Kultura w niedoczasie

Ostatnie tchnienia dziewiętnastego wieku.

Autor: Wiktor Koszal

Czarodziejska góra jest powieścią, która wymyka się opisowi krótszemu, niż ona sama. Tomasz Mann stworzył dzieło, które przerosło nie tylko swoją pierwotną koncepcję noweli, lecz także samego autora i przerośnie każdego, kto po nie sięgnie. Nie bez powodu Mann chciał, by jego książkę czytać co najmniej dwa razy.

Hans Castorp, dwudziestotrzyletni absolwent inżynierii odwiedza swojego chorego na gruźlicę kuzyna w szwajcarskim sanatorium Berghof. Wskutek choroby trzy tygodnie zmieniają się w siedem lat – lecz tam, “na górze”, czas traci znaczenie.

Akcja powieści jest szczątkowa. W spółce z narratorem obserwujemy codzienne życie kuracjuszy, obiad po obiedzie, leżakowanie po leżakowaniu – powoli zanurzamy się w świecie “góry” i, jak nasz Hans Castorp, zostajemy przez niego pochłonięci. Większą część dzieła spędzamy obserwując intelektualne wysiłki młodego bohatera lub będąc świadkami filozoficznych rozmów, które zdecydują o ścieżce, jaką wybierze protagonista.

Choroba jako kultura

Gruźlica dla Berghofu jest czymś więcej niż chorobą; to, co dla ludzi “z dołu” czy “z niziny” – jak kuracjusze zwykli nazywać wszystko poza Davos – mogłoby wydać się przekleństwem, “na górze” jest stanem wyjątkowym, innym rodzajem życia.

Śmierć jest “na górze” nieobecna – gdy jeden z chorych umiera, jego pokój jest ekspresowo opróżniany, a ciało zostaje po cichu usunięte i spuszczone na dół za pomocą bobsleja. Tak samo sprawa ma się ze zdrowiem – Hans Castorp, gdy zdrowy odwiedza sanatorium, postawiony jest przed nieświadomym wyborem: uciec jak najszybciej i ocalić swoje zdrowie lub pozostać “na górze” i je poświęcić. 

Zjednoczona w chorobie społeczność Berghofu tworzy swoistą kulturę, której zasady są niezrozumiałe dla ludzi “z dołu”. Relacja ta dla Hansa Castorpa staje się symetryczna – chory stopniowo wyobcowuje się od zwyczajów “niziny”, i to do takiego stopnia, że niemal zupełnie traci dla nich zrozumienie.

W gruźliczej kulturze sanatorium odbija się kondycja kultury europejskiej w ogóle. Zamożni pacjenci żyją podwójnie odcięci od świata: fizycznie i mentalnie. Zejście “z góry” jest niebezpieczne dla zdrowia kuracjuszy, lecz dużo ważniejsza jest niechęć, by to zrobić. Luksusowe sanatorium jest emblematyczne dla formacji XIX wieku – elita tworzy dla siebie schronienie przed faktami życia codziennego.

Psychomachia

O duszę Hansa Castorpa walkę toczy dwu ideologów: Settembrini, postępowy humanista, miłośnik kapitalizmu i oświeceniowego spojrzenia na świat, i Naphta, jezuicki komunista, mający za ostateczny cel Państwo Boże i zbawienie drogą ascetyzmu. Nieukształtowany, lecz spragniony filozofii główny bohater jest świadkiem wielu sporów, które stopniowo kształtują jego poglądy.

Świat Settembriniego to pozbawiony Boga, wciąż rozszerzający się, nieskończony kosmos, w którym człowiek jest jedynie okruchem; nie przeszkadza mu to jednak w wierze w absoluty. Jak można mówić o obiektywnej sprawiedliwości czy prawdzie, jeśli nie zostały nam one dane przez Boga? Czy natura ludzka nie jest harmonią, jeśli wyznawać będziemy determinizm?

Jeśli zaś, jak Naphta, uznamy świat boski, dualistyczny, jaka jest w nim pozycja człowieka? Jezuita pragnie rebelii przeciwko ciału i odrzucenia ziemskiej egzystencji, objawiających się dyktaturą brutalnego rozkazu. Czy taki ma być świat, który został podarowany ludzkości?

Niedojrzały intelektualnie Castorp zawieszony jest pomiędzy dwoma tytanami intelektu i retoryki. Losy głównego bohatera są losami całej niemieckiej młodzieży w przededniu wielkiej wojny. Naphta i Settembrini, dwa filozoficzne żywioły, walczą nie tylko o Hansa Castorpa, lecz także o przyszłość Niemiec, jeśli nie całej Europy.

Bildungsroman?

Powieść o kształtowaniu – termin ten wydaje się idealnie oddawać zawartość Czarodziejskiej góry. Czego świadkami jesteśmy, jeśli nie kształtowania się osobowości Hansa Castorpa? Miłość, konfrontację ze śmiercią, inicjacja intelektualna  – wszystko to znaleźć można na stronach dzieła Manna; czy jednak można mówić o kształtowaniu się, gdy zawieszeni jesteśmy w chmurach?

Siedem lat, setki stron i dziesiątki godzin spędzamy z Hansem Castorpem, obserwujemy jak działają na niego barwni goście Berghofu, kończymy jednak w zalążku. Bohater przeżył dużo, lecz zrobił to “na górze”, z dala od prawdziwego świata; a wiedza zaczerpnięta od ideologów się do niego nie odnosi.

Myślowy horyzont Hansa Castorpa kształtuje się pod wpływem dwu myślicieli, których poglądy oparte są niemal wyłącznie na abstrakcji, tkwią w przejrzałym wieku dziewiętnastym; a  już nadszedł prawie dwudziesty. Prawie, bo poprzedni zasiedział się i nie chce odejść, mimo zmiany kalendarza.

Bezpardonowe wtargnięcie

Po siedmiu latach „na górze”, spędzonych w miazmie filozofii i gruźliczej kultury, Hans Castorp, a z nim cała Europa, zostaje wyrwana ze snu. Gdy świat przygotowuje się na wybuch wielkiej wojny, Castorp powraca do czytania gazet, nadrabia utracony czas. Rzeczywistość wprasza się „na górę” i zabiera młodego bohatera ze sobą. A tam, na nizinie, w wojennej nawałnicy nie ma Państwa Bożego czy uniwersalnej humanistycznej republiki. Czas z powrotem zaczyna płynąć.