my uczymy się prawdy o tym, jak życie zmienia nasze relacje, jak ważne jest zdrowie psychiczne i jak możemy sobie na nowo zaufać.
Przebywanie w naturze
Bardzo łatwo ulec czarowi miejsc wykreowanych przez Emily Henry. Jej opisy oddziałują na wszystkie zmysły i transportują człowieka na łono bogatej amerykańskiej przyrody. Z każdej strony Beach read czuć wilgoć schodzącej znad jeziora mgły i słychać skrzypienie desek w położonym nad wodą tarasie. Od pierwszego zdania książki, odurza nas zapach drzew i świeże powietrze. W Ludziach, których poznajemy na wakacjach czujemy każdą kroplę potu wygrzewających się na hotelowym balkonie postaci i chłód kostek lodu w drinku, uderzających o nasze zęby. Za serce chwyta nas małe miasteczko z Book lovers, w którym w nocy grają świerszcze, a w ciągu dnia sierpniowe słońce otula spokojnych mieszkańców. Wreszcie w Happy Place czytelnika chłodzi woda kolejnego jeziora i wycisza błogi, wakacyjny spokój. Książki te idealnie podpasują tym, którzy potrzebują nieco eskapizmu i wyczekują najbliższego urlopu.
Współpraca pacjenta
Romansom od dawna zarzucano, że wszystkie są takie same, a postaci są kartonowe i brak im głębi. Emily Henry udowadnia jednak, że to nieprawda. Wszyscy bohaterowie jej książek są dobrze zarysowani, mają swoje problemy i uczą się je rozwiązywać. To realistycznie wykreowani młodzi dorośli, z którymi czytelnik może się utożsamić. Stojące przed nimi wyzwania również nie są wyolbrzymione ani nie biorą się “znikąd”. Autorka dodatkowo jest mocną propagatorką dbania o zdrowie psychiczne, co zaznacza wielokrotnie w swojej twórczości. Nora i Charlie, Wyn i Harriet, Alex i Poppy czy January i Augustus to postacie z krwi i kości, nieidealne i po prostu ludzkie. To samo tyczy się bohaterów drugoplanowych którzy, choć spędzają z czytelnikiem mniej czasu, na pewno zapadają w pamięć.
Podwyższona temperatura
Chemia pomiędzy bohaterami jest ogromnie ważnym element romansu. Chodzi tu nie tylko o racjonalne opisanie uczuć tak, aby ich rozkwit odbierany był jako naturalny. U Emily Henry raczej nie znajdziemy miłości od pierwszego wejrzenia. Relacje rozwijają się spokojnym tempem, a w książkach, w których status związku pomiędzy bohaterami ustalony jest już na początku, dowiadujemy się o nich więcej w retrospekcjach. Również zbliżenia fizyczne pomiędzy postaciami opisane są w sposób, który nie wywołuje u czytelnika zażenowania lub poczucia dyskomfortu.
W organizmie wykryto toksyny
Mainstreamowe historie miłosne znane są z tego, że często przedstawiają toksyczne traktowanie partnerów i partnerek. Nie da się tego ukryć. Uprzedmiotowienie kobiet, zachowania balansujące na granicy przemocy werbalnej i fizycznej, brak świadomej zgody na bardziej intymne czynności – to tylko niektóre z problemów świata romansów. Na szczęście, coraz więcej historii takie zachowania krytykuje. Wiele postaci kobiecych stanowi o sobie i nie potrzebuje partnera do osiągania założonych celów. Stosunek nie odbywa się, jeśli nie ma obopólnej zgody. Przejawy toksycznej męskości i przemocy są potępiane. Ta zmiana cieszy, szczególnie że w czasach nie zawsze jasnych granic wiekowych podziału między Young Adult, New Adult, Adult i kategorią młodzieżówek warto uważać, po co się sięga. Dbajmy też o zapoznanie się z tematyką, którą książka porusza. Sprawdzajmy ostrzeżenia, popularnie zwane trigger warnings (TW w skrócie) i świadomie wybierajmy następną lekturę.
Nowa wielka amerykańska (i nie tylko) powieść romantyczna
Co więc zasługuje na takie miano? Cokolwiek, co pasuje danemu czytelnikowi. Piękno wydawanych aktualnie romansów jest takie, że każdy znajdzie coś dla siebie. Kto woli romanse bez gorących scen, niech sięgnie po książki Sarah Adams. Kto wręcz przeciwnie szuka czegoś gorącego, jak lato pośród betonowych wieżowców, może zapoznać się z pisarstwem Talii Hillbert czy Abby Jimenez. Romans między dwójką pracowników? Sally Thorne! Romanse z akademickimi rywalami? Ali Hazelwood! Historie o postaciach LGBTQ+? Ashley Herring Blake i Casey McQuiston! Czy są to perfekcyjnie napisane książki? Nie. Ale w XXI wieku nie musimy już znosić przytyków od czytających “prawdziwą literaturę”. Romans daje nam nie tylko rozrywkę i ciepło, tak potrzebne w tych niepewnych czasach, ale też skłania do refleksji. Może dać motywację do zmian w życiu czy do wyjścia ze skorupy i spełnienia swoich marzeń. Czemu więc ktoś miałby to odbierać drugiej osobie?

