Innowacje, inwestycje, integracja

Mając coraz większe oszczędności decydujemy się inwestować je w instrumenty finansowe, by osiągnąć dodatkowy zysk. A jak powinno zrobić to państwo?

Autor: Oskar Langert

Przez ostatnie dekady coraz silniej rosła ekonomiczna współzależność gospodarek wszystkich państw. Od lat 50. XX wieku dzięki międzynarodowym umowom i organizacjom takim jak Układ Ogólny w sprawie Taryf Celnych i Handlu (GATT, zawarty w 1947 r.) czy Światowej Organizacji Handlu (WTO, powstała w 1995 r.), obserwujemy spadek udziału dóbr podlegających opłatom celnym w handlu zagranicznym. Układ GATT pozwolił amerykańskim firmom i koncernom rozszerzyć swoje wpływy na międzynarodowej arenie poprzez liberalizację handlu. Zniesienie barier handlowych i obniżenie taryf celnych otworzyło przed nimi nowe rynki, co umożliwiło eksport na niespotykaną dotąd skalę. Wspierając się globalną dystrybucją i zaawansowanymi strategiami marketingowymi, zdołały one zdominować kluczowe sektory gospodarek wielu krajów (np. w zakresie technologii). Integracja z globalnymi łańcuchami dostaw pozwoliła im obniżyć koszty produkcji i tym samym zwiększyć konkurencyjność ich produktów. Dzięki temu mogły dość swobodnie pomnażać swój kapitał – do tego stopnia, że czasami przychody jednego przedsiębiorstwa potrafią przewyższyć PKB poszczególnych krajów. Bogacenie się firm – w mniejszym lub większym stopniu – przekłada się na wzrost zamożności całych społeczeństw, a ostatecznie także państwowych budżetów. W co jednak państwo powinno te środki inwestować, żeby zapewnić dobrobyt swoim obywatelom?

Grząski grunt

Globalizacja sprawiła, że niemal każdy kraj świata jest wpleciony w sieć wzajemnych powiązań handlowych. Ostatnie lata – szczególnie wydarzenia geopolityczne i pandemia COVID-19 – uwypukliły jednak wrażliwość „odległych” łańcuchów dostaw. Ich niedoskonałości można było zauważyć m.in. obserwując niedawne niedobory kluczowych komponentów produkcyjnych, takich jak półprzewodniki, mikroprocesory czy części samochodowe. Amerykański Global Supply Chain Pressure Index wskazał, że poziom napięć w łańcuchach dostaw w ostatnich latach był znacznie wyższy niż średnia z ostatnich dwóch dekad. To podkreśla, jak bardzo globalne łańcuchy dostaw stały się wrażliwe na zakłócenia wynikające z ograniczeń handlowych – zarówno tych motywowanych politycznie, jak w przypadku wojny handlowej USA z Chinami, oraz tych będących odpowiedzią na zewnętrzne zagrożenia (np. na pandemię koronawirusa).

Niepewność sytuacji ostatnich lat skłoniła główne bloki ekonomiczne – ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską na czele – do przemodelowania swojej polityki w zakresie globalnych łańcuchów dostaw. Zaczęły one kłaść większy nacisk na repatriację linii produkcyjnych oraz na dywersyfikację i skrócenie dystansu do dostawców. 

Europejski Zielony Ład i amerykański Inflation Reduction Act (IRA) są przykładami inicjatyw legislacyjnych mających na celu nie tylko podkreślenie istotności działań na rzecz walki ze zmianami klimatycznymi, ale również – a może i przede wszystkim – zwiększenie niezależności ekonomicznej gospodarek. Cele te mają być realizowane m.in. poprzez wspieranie lokalnej produkcji i inwestycje w nowoczesne, zielone technologie, które w przyszłości mają pozwolić na obniżenie kosztów produkcji. Strategie te powinny więc przyciągać producentów z powrotem na rodzime rynki, jednocześnie promując zrównoważony rozwój i bezpieczeństwo ekonomiczne. Ostatecznie może to nie tylko zmniejszyć wrażliwość na przyszłe kryzysy, ale również otworzyć nowe możliwości dla wzrostu i innowacji w kluczowych sektorach gospodarki.

Eureka!

W świecie idącym błyskawicznie do przodu na wsparcie w pierwszej kolejności powinni więc liczyć ci, którzy odznaczają się największą innowacyjnością. Z tego powodu – co zresztą widać wyraźnie już od wielu lat – coraz więcej państwowych środków powinno być reinwestowanych w badania i rozwój (B+R), gdyż to one mają największą szansę zapewnić konkurencyjność krajowym gospodarkom w przyszłości. Z drugiej strony sam kapitał to nie wszystko – państwo jako stróż wszystkich stróży powinno także zadbać o możliwość swobodnej wymiany pomysłów, wiedzy i doświadczenia, zwłaszcza w sferze akademickiej. Bądź co bądź to właśnie absolwenci wszelakich uczelni i naukowcy zasilają szeregi firm, z których produktów i usług korzystają codziennie niemalże wszyscy mieszkańcy globu.

Można powiedzieć, że warto czerpać inspirację od liderów w danej dziedzinie. Dlatego również należyprzyjrzeć się modelowi gospodarczemu prezentowanemu przez Stany Zjednoczone, które uważane są za hegemona w tym aspekcie. Według danych Banku Światowego, wartość nakładów na działalność B+R wzrosła tam z 2,5 proc. PKB w 1996 r. do 3,5 proc. PKB w roku 2020. Naśladować warto też aktywność na uniwersytetach – od 2006 r. liczba opublikowanych artykułów naukowych w USA wzrosła z 389,7 tys. do 455,9 tys. w 2020 r.

Jeśli ktoś miałby wątpliwości, czy Stany Zjednoczone są rzeczywiście dobrym przykładem, to jak wytłumaczyć, że jego drogą podążają (wręcz biegną na złamanie karku) chociażby Chiny, o Europie nie wspominając? Kraj, który jeszcze kilkanaście lat temu kojarzony był z plagiatem, podróbą i nieudolną kradzieżą podstawowej technologii, po zmianie kursu pekińskich władz w zakresie rozwoju gospodarki wyrasta na nowego lidera innowacyjności na świecie. Za dobry przykład posłuży tu np. stopień elektryfikacji samochodów osobowych, który w Państwie Środka dalece przewyższa udział „elektryków” na polskich czy amerykańskich drogach. Taki stan rzeczy jest m.in. efektem zwiększenia nakładów na badania i rozwój z 0,6 proc. chińskiego PKB w 1996 r. do 2,4 proc. w 2020 r. (według badań Banku Światowego). Z kolei liczba opublikowanych artykułów naukowych wzrosła tam od 2006 r. z 192,4 tys. do 669,7 tys. w 2020 r. – to o ponad 200 tys. więcej niż w Stanach.

Co dwie głowy, to nie jedna

Wróćmy jednak na zachodnią półkulę. Aby zapewnić innowacjom w Stanach Zjednoczonych odpowiednie warunki do rozwoju, amerykański rząd utworzył szereg agencji i organizacji rządowych. Mają one na celu zwiększenie efektywności publicznego wsparcia finansowego dla prac badawczych w taki sposób, aby potencjalne wynalazki były przydatne w strategicznych obszarach funkcjonowania państwa – jak choćby obronność czy medycyna. Wśród podmiotów tych można wymienić m.in. Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obrony (DARPA), Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH), Narodową Fundację Nauki (NSF), programy Small Business Innovation Research (SBIR) i Small Business Technology Transfer (STTR), Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych w dziedzinie Energii (ARPA-E) oraz Narodowy Instytut Standaryzacji i Technologii (NIST).

Rola DARPA w finansowaniu technologii transformacyjnych, mających zastosowania zarówno wojskowe, jak i cywilne, demonstruje moc strategicznych inwestycji rządowych w badania o wysokim ryzyku i równie wysokiej nagrodzie. Struktura agencji ma na celu zniwelowanie różnic pomiędzy akademickimi badaniami teoretycznymi o długim horyzoncie czasowym, które mogą nie przynieść rezultatów, a bardziej przyrostowym rozwojem technologicznym zachodzącym w przemyśle. DARPA, wykorzystując swoje sieci finansowania, zwiększyła przepływ wiedzy między zespołami badawczymi. Członkowie organizacji pełnili rolę pośredników, łącząc badaczy akademickich z przedsiębiorcami i inwestorami, co pomagało w komercjalizacji nowych technologii oraz zdobywaniu rządowych kontraktów. Działania te nie tylko rozwijały sieć kontaktów, ale również poszerzały grono specjalistów w danej dziedzinie. Przykładowo, w latach 60. DARPA wspierała powstawanie wydziałów informatyki na amerykańskich uniwersytetach, a w latach 70. finansowała laboratorium w Uniwersytecie Południowej Kalifornii, co umożliwiło prototypowanie zaawansowanych mikroprocesorów. Dzięki tym działaniom, agencja przyspieszyła postęp technologiczny, rozszerzając krąg osób pracujących nad lepszymi i szybszymi mikroprocesorami. DARPA nadzorowała również wczesne etapy powstawania Internetu (ARPANET).

Z kolei programy SBIR i STTR są przykładami, jak finansowanie rządowe może zasypać przepaść między podstawowymi badaniami a komercjalizacją prac naukowych, dostarczając kapitału niezbędnego dla małych firm do wprowadzenia innowacyjnych pomysłów na rynek. Program Small Business Innovation Research, którego początki sięgają 1982 r., wymagał od agencji rządowych z dużymi budżetami badawczymi przeznaczenia części swoich funduszy badawczych na wsparcie małych, niezależnych firm działających na zasadach komercyjnych.

Jednym z przykładów sukcesu programu SBIR jest kalifornijska firma Ekso Bionics. Do połowy 2017 r. spółka posiadała 30 patentów amerykańskich i niemal 200 międzynarodowych spraw patentowych (przyznanych lub oczekujących). Większość własności intelektualnej była rezultatem kontraktów SBIR i STTR z różnych programów Departamentu Obrony USA. Finansowanie to umożliwiło Ekso Bionics rozwój egzoszkieletów, umożliwiających chodzenie osobom sparaliżowanym.

Podmioty te i ich wzajemne interakcje tworzą innowacyjny ekosystem, w którym publiczne inwestycje i wsparcie stanowią fundament dla rozkwitu kreatywności i przedsiębiorczości sektora prywatnego. Poprzez współpracę i ciągłe wymienianie się informacją zwrotną między podmiotami rządowymi i prywatnymi, system ten nie tylko przyspiesza tempo postępu technologicznego, ale również zapewnia, że rozwijane innowacje będą w odpowiednim stopniu przełomowe i zgodne z priorytetami narodowymi. To dynamiczne, wzajemnie współpracujące środowisko jest kluczowe dla napędzania wzrostu gospodarczego, tworzenia miejsc pracy i utrzymania innowacyjności oraz konkurencyjności na globalnym rynku.

Kalka

Podobne działania powinny też podejmować inne gospodarki, jeśli chcą utrzymać swoje przewagi konkurencyjne na globalnej arenie. W obliczu wyzwań takich jak deglobalizacja, protekcjonizm, zmiany klimatyczne czy kryzysy geopolityczne, to właśnie zdolność do adaptacji i innowacyjność stanowią o sile i odporności narodowych gospodarek. Skoncentrowanie na budowaniu solidnych fundamentów dla rozwoju innowacji poprzez wspomniane wcześniej nakłady na badania i rozwój, jak również usprawnienie wymiany intelektualnej, umożliwia prowadzenie polityki przewodniej, która inspiruje i wyznacza tor dla innych krajów.

Bez rozwoju edukacji i odpowiedniej regulacji biznesu czy powoływaniu podmiotów, które okażą się inkubatorami dla przełomowych pomysłów – a nie tylko przepompownią publicznych pieniędzy – część krajów aspirujących do bycia wśród najbardziej rozwiniętych gospodarek może bezpowrotnie wrócić na ogon światowego peletonu. Niezależnie od potencjału demograficznego, poziomu kosztów i stabilności systemu politycznego, kraje te ostatecznie mogą skończyć jako zwykli wykonawcy produktów – bez możliwości kreowania własnych inicjatyw, które mogłyby konkurować z zachodnimi czy chińskimi odpowiednikami.