Mnie się podobają miejsca, w których już raz byłem

Dzielę się ponownie ujęciami z Marsylii – miasta, które widziało mnie zarówno w najgorszym, jak i najlepszym czasie mojego życia.

Autor: Stanisław Król

Tytuł tej galerii nawiązuje do tzw. prawa inżyniera Mamonia z filmu Rejs Marka Piwowskiego. Melodie, książki, a w szczególności miejsca, które ponownie odwiedzamy, oferują poczucie bezpieczeństwa i obeznania.

Jednak nie Marsylia, która przy pierwszym spotkaniu przytłacza barwnymi graffiti, zapachem potu i papierosów oraz hałasem jednocylindrowych silników skuterów. Bardziej obskurne dzielnice północy dzieli zaledwie kilkadziesiąt minut autobusem do tych bliższych Cannes, a niemal każda wolna ściana budynków w centrum pokryta jest wymyślnymi graffiti. Marsylia kusi młodych i przyjezdnych kamienistymi, miejskimi plażami, zapierającymi dech w piersiach Calanque, wymyślnymi kanapkami oraz barami serwującymi pastisse.

Z całego serca zachęcam do suplementowania Marsylii! Łączy ona charakterystyczne dla Francji wysublimowanie z południowym zacięciem. To miasto pełne kontrastów, które w przeciwieństwie do Paryża nie narzuca odwiedzającemu romantycznego mitu a zachęca do stworzenia mitu własnego, złożonego z elementów, których nam brakuje na co dzień.