Bezpieczna przystań – o zjawisku comfort book

Kiedy dopada nas uczucie, że niebo wali się nam na głowę, warto podeprzeć nieboskłon książką (i niekoniecznie musi być nią atlas).


Autor: Zofia Gaca

Zdarza się, że życie nas przytłacza, zmagamy się z trudnościami. Nawet ambrozja stwarza ryzyko zakrztuszenia, jeśli będziemy posilać się nią w pośpiechu. Nie pozostaje nam nic innego, jak szukać sposobów na odnalezienie spokoju w tej gonitwie myśli i działań.

Czas ucieka…

Zdaniem norweskiego antropologa Thomasa Hyllanda Eriksena wszystko, co ma związek z komunikacją i informacją, rozwija się w postępie geometrycznym. Nawał treści bombardujących nas ze wszystkich stron może wywoływać poczucie niepokoju i zagrożenia. Przyspieszający tryb życia prowadzi do tego, że – jak pisze Eriksen w Tyranii chwili – żyjemy wpatrzeni w punkt wysunięty o kilka sekund w przyszłość. Kolejnym aktywnościom przypisuje się określenie fast, a jako receptę otrzymujemy slow alternatywy. W poczuciu zagubienia zaczynamy szukać ukojenia w tym, co kojarzy nam się ze stabilnością – na popularności wyraźnie zyskują sposoby spędzania czasu dotychczas kojarzone z pokoleniem naszych babć i dziadków. Robienie na drutach, kiszenie kapusty czy wypiek domowego chleba stają się metodami na wyciszenie i powodem do dumy z owoców rąk własnej pracy.

W domu najlepiej

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyruszyć w przeciwnym kierunku, do idyllicznej krainy lat dziecinnych. Traktowanie wspomnień z tamtego okresu życia jako ostoi spokoju, nie było obce Brunonowi Schulzowi – autorowi Sklepów cynamonowych. Swój zbiór opowiadań tworzył w obliczu rozwoju technologii i wdrażania produkcji masowej, którą określał jako tandetę bez wyrazu. Dzieło stanowi przejaw obaw pisarza przed tym, w jakim kierunku zmierza nasza przyszłość. Pełna manekinów, przemysłowo-handlowa dzielnica, ulica Krokodyli, stoi w kontraście do starego Drohobycza, gdzie mieści się sklep ojca głównego bohatera. Rodzic został wykreowany na twórcę i proroka. Autor przedstawił miasteczko w konwencji onirycznej, jednak ulica Krokodyli przypomina koszmar, nieudaną imitację rzeczywistości. Tam, wśród szarych zabudowań, suną tramwaje z masy papierowej, tutaj wyprzedaż w sklepie stanowi podniosłe wydarzenie, a dziecko może zabłądzić w poszukiwaniu tytułowych wymarzonych sklepów cynamonowych. Elementy autobiograficzne świadczą o dużym przywiązaniu Schulza do rodzinnych okolic – przestrzeni, która stała się ofiarą zmian społeczno-gospodarczych, ale przetrwała w tamtym kształcie we wspomnieniach autora.

Siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!

Kiedy dopada nas uczucie, że jesteśmy niczym łódka z origami, targana przez fale życia, możemy obrać kurs na bezpieczną, papierową przystań, jaką jest ukochana lektura. Przesiąknięci własnymi doświadczeniami i zasłyszanymi historiami o wydarzeniach, z coraz większym wysiłkiem podejmujemy trud dalszego rejsu. Dlatego pośród życiowych sztormów tak ważny jest postój, przerwa na osuszenie zawilgoconego pokładu. Lektura tego typu zwykle określana jest w mediach pojęciem comfort book. Oznacza ono książkę, która ma dla czytelnika szczególne znaczenie i przynosi pociechę. Często jest to pozycja przeczytana po raz pierwszy w okresie dzieciństwa. Skąd biorą się jej terapeutyczne właściwości? Znaczącą rolę odgrywa sentyment związany z miłymi wspomnieniami z czasów, kiedy nie mogliśmy się oderwać od książki. Dzieciństwo kojarzy nam się z beztroską i odkrywaniem świata. Często taka lektura pozostaje z nami na długie lata i towarzyszy nam w rozwoju, napawa otuchą, gdy przeżywamy trudności.

Źródła komfortu

Kolejną kwestią jest poczucie bezpieczeństwa, jakie stwarza obeznanie ze światem przedstawionym. Zakończenie nie wywołuje już w nas większego szoku, jesteśmy w stanie przewidzieć, co się zaraz wydarzy, przez głowę przelatują nam wypowiedzi bohaterów. Możemy zaspokoić w ten sposób potrzebę poczucia kontroli, gdy nie mamy wpływu na wydarzenia w naszym otoczeniu.

Czy szczęśliwy finał może być dodatkowym atutem? Wydaje się, że ułatwia przyjęcie pozytywnego nastawienia do czekających na nas spraw i przywraca nam wiarę. Z drugiej strony, realiści powiedzą, że happy end można włożyć między bajki i wcale nie podnosi on ich na duchu. Warto zaznaczyć, że na książki-przytulacze przeważnie wybieramy fikcję literacką, a nie literaturę faktu. Może właśnie, dlatego że pragniemy oderwać się od prozy życia i na chwilę odłożyć na bok chłodną rzeczywistość?

Nie należy także bagatelizować aspektu, jakim jest empatia, którą obdarzamy bohaterów. Śledząc losy postaci, kibicujemy im w ich poczynaniach, razem z nimi przeżywamy radość z ich sukcesów i płaczemy, kiedy im się nie powodzi. W ten sposób uczymy się wyrozumiałości dla samych siebie i ludzi wokół nas, a także odsuwamy na dalszy plan to, co nas trapi, zajmując się problemami innych.

Ludzkie przygody, ludzkie noś

W momentach niepokoju możemy szukać oparcia w znanych i lubianych utworach, jednak czy książki powinny stanowić jedynie odwrócenie uwagi od aktualnych problemów? Odprężająca lektura jest pewną formą relaksu, ale niekiedy czujemy potrzebę pracy nad sobą, pragniemy nie tylko zostawić ciążący nam balast w porcie, lecz także przygotować się do dalszej podróży. W tym punkcie warto pochylić się nad nurtem mądrościowym literatury. Jak mówi znane powiedzenie: jak trwoga, to do Boga. Dla chrześcijan w chwilach kryzysu naturalne jest szukanie zarówno pociechy i nadziei, jak i nauki na kartach Pisma Świętego. Uważna lektura Biblii stanowi rodzaj modlitwy i rozmowy z Bogiem. Wśród tekstów filozoficznych neutralnych religijnie przywołać można Rozmyślania Marka Aureliusza, prezentujące założenia rzymskiego stoicyzmu. Podjęcie wysiłku refleksji nad czytanym tekstem może pomóc zweryfikować spójność naszego postępowania z naszym światopoglądem oraz odnaleźć rozwiązanie trapiącego nas problemu, choćby miało ono polegać, tylko, lub aż, na pogodzeniu się z tym, co nas spotyka.

To do nas należy wybór, jaki wydźwięk nadamy naszej lekturze. Warto czerpać z tej skarbnicy wiedzy w sposób, jaki akurat jest nam najbardziej potrzebny.