Tekst: Aleksandra Mulawa
Mam 21 lat, a to kolejny rok, kiedy zastanawiam się nad dorosłością… Zarówno w ujęciu semantycznym, jak i czysto praktycznym. Kiedy się jej spodziewać? Kiedy zaciera się granica między młodością, niedojrzałością, lekkomyślnością, a dorosłością? Czy wiek jest tutaj znaczącym predyktorem? Sam termin, powtarzany teraz cicho pod nosem, determinuje u mnie zmianę postawy. Prostuję się zatem na krześle, poprawiam włosy i jak na dorosłą osobę przystało, stukam w klawiaturę pisząc artykuł (celowo nie wspominam w tym zdaniu, że jeszcze sama nie wiem o czym, bo zburzyłoby to mój wizerunek jako osoby dorosłej…). Ku waszemu zdziwieniu (po tak tajemniczym wstępie) zaznaczę, że nie będzie to tekst o neologizmie, który w swojej definicji próbuje zawrzeć psychiczny stan towarzyszący narodzinom dorosłości. Będzie to najpewniej tekst o granicach własnej tożsamości, poszukiwaniach w świecie marzeń i samotnej drodze ku celowi.
Bo to jak kawa i papieros, jak książka i łza, burza i słońce, Jan i Kowalski, tak też człowiek i cel. Żyjemy po to, by kochać i być kochani, choć to nie stanowi celu samego w sobie. Chodzi mi bardziej o jakąś ideę, w imię której jesteśmy w stanie coś poświęcić. Uwikłani we własne marzenia dążymy do tego, by przekuć je w rzeczywistość lub chociaż się do nich zbliżyć. Nadanie sobie celu wyzbywa nas ze szczęścia, bo ciągle do niego dążymy. Przyznam, że jeszcze bardziej niż cel interesuje mnie samotna droga, niezbędna by sięgnąć po Święty Graal, a która przewrotnie zaczyna się w głowie małego człowieka. Głośny aplauz i podziw zbiera wytrwałość w dążeniu do celu, którą przez wehikuł naszego ciała przypisuje się dorosłości.
W małej głowie dorosłość jest owiana tajemnicą, która zaciera się za mgłą rzeczywistości, choć zdaje się być celem ostatecznym. Oznacza gotowość do zmierzenia się z problemami świata i odwagę w stawianiu im czoła, oznacza posiadanie własnego zdania, tożsamości i celu. Słowa: płynność, niepewność, niestabilność znajdują się na drugim biegunie, zdecydowanie omijając dorosłość.
W końcu nadchodzi moment konfrontacji z tym poglądem; moment, w którym patrzysz na swoich rodziców jak na partnerów i wiesz, że oni też kiedyś postrzegali świat tak jak ty. Mimo tego, że od dziecka są dla ciebie uosobieniem dorosłości. Wtedy jawi się ona jako spojrzenie na świat przez okno doświadczenia, znalezienie równowagi między wolnością a obowiązkiem, marzeniami a rzeczywistością. Ta zmiana perspektywy i – mimo wszystko – duża odległość dzieląca nas od innych pozostawia nas w samotności. Zdawać by się mogło, że jesteśmy otoczeni ludźmi, czasami nawet (przy odrobinie szczęścia i własnej inicjatywy) przyjaciółmi, ale ostatecznie zostajemy sami ze swoimi myślami, refleksjami, marzeniami. Ile oczu, tyle światów.
Każdy z nas przyjmuje inną perspektywę i nosi w sobie swój własny wszechświat. Na tym zdaniu, w moim mniemaniu, spoczywa uśmiech i łza. Nasza myśl, emocja, która przekazana jest przez słowo traci swój pierwotny sens. Nie da się opowiedzieć swojego życia. Wspomnienia ukryte za kulisami naszych twarzy zmieniają nas jako jednostki, ale pozostają niedostępne dla publiczności. Nasza podróż składa się z wielu prawd o nas samych, choć nie sprzyja to próbie uporządkowania rzeczywistości. Społeczeństwo uwielbia dawać łatki, mamy potrzebę nadawania rzeczom znaczenia, a ludziom „gęby”, żeby uzyskać iluzję kontroli nad światem i móc skategoryzować w nim siebie. Strach gryzie duszę, jesteśmy więźniami własnego poczucia winy. Otoczeni przez dilerów strachu, wątpimy w swój potencjał. Dlaczego dajemy przyzwolenie na to, by być ocenianymi? Może dlatego, że trudno jest wyrazić siebie, kiedy można pozostać konformistą i wpasować się w ramy konceptu społecznego. Przewrotnie myślę, że to, co czyni nas wyjątkowymi i ostatecznie – wzbogaca, to bycie niepokornym architektem swojej przyszłości. Posiadamy w końcu immunitet kreowania własnej rzeczywistości, a odwaga skorzystania z niego przybliża nas do dorosłości.
Aleksandra Muława – (Nie)dorosła studentka, pisze niebanalne teksty w odpowiedzi na trapiące ją banalne/błahe pytania. Ma dystans do swojej niewiedzy i do świata, który widziany jej oczami jest chaosem.


