Pod presją

Ostatni wstępniak redaktora Dunina.

Autor: Tytus dunin

Piszę swój ostatni wstępniak do „Magla” o pierwszej w nocy w Niemczech. Nowa redaktor naczelna poprosiła, żebym skończył go do wczoraj. Przestrzeliłem – ale o tym już pisałem w swoim poprzednim wstępniaku. W tym zaś chciałbym się pochylić nad zjawiskiem presji, czyli nacisku, przygniecenia różnymi okolicznościami – co ona powoduje i dlaczego jest tak ważna dla „Magla”.

Piszę ten wstępniak pod presją – w tym wypadku po presją czasu. Chciałbym przecież, aby ów osławiony „ostatni wstępniak” był jak najdoskonalszy, najbardziej przemyślany, najlepiej oddający charakter mojej kadencji. A jednak – dwa słowa. Pod. Presją. Presja czasu chyba była najbardziej zbawienną rzeczą dla mojej kadencji. Terminy narzucane przez drukarnie i reklamodawców trzymały w ryzach naszą redakcję przez ostatni rok – redakcję, która przez lata wydawania głównie internetowego „Magla” i doświadczania stopniowej atrofii kultury studenckiej powoli zatomizowała się. „Magiel” rozpłynął się po całej Warszawie – redakcji bliżej jest do Uniwersytetu Warszawskiego, zaś siedziba i struktura organizacji nadal jest zakorzeniona na SGH. Widzimy się rzadziej niż poprzednie redakcje – choć nowi naczelni dzielnie przygotowują co chwila nowe aktywności. Czapki z głów! Natomiast presja czasu pozostaje ważnym czynnikiem spajającym nasz miesięcznik. Pozwala nam zignorować perfekcjonistyczne zapędy i po prostu pisać. Od serca. A to jest w „Maglu” bardzo ważne.

Piszę ten wstępniak pod presją wieku „Magla” i w świadomości, że dołożyłem swoją małą cegiełkę do wspaniałej i bogatej historii studenckiego medium. I choć ciągłość między każdą kolejną redakcją bywa niezbyt wielka, bo osoby piastujące dane stanowiska szybko się zmieniają, to wspólnie tworzą niezwykły zbiór jakościowych tekstów i grafik. Zamieszczony w tym numerze wywiad z Jackiem Polkowskim, założycielem naszego miesięcznika, tylko pokazał, jak długą drogę przebyliśmy, a jednocześnie – jak ważne jest, abyśmy nadal trzymali się naszego studenckiego charakteru. To jest już jednak zadanie dla nowych naczelnych, którzy – jestem o tym przekonany – staną na wysokości zadania.

Piszę ten wstępniak pod presją przestrzeni – kończę go już rano na Autobahnie. Patrząc na krajobraz przemykający w tempie 160 km/h, trudno nie nadać własnym myślom tego samego tempa. Nic dziwnego, że tak dobrze pracuje się w podróży. I choć teraz na chwilę wyjeżdżam, nadal jeszcze zostaję w „Maglu” – zarówno w Sztuce, jak i w Komisji Rewizyjnej, a także w Magiel Go Global, którym nareszcie mam czas się zająć. Szczególnie cieszy mnie ta ostatnia funkcja – czyli bycie ambasadorem „Magla” na cały świat.A zatem – auf Wiedersehen!