AUTOR: Juliusz Śmidowski
Rozwój gospodarczy z ostatnich 200 lat pokazał, że w celu trwałego podniesienia standardu życia ludności wystarczy rewolucja przemysłowa oraz poprawa produktywności rolniczej. O ile stosunkowo łatwo zaimportować maszynę do fabryki i zacząć industrializację (choć są liczne haczyki), wzrost produkcji rolnej nie jest taki oczywisty. Z czego to wynika?
Kontekst ma znaczenie
Z pewnymi uproszczeniami można przyjąć, że przykładowej fabryce motoryzacyjnej, z pełną infrastrukturą techniczną i energetyczną oraz z robotnikami, nie robi większego znaczenia to, czy zostanie postawiona w Europie, czy też w Azji (abstrahując od instytucji, systemu prawnego itp.). Technologie te są w pewnym sensie uniwersalne, odnajdą się w każdym regionie geograficznym, więc produktywność będzie mniej więcej podobna. Z rolnictwem natomiast sprawa jest złożona. O ile traktor będzie funkcjonował tak samo w lokalizacji A i B, o tyle istotnym czynnikiem, który nie jest rozłożony równomiernie na świecie, są szkodniki i patogeny, wpływające negatywnie na uprawy.
Autorzy badania „Inappropriate Technology: Evidence from Global Agriculture” dogłębnie zajmują się tym tematem. Dla zobrazowania przestrzennego zróżnicowania tego zjawiska przywołują oni zachodnią stonkę kukurydzianą i afrykańską omacnicę prosowiankę. Stonka występuje na terenie Ameryki Północnej i Europy, natomiast prosowianka zamieszkuje wyłącznie tereny Afryki. Obie powodują szkody dla rolników (w samych Stanach straty wyrządzone przez stonkę wynoszą miliard dolarów), ale na szczęście dostępne są różne środki ochrony przed nimi. Problem leży w tym, że szkodniki i patogeny różnie reagują na preparaty, stąd też nie ma uniwersalnego panaceum, które zajęłoby się wszystkimi naraz. To technologia szyta na miarę. Oczywiście ktoś musi też opracować te środki ochrony.
Dochodzi tutaj kolejny aspekt przestrzennego zróżnicowania, a mianowicie umiejscowienie firm biotechnologicznych, które zajmują się m.in. ochroną upraw. Aż 45% globalnych wydatków na badania i rozwój pochodzi z USA i UE, działalność firm ze wspomnianych regionów jest więc skoncentrowana na tych obszarach, a wysiłki są skupione na zwalczaniu lokalnych szkodników. Prowadzi to do tego, że uboższe kraje afrykańskie i azjatyckie nie mogą po prostu zaadaptować istniejącej technologii do ochrony upraw, żeby rozwinąć swoje rolnictwo, bowiem nie będzie to efektywne. W takim przypadku konwergencja, czyli proces, w którym ubogie kraje nadganiają bogatsze, ponieważ mogą zaimportować niezbędną technologię, może zawodzić.
Straty są nierównomierne
Następstwa tej specyfiki technologii rolniczej są znaczące. Po pierwsze, produktywność światowego rolnictwa jest wskutek tego zmniejszona o 42% a różnice w produktywności między poszczególnymi krajami są większe o 15%. Najsilniej dotknięte tym “szyciem technologii na miarę” są kraje afrykańskie i azjatyckie, bowiem to one mają na ogół gorzej rozwinięte zaplecze naukowe. Problem ten wyznacza pewien sufit w możliwościach rozwoju gospodarczego.
Po drugie, zielona rewolucja lat 60. i 70., mimo, że była sukcesem, mogłaby pójść jeszcze dalej ze swoimi osiągnięciami, gdyby uwzględniono w niej tą kontekstowość technologii. Zielona rewolucja miała na celu rozwinięcie wysokowydajnych wariantów znanych upraw. Niestety obszary, na których faktycznie były rozprowadzane bardziej plenne odmiany upraw, były odmienne od obszarów, na których znajdowały się centra badawcze, które je opracowały. Co prawda w tym wypadku ośrodki te były też zlokalizowane nie tylko w najbogatszych lokalizacjach. Przykładowo, w Filipinach powstał ośrodek zajmujący się ryżem, a w Meksyku prowadzono badania nad kukurydzą. Niemniej nie były to obszary wystarczająco zdywersyfikowane , by móc w pełni skorzystać z lepszych odmian upraw.
Nadzieja na przyszłość
Istnieją czynniki, które mogą zmitygować ten problem. Kraje rozwijające się, takie jak Chiny, Indie i Brazylia, prężnie rozbudowują swoje zaplecze naukowe. Państwa te położone są na bardzo rozległych i zróżnicowanych obszarach geograficznych, a tym samym muszą sobie poradzić z różnorodnymi szkodnikami. Oznacza to, że ich rozwój może niejako “rozlać się” pozytywnie na inne kraje, oferując im efektywne środki ochrony upraw.
Paradoksalnie pozytywnym aspektem zmian klimatycznych są zmiany w występowaniu szkodników na świecie. Wzrost temperatury może spowodować ich migracje w kierunku krajów rozwiniętych i bardziej równomierne rozłożenie. Sprawi to, że bogate państwa również zaczną zajmować się problemem, ponieważ stanie się lokalny. Naturalnie, jest też szansa, że zmiany klimatyczne mogą pogłębić dotychczasowe nierówności w rozwoju.
Rozwój gospodarczy może wydawać się kotłem, do którego wrzucamy różne technologie aż do skutku, często materializującego się w postaci lepszych standardów życia. Zazwyczaj rzeczywiście wdrożenie innowacji istotnie poprawia ludzki dobrobyt. Istnieją jednak przypadki, gdzie technologia nie jest uniwersalnym panaceum i wymaga przemyślanego użycia. Rolnictwo jest jednym z nich.

