Autor: Maria Boguta
Nastaje kolejny dzień. Pędzisz wciąż przed siebie, przemierzając kolejne sfery swojej codzienności – tutaj studia, tam praca, jeszcze gdzie indziej sfera uczuć i relacji. Pomiędzy tym wszystkim znajdujesz również przestrzeń na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Biegniesz tak szybko, że nie znajdujesz nawet chwili, by zliczyć liczbę minionych dni. Zresztą na co komu takie kalkulacje? Nie masz przecież czasu na rozrywki dla masochistów. Owczy pęd bywa dla ciebie wystarczającą torturą.
W końcu nastaje jednak chwila oddechu. Stajesz w miejscu, a wraz z tobą zatrzymuje się otaczający cię świat. Wsłuchujesz się wówczas w jego niejednoznaczną muzykę, a następnie pozwalasz myślom spoić się z nim. Z pozoru nie robisz nic, a jednak w twojej głowie dzieje się wiele. Powracają do ciebie wspomnienia oraz niedopowiedziane myśli.
Aktywny tryb życia budzi skojarzenia z ciągłym przemieszczaniem się od zadania do zadania. Gdy się spieszymy, często brak nam czasu na głębsze myślenie. Skupiamy bowiem wszelkie siły na wykonywaniu codziennych zadań w określony sposób i w wyznaczonym czasie. Tymczasem, by móc wysnuć jakiekolwiek refleksje nad otaczającą nas rzeczywistością, często musimy się zatrzymać. I choć niekiedy pewne myśli przychodzą do nas również wtedy, gdy jesteśmy w działaniu, momentami przez zmęczenie owczym pędem brak nam sił na jakiekolwiek rozważania. Co więcej, zapewnienie sobie chwili wolnej od pracy łączy się z odłożeniem pewnych obowiązków na później, a tyle przecież słyszymy o zbrodni zwanej prokrastynacją. Pozostaje nam więc zrobić w głowie bilans zysków i strat oraz odpowiedzieć sobie na pytanie: co jest w tej chwili dla mnie najważniejsze?
W zależności od tego, na jakim etapie życia i działania akurat jesteśmy, możemy wówczas dojść do różnych wniosków. Od siebie mogę powiedzieć, że warto czasem zatrzymać się w biegu. Ostatnio, gdy spoglądałam na jesienne liście, naszło mnie na pewną refleksję – choć obecna pora roku powszechnie kojarzona bywa z przemijaniem i chłodem, mam wrażenie, że w przyrodzie jest to bardziej czas zatrzymania. Liście na drzewach, choć pożółkłe i przestarzałe, wciąż trwają na swoim miejscu. Temperatura, choć powoli maleje, nadal jest w naszym kraju dodatnia – a przynajmniej działo się tak w chwili, w której powstawał powyższy tekst.
W zasadzie nie mam pojęcia, czy uznam swoje słowa za aktualne również wtedy, gdy tworzona przeze mnie działówka ujrzy światło dzienne. Równie dobrze temperatura może wówczas spaść do co najmniej -1 stopnia. Obecnie nie jest to jednak dla mnie istotne, ponieważ, układając te zdania, pozwoliłam sobie na chwilę zatrzymania. Z czystym sumieniem mogę przy tym stwierdzić, że polecam to każdemu.

