Autor: Zofia Gaca
Lektura stanowi przestrzeń do spotkania twórcy z czytelnikiem. Znalezienie klucza interpretacyjnego wydaje się niezbędnym etapem, jeśli chcemy otworzyć drzwi do zrozumienia przesłania, jednak czasami pomijamy go i uparcie pchamy się przez okno, twierdząc, że wiemy lepiej niż autor. Pytanie, dokąd zaprowadzi nas ta droga.
Porozmawiajmy
Wejście do środka może zapoczątkować spotkanie. Wizyty bywają różne, ale generalnie każdą rozmowę warto kulturalnie rozpocząć od przywitania. Trudno sobie wyobrazić prowadzenie dialogu bez uprzedniego przedstawienia się sobie. W ten sposób zdobywamy pierwszą informację o naszym rozmówcy, bo fakt, czy używa on pełnego imienia czy zdrobnienia, już coś o nim mówi. Potem możemy wykonać następny krok niezbędny do poznania drugiej osoby i zamienić pierwsze zdania. Niewykluczone, że kiedy poczujemy się swobodnie w jej towarzystwie, zapomnimy o otaczającym nas świecie. Równie prawdopodobnym jest, że rozmowa nie będzie się układać i skończymy, brnąc przez dywagacje na temat warunków meteorologicznych, a nasza uwaga będzie skupiona na szukaniu wymówki, żeby zakończyć konwersację.
Z czego to wynika? Może problem stanowi nastawienie obu stron związane z pierwszym wrażeniem, a w konsekwencji – pewnymi niewypowiedzianymi oczekiwaniami. Albo jest to kwestia tego, że to, czym żyjemy na co dzień i nasza osobowość są obce rozmówcy, a dają wyraz naszemu sposobowi formułowania myśli i stanowią istotny kontekst dla naszych wypowiedzi. Niełatwo jest dobrać temat dyskusji, jeśli nie wiemy, czy druga osoba będzie mogła się odnieść do tego zagadnienia.
Nie oceniaj książki po okładce
Myślę, że czytelnictwo można porównać właśnie do rozmowy. Już samo przeczytanie tytułu na okładce czyni książkę naszym znajomym, choć na poziomie relacji taka znajomość byłaby podobna do kojarzenia kogoś ledwie ze słyszenia. Kolejne ruchy mogą być niemal podświadome – rzut oka na opis z tyłu okładki, szybkie przekartkowanie, zaciągnięcie się zapachem zadrukowanego papieru – w ten sposób wstępną recenzję mamy z głowy. Jeśli coś nas urzekło i zdecydowaliśmy się oddać głos autorowi, akceptujemy ryzyko, że możemy doświadczyć zawodu. Wówczas poznajemy styl twórcy i dajemy się pochłonąć fabule albo trudzimy się z przebrnięciem przez następny akapit.
Oto jest pytanie
Wróćmy do naszego dosłownego rozmówcy. Załóżmy, że jesteśmy ciekawi tego człowieka i przełamujemy bariery dystansu, uprzedzenia czy irytacji. Zdarza się, że mimo najlepszych chęci nie do końca wszystko zrozumiemy. Kiedy pojawiają się niejasności, stajemy przed wyborem, czy snuć domysły, czy może przyznać się do niewiedzy i wprost zapytać, o co mu tak naprawdę chodzi. Niewykluczone, że nasze wątpliwości nie zostaną rozwiane, ale będziemy mieli szansę na poznanie prawdziwych intencji rozmówcy i jego historii. Mimo to znajdą się tacy, którzy pozostawią odgadnięcie sensu wypowiedzi po naszej stronie.
Podobnie jest z literaturą. Żeby lepiej zrozumieć, co pisarz miał na myśli, warto zbadać okoliczności powstania utworu, poznać biografię autora i jego światopogląd. Czasami podczas lektury rodzą się w nas pytania, na które nie znajdujemy zadowalającej odpowiedzi. Czy to ze względu na brak dostępu do źródeł, czy dlatego, że twórca celowo pozostawił niedopowiedzenia, aby dać czytelnikowi przestrzeń do refleksji. W tym miejscu otwiera się pole do interpretacji na podstawie dostępnych informacji.
Wiem, że nic nie wiem
Właśnie do tego sprowadza się obcowanie z większością dzieł sztuki. Niekiedy zrozumienie konceptu wymaga szczególnej wiedzy, często z zakresu kultury, historii lub filozofii. Można powiedzieć, że wysoki poziom intelektualny i szerokie horyzonty myślowe to atrybuty odbiorcy kultury wysokiej, którą, w przeciwieństwie do kultury masowej, cechują głębia oraz nastawienie na interakcję z adresatem. W czytaniu między wierszami tkwi jednak pewna pułapka. Mianowicie możemy zabłądzić we własnych teoriach, odmiennych od tych, które chodziły po głowie twórcy.
Kto pyta, nie błądzi
O ile w kwestii literatury konsekwencje nie wydają się groźne – ograniczają się do wywołania refleksji niezamierzonych przez autora, które mogą być podstawą do publikacji nieprzychylnej recenzji – to w przypadku budowania więzi może dojść do pewnego przeinaczenia i zakrzywienia obrazu tej osoby w naszych oczach. Skoro przedmiotem naszych dywagacji nie jest znaczenie koloru zasłon w utworze Mickiewicza, to warto pamiętać, że możemy skonfrontować nasze przemyślenia z drugim człowiekiem i osobiście zapytać go, co ma na myśli. W ten sposób podejmujemy wysiłek tworzenia relacji opartej na szczerości i zaufaniu.
Myślisz może, że więcej coś znaczysz
Warto zadawać pytania także sobie. Po co podejmuję konkretne działania? Jakie są intencje moich wypowiedzi? Niełatwo jest wyjaśnić coś drugiej osobie, jeśli sami nie znamy odpowiedzi. Nieporozumienia są nieuniknione. W ciekawy sposób obrazuje to anegdota o Wisławie Szymborskiej. Poetka nie potrafiła zinterpretować własnego wiersza według kryteriów zawartych w kluczu maturalnym. Ta, co prawda fikcyjna, historia pokazuje, że ludzie mogą mieć zupełnie inne wyobrażenie o tym, co chcemy przekazać, niż my sami. Zarówno sztuka rozmawiania i słuchania, jak i warsztat interpretacji utworów, wymagają ciągłego doskonalenia się, jeśli nie chcemy zgubić się w plątaninie słów i znaków, którymi się posługujemy. Próby odszukania sensu, który przyświecał poetom i pisarzom w chwili tworzenia, uczą nas cierpliwości do ludzi i przyjmowania wobec nich postawy autentycznego zainteresowania.

