AUTOR: Piotr Matusiak
Cyberpunk jest ostatnimi laty gatunkiem w modzie. Przyczyniły się do tego bez wątpienia głośnie premiery ostatnich lat, takie jak Blade Runner 2049 oraz Cyberpunk 2077. Nie powinno dziwić więc, że wciąż wielu autorów chętnie bierze na warsztat ów dział science-fiction przy tworzeniu autorskich wizji przyszłości – neonowych, dystopijnych i zdominowanych przez korporacje. Jednym z nich jest francuski animator Jérémie Périn, reżyser filmu animowanego Mars Express.
Fabuła Mars Express rozgrywa się w roku 2200 na skolonizowanym przez ludzi Marsie. Czerwona planeta jest tu oazą wyższej warstwy społeczeństwa, która żyje w spokoju i dostatku, podczas gdy Ziemię nękają chaos, przeludnienie, globalne ocieplenie i bezrobocie. Mars nie jest jednak wolny od kłopotów – narasta bowiem napięcie między ludźmi a robotami, z których te drugie pozbawione są podstawowych praw i nierzadko traktowane wyłącznie jako narzędzia.
Głównymi bohaterami obrazu są Aline Ruby (której głosu użyczyła Léa Drucker), ponura i pesymistyczna, acz zdeterminowana prywatna detektyw oraz Carlos Rivera (Daniel Njo Lobé), robot z wgranymi wspomnieniami zmarłego przyjaciela Aline z wojska. Podejmują się oni rozwiązania sprawy zaginięcia studentki marsjańskiego uniwersytetu. W trakcie śledztwa trafiają na trop spisku, który poprzez próbę eskalacji konfliktu ludzi z robotami grozi dotychczasowemu porządkowi na Marsie i Ziemi.
Jednym z największych plusów filmu jest bez wątpienia jego strona wizualna. Jest on utrzymany w stylu, który mimo ewidentnych inspiracji innymi dziełami science-fiction ma swój unikalny charakter . Wizja futurystycznego Marsa jest imponująca i intrygująca, a jej realizm potęgowany jest przez nieoczywiste podejście autorów do worldbuildingu. Jak stwierdził sam reżyser, celem twórców nie było stworzenie imponujących, ale niepraktycznych urządzeń i technologii przyszłości, lecz raczej próba przedstawienia, jak zaawansowana technologia mogłaby być praktycznie użyta dla wygody przeciętnych Kowalskich przyszłości. Z tego powodu świat przedstawiony wydaje się w pewien sposób znajomy widzowi, co pozwala mu odnaleźć punkt odniesienia podczas seansu.
Dobrze napisane są też postacie, przede wszystkim Aline i Carlos. Aline jest przykładem stereotypowego detektywa z gatunku noir, jej postać jest jednak napisana zgrabnie i wiarygodnie. Dodatkowym atutem odświeżającym ten archetyp jest zmiana płci bohatera – tego typu postacie były w historii kina przede wszystkim mężczyznami.
Carlos jest zdecydowanie najbardziej rozwiniętą postacią filmu. Z jego perspektywy możemy zobaczyć wszystkie problemy, z którymi borykają się roboty w roku 2200, co jest o tyle ciekawsze, że sporo z nich – jak Carlos – to kopie zapasowe prawdziwych ludzi próbujących osiągnąć nieśmiertelność w formie maszyny. Mimo to, poddani są oni tym samym ograniczającym prawom, co „zwykłe” roboty budowane wyłącznie do służenia ludziom. Dzięki swojej ludzkiej przeszłości Carlos ma szerszą perspektywę na problem. Jego zmagania z narzuconymi na niego ograniczeniami są jednym z głównych wątków filmu.
Fabuła filmu nie jest wybitnie odkrywcza. Znajduje się tu wiele wątków znanych sci-fi i cyberpunkowi od dawna, z kwestią praw robotów na czele. Mimo to, Mars Express zachowuje poczucie oryginalności i świeżości. Sama główna intryga jest ciekawa i zgrabnie poprowadzona.
Film jest pełen nawiązań do klasycznych dzieł science-fiction, takich jak Blade Runner, Johnny Mnemonic, Pamięć absolutna, Ghost in the Shell czy Battle Angel Alita. Wyłapywanie ich bez wątpienia będzie rozrywką dla niejednego fana sci-fi.
Ostatecznie Mars Express, choć nie jest najoryginalniejszym dziełem science fiction, jest zdecydowanie godnym uwagi obrazem. Jego wątki, dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek ze względu na gwałtowny rozwój AI w ostatnich latach, zachwycająca strona wizualna, dobrze napisane postacie i masa nawiązań to tylko niektóre z powodów, dla których warto udać się na niego do kina.
Mars Express wchodzi do kin 12 lipca.

