Matisse i te, które przemilczano

Henri Matisse stworzył jedne z najważniejszych dzieł sztuki nowoczesnej. Ale co stworzyło Henriego Matisse’a? Czy raczej: kto stworzył Henriego Matisse’a?

Autor: Maria Biernacka

Sophie Haydock w powieści Madame Matisse (wyd. 2025 r.) opowiada historie trzech najważniejszych kobiet w życiu malarza: jego żony Amélie, córki Marguerite oraz Lidii Delektorskiej – rosyjskiej emigrantki, z którą Matisse’a połączyła bardzo silna więź. Każda z bohaterek w pewnym momencie tytułuje się mianem madame Matisse, ale równocześnie dla każdej z nich rola ta oznacza coś zupełnie innego.

Dla Amélie bycie madame Matisse początkowo jest źródłem dumy, jednak z czasem staje się coraz większym ciężarem. Z energicznej, ambitnej i zakochanej na zabój młodej dziewczyny zmienia się w zgorzkniałą, pogrążoną w niemocy starszą damę. Ona jako jedyna wierzyła w Henriego, gdy ten jeszcze nie był znanym artystą. Dla jego kariery poświęciła własne aspiracje i marzenia. Nazwisko Matisse’a stało się jednym z najgłośniejszych w świecie sztuki, a ona… pozostała tylko żoną. Dopiero z upływem lat zorientowała się, że za jego sławę zapłaciła niebotycznie wysoką cenę.

Marguerite określa się jako madame Matisse po rozpadzie swojego małżeństwa z krytykiem sztuki Georgesem Duthuit – powrót do panieńskiego nazwiska jest dla niej wyrazem wolności. Jej relacja ze sławnym ojcem jest bliska, choć równocześnie niezwykle skomplikowana. Jako córka kocha go i wspiera; jest jedyną osobą, która zawsze szczerze wyraża opinię o jego obrazach. Natomiast jako kobieta jest w stanie zrozumieć macochę, Amélie, gdy ta decyduje się od niego odejść. Marguerite wiele lat poświęciła na poszukiwania własnej tożsamości. Kim jest poza byciem córką “tego znanego malarza”? Osobą czy tylko wizerunkiem na obrazie?

Lidia czuje się prawdziwą madame Matisse. Jej biografia to złożona historia młodej, samotnej kobiety, usiłującej odnaleźć siebie w świecie, który nieustannie stawia przed nią przeszkody. Po wielu zmaganiach z własnym losem trafia do domu podstarzałych już Matisse’ów, gdzie pełni rolę opiekunki Amélie oraz asystentki owładniętego kryzysem twórczym Henriego. Z czasem staje się największą muzą malarza; dzięki niej jego kariera na nowo nabiera rozpędu. Pomimo znacznej różnicy wieku ich relacja staje się coraz bliższa, choć utrzymują, że nie są w sobie zakochani. Amélie jest coraz bardziej zła na męża i w końcu stawia mu ultimatum: „albo ja, albo ona”. Matisse wprawdzie wybiera żonę, ale to nie powstrzymuje jej przed odejściem. Lidia pozostaje przy malarzu do końca jego dni.

Powieść jest skonstruowana z trzech części, każda poświęcona została jednej z trzech głównych bohaterek. Poznajemy w zasadzie całe biografie Amélie, Lidii i Marguerite. Ich historie czasem się ze sobą przecinają, a czasem podążają całkowicie innymi ścieżkami. Co ciekawe, sam Henri Matisse nie zajmuje w tej narracji wiele miejsca. To znaczy, oczywiście – jest on w absolutnym centrum wydarzeń, a jego obecność napędza i warunkuje fabułę. Ta historia nie mogłaby się wydarzyć bez Matisse’a. Nie zmienia to faktu, że jako czytelniczki i czytelnicy mamy ograniczony dostęp do jego perspektywy. Autorka celowo skupia się głównie na towarzyszących Matisse’owi kobietach, tym samym pokazując, że ich życia również są warte opowiedzenia i bynajmniej nie zasługują na to, by pozostawać jedynie pustymi plamami na kartach biografii wielkiego artysty. 

Madame Matisse można odczytywać jako zapis przemijających czasów, rzeczywistości w ciągłym ruchu. Fabuła obejmuje okres od pierwszego spotkania Amélie i Henriego w 1897 r. do śmierci malarza w 1954 r., choć w ostatnim rozdziale następuje przeskok o ponad czterdzieści lat do przodu, wskutek czego możemy poznać dalsze losy Lidii. Powieść pokazuje nie tylko postępującą emancypację kobiet, lecz także to, jak różne może mieć ona oblicza w zależności od warstwy społecznej, pochodzenia, doświadczeń konkretnej osoby. Tym, co łączy każdą z trzech bohaterek, jest dążenie ku wolności. Amélie odnajduje ją, gdy decyduje się na separację z mężem – dopiero wtedy, być może po raz pierwszy w całym swoim życiu, skupia się na sobie. Z kolei Lidia właśnie przy Henrim zdobywa spokój, stabilizację, wyzwolenie od samotności i zagrożeń, z jakimi wiąże się jej status emigrantki.

Styl autorki jest prosty i konkretny, ale jednocześnie elegancki. Posługuje się narracją w trzeciej osobie, ale czyni ją osobistą, co pozwala głęboko wczuć się w emocje każdej z bohaterek. Ich decyzje nie są w żaden sposób oceniane czy komentowane – to, w jaki sposób je ocenimy, bardzo mocno zależy od obranej perspektywy. Również sam Henri Matisse prezentuje się tu jako postać niejednoznaczna moralnie. Powieść czyta się przyjemnie i szybko, niemal płynąc przez kolejne partie tekstu. Choć naprawdę wiele się tu dzieje, narracja jest na tyle przejrzysta, że rozległość fabuły nie jest w żaden sposób przytłaczająca. 

Madame Matisse pokazuje, jak wiele osób i historii pozostaje w cieniu, gdy rozmawia się o wielkich artystach. Po tej książce historia sztuki wydaje się nagle zbyt wąska.