Nieśmiertelni ekscentrycy, czyli dlaczego uwielbiamy klasycznych detektywów

Rozważania nad tym, co wpływa na niegasnącą popularność zagadek detektywistycznych w mediach.

Autor: Amelia Musik

Historia opowiadania detektywistycznego zaczyna się w 1845 roku wraz z wydaniem Zabójstwa przy Rue Morgue autorstwa Edgara Allana Poe. Motyw ekscentrycznego detektywa stanie się prawdziwym fenomenem jednak dopiero w drugiej połowie XIX wieku, kiedy angielskie gazety zaczną publikować opowiadania o Sherlocku Holmesie. Porywał on mieszkańców wiktoriańskiego Londynu i dalej porywa nas ponad sto lat później. Wciąż inspiruje twórców do kolejnych reinterpretacji. Co jest więc tak genialnego w formule opowiadania detektywistycznego, że każde kolejne pokolenie twórców adaptuje je na nowo?

Od Detektywa Holmesa do Doktora House’a

Struktura opowiadania detektywistycznego nie przeszła żadnej większej zmiany od swoich narodzin. Jest niesamowicie uniwersalna i świetnie z biegiem czasu zaadaptowała się do nowych mediów. Obecnie stanowi inspirację głównie dla twórców seriali. Nie jest to zjawisko zaskakujące, serial pełni obecnie funkcję niesamowicie podobną do tej, jaką pełniły powieści seryjne drukowane na łamach gazet w czasach Poe i Doyla. Były szybką, łatwo dostępną dla przeciętnego odbiorcy rozrywką, a podział na odcinki zachęcał by wracać po więcej. Etos detektywa, takiego jak główny bohater opowiadań Doyle’a, ekscentrycznego, genialnego i jednocześnie niezmiernie charyzmatycznego, przyciąga nas jako widzów. Sherlock Holmes swoje dedukcje prezentuje w sposób niesamowicie zjawiskowy, często zakrawający wręcz o pychę. W scenie otwierającej Psa Baskerville’ów niemalże wyśmiewa teorię Watsona na temat tożsamości ich klienta, jeszcze zanim przedstawi on swoją. W dedukcji tej wysnuwa cały życiorys lekarza na podstawie wyglądu jego laski podróżnej. W ten sposób, już na pierwszych stronach, bardzo wyraźnie i zrozumiale zarysowuje się opis głównych bohaterów i dynamiki między nimi. To całkiem powierzchowne przedstawienie całkowicie wystarcza nam, by zrozumieć wszystko, czego potrzebujemy, by cieszyć się resztą historii. Cechy charakteru Holmesa sprawiły, że stał się on pewnym archetypem postaci, ważnym w kontekście późniejszych dzieł kultury. Jedną z bardziej znanych reinterpretacji genialnego detektywa jest osoba doktora House’a, zagranego przez Hugh Laurie w amerykańskim serialu House MD. Zamiana detektywa w lekarza to również ciekawy zabieg, wynikający z fascynacji medyczną operą mydlaną na początku lat dwutysięcznych. Kreacja postaci House’a napędza cały serial. Nowe interpretacje, takie jak właśnie serial House, stawiają postać detektywa i jego problemy na pierwszym miejscu. Zagadka jest w stosunku do prywatnych zmagań Sherlocka i jego asystentów drugorzędne. Podobny zabieg można zaobserwować w Sherlocku BBC.

Fascynacja Zagadką 

Mimo że jesteśmy w stanie wywnioskować dużo na temat postaci Holmesa, nie jest on najistotniejszą częścią historii napisanej przez Doyle’a. Sherlock jest jedynie tym, który przedstawia nam rozwiązanie. W pewnym sensie, jest on wszystkowidzący, wypowiada się dopiero pod sam koniec, serwując czytelnikom rezolucję tajemnicy. Dzięki temu sami możemy sprawdzić, czy mamy w sobie coś z wielkiego detektywa, czy byliśmy blisko rozwiązania. Jednak głównym bohaterem tych opowiadań jest zdecydowanie zagadka. To morderstwo jest najbardziej skomplikowaną i fascynującą częścią i tym, co nas pociąga, . Tutaj wkracza, moim zdaniem, kluczowy element opowiadania detektywistycznego – narrator. W trakcie lektury nigdy nie znajdujemy się w głowie samego Sherlocka Holmesa. Narratorska rola Watsona jest tym, co sprawia, że forma ta jest tak angażująca. Mimo, że wcielenie się w geniusza wydaje się kuszące, to właśnie przyziemna perspektywa, którą ma czytelnik, to powód dla którego opowiadanie detektywistyczne jest niemalże interaktywne. Dostajemy dane i czas, by w trakcie śledztwa analizować je u boku Sherlocka. Kiedy nadchodzi moment dedukcji, mamy okazję skonfrontować swoje pomysły z tymi Holmesa, co nie byłoby możliwe, gdyby był narratorem. W ten sposób sami stajemy się asystentami wielkiego detektywa i chociaż nigdy mu nie dorównamy, czujemy się zachęceni do próby rozwiązania zagadki. Jest również coś niesamowicie pociągającego w możliwości zanurzenia się w tragicznej i brutalnej, ale jednocześnie skomplikowanej zagadce, pozostając cały czas w przestrzeni własnego, bezpiecznego salonu. Obserwując dramaty klientów Sherlocka czujemy oczywiście empatię wobec tragedii, które ich spotkały. Jednak opowiadanie detektywistyczne jest bliższe krzyżówce niż dramatowi psychologicznemu. Kiedy więc Holmes rozwiązuje zagadki czujemy satysfakcję rozwiązanej łamigłówki, bardziej niż żal dla ofiar. Może zdradza to coś bardziej mrocznego o naturze czytelnika, ale to właśnie to uczucie fascynującego rozwiązania jest powodem dla którego ciągle wracamy do zagadek detektywistycznych.