autor: Julia Świerczyńska
To ja, nowa redaktor naczelna.
Objęłam to stanowisko miesiąc temu, a już doskonale rozumiem słowa mojego poprzednika o presji. Jednak to nie ona skłoniła mnie do spróbowania się w tej roli. To zrobiła miłość.
W liceum reżyserowałam spektakl mojej szkolnej grupy teatralnej. Jako, że nigdy w życiu do niczego nie podeszłam ze spokojem (choć powinnam), bardzo mnie to stresowało. Zapowiadając przedstawienie w dniu premiery powiedziałam: Rodziliśmy w bólach, a teraz państwo ten poród odbiorą. Jak widać, byłam bardzo dramatyzującą nastolatką.
To wspomnienie wróciło do mnie podczas rozmowy z Jackiem Polkowskim, gdy powiedział, że jest wdzięczny wszystkim osobom, które przez ostatnie 30 lat opiekowały się jego dzieckiem. Miał oczywiście na myśli nasze czasopismo. Ciekawe, że oboje o owocach naszej pracy i pasji mówimy jak o dzieciach. A dzieci przecież się kocha, a przynajmniej powinno.
I ja też kocham ,,Magla”, choć to nie zawsze łatwe. Co więcej, każdy, kto stworzył coś do tego, jak i każdego innego numeru, również wykazał się miłością. Do sztuki, muzyki, filmów, książek, sportu. Do drugiego człowieka – w tym wydaniu ,,Magla” znajdziecie aż sześć ciekawych rozmów. Kochamy to wszystko tak bardzo, że aż chce nam się o tym pisać, chce nam się tym dzielić z innymi.
Z okazji jubileuszu życzę wszystkim kiedykolwiek zaangażowanym w proces wydawania naszego czasopisma mniej uczucia presji, a więcej miłości. Bo z miłością wszystko się jakoś udaje. Szkolne przedstawienie zbiera brawa, a studencki magazyn po trzech dekadach, choć czasem z opóźnieniem, to nadal się ukazuje.

