Autor: Igor Osiński
Podczas tegorocznej edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego, w wirze festiwalowego rozbiegania między Kinoteką a Luną, zupełnym przypadkiem trafiłem na projekcję tegorocznego filmu Ojciec Terezy Nvotovej, z pozoru jedną z wielu niewyróżniających się pozycji z Konkursu Międzynarodowego. Mimo moich początkowych wątpliwości (i nieodzownego skojarzenia z innym Ojcem, tym Floriana Zellera z 2020 roku), wylądowałem na jednej z sal Kinoteki i przeżyłem jeden z lepszych seansów tego roku.
Zwykły, letni poranek na przedmieściach Nitry na Słowacji. Ojciec (w tej roli fenomenalny Milan Ondrík, wyróżniony na Festiwalu) w drodze do pracy zawozi kilkuletnią córkę do żłobka, po czym jedzie do pracy, parkuje samochód w pełnym słońcu. Po kilku godzinach zdaje sobie sprawę, że córka zamiast być w żłobku, została w aucie.
Najciekawszy zdaje się moment tuż po tragedii, gdy pierwotny szok zaczyna mijać, a pojawia się żal rozrywający trzewia. Zdawać by się mogło, że najgorsze za nami – intensywność przeżywania straty jest jednak tak mocna, że do końca trzyma za gardło, z każdą minutą coraz mocniej zaciskając swój bezwzględny chwyt.
Każda codzienna czynność zdaje się być niepoprawna. Wszystko jest obrazą wymierzoną w żałobę, każde zjedzone śniadanie, przeglądanie Instagrama w łóżku. Widzimy nową rzeczywistość ubraną w stare nawyki, jakby wiwisekcję nieistniejącej rodziny. Bo też jak spojrzeć sobie w oczy, gdy wasze wspólne szczęście się skończyło?
Ale życie toczy się dalej, musisz przecież założyć krawat i jechać na proces przeciwko tobie, adwokat twierdzi że może skażą cię w zawieszeniu, a przecież zabiłeś swoją ukochaną córeczkę, byłeś przekonany że ją zostawiłeś w żłobku, nie miała szans w nagrzanym aucie, był najcieplejszy dzień roku, pamiętasz jak tego dnia przyjąłeś do pracy nowego menadżera, gdy ona już dawno przestała oddychać ty jadłeś obiad w swoim gabinecie, będziesz o tym pamiętał do końca życia, pamiętasz?
Jest też twoja żona, matka waszego dziecka, której jest równie ciężko i która nie może być dłużej twoją żoną, nie po tym co zaszło. Bardzo ją kochasz, czujesz że ze wzajemnością, ale jak odzyskać jej stracone zaufanie? Jak zacząć próbować żyć jak dawniej?
Strata dziecka nie jest wstępem – jest końcem. I wobec tego końca Ojciec ma odbudować siebie i swoją rodzinę, być może odwrócić bieg historii, podnieść kogo kochasz z zapaści, wybaczyć sobie.
Na koniec warto wspomnieć o hipnotyzującym obrazie (rodak Adam Suzin), który nadaje historii niemal mistycznego charakteru. W kontraście do towarzyszących przeżyć, wszystko co w tej opowieści wizualne zachwyca – zimne, pozbawione radości, do bólu piękne ujęcia. Jak melancholia za straconym życiem.

